W tym sezonie La Ligi żaden zespół nie ma gorszej defensywy od Racingu Santander. Zespół z Kantabrii stracił aż 26 goli w 10 dotychczasowych spotkaniach, co daje średnią 2,6 bramki na mecz. Siedem trafień przeciwko Verdiblancos potrafiła w tym sezonie zaliczyć Barcelona na Camp Nou. Drugą najgorszą obronę w lidze ma Rayo, które do tej pory dało sobie wbić 20 goli. W niedzielę naprzeciw dziurawej jak ser szwajcarski defensywy Racingu stanie Real Madryt, który z pewnością, na mecze z Kylianem Mbappé, będzie chciał polować na kolejne trafienia.
Dlaczego defensywa drużyny z Santander jest tak słaba? Nie wynika to tylko z poziomu obrońców czy zaangażowania całego zespołu. To styl gry narzucany przez trenera José Alberto Lópeza sprawia, że Racing jest niezwykle podatny na ataki rywala, zwłaszcza te szybkie. Otóż szkoleniowiec, który prowadzi zespół od 2022 roku, chce rozgrywać mecze, jak sam mówi, w szybkim rytmie „rock and rolla”. Nie interesuje go, ile drużyna straci goli, ale ważniejsze jest dla niego show i strzelenie o jednego więcej niż rywal.
Bardzo dobrze działanie tej metody pokazują statystyki Racingu z zeszłego sezonu Segunda División. Zespół zdobył aż 90 goli w 42 spotkaniach (średnia 2,14 na mecz), ale też w tym samym czasie stracił aż 61 bramek (1,42 na mecz). Trzeba przyznać, że bardzo osobliwie wyglądał bilans bramkowy 90:61 przy nazwie zespołu, który wywalczył awans do La Ligi z pierwszego miejsca w lidze. Racing tym samym wrócił do Primera po 14 latach z defensywą gorszą niż Real Saragossa (59 straconych goli), który z hukiem spadł do trzeciej ligi z ostatniego miejsca w tabeli.
Drużyna José Alberto wychodzi na rywala bardzo wysoko i próbuje dusić go pressingiem, a po odzyskaniu piłki błyskawicznie posyła ją do przodu do szybkich skrzydłowych i napastników. Taktyka ta dobrze sprawdzała się w ostatnich sezonach Segundy, w których klub stale robił postępy.
Często styl Racingu José Alberto jest porównywany do tego Barcelony Hansiego Flicka. Jednak tak jak w drużynie Niemca, obrona Racingu jest ustawiona bardzo wysoko i wobec tego bardzo łatwo ją zranić jej własną bronią, czyli odbiorem i szybkim podaniem do przodu czy zagraniami z bocznych sektorów. Gdy rywal podchodzi pod pole karne Verdiblancos kibice zasłaniają oczy, a obrońcy Racingu wykonują często paniczne ruchy, nie mogąc zatrzymać przeciwników.
O ile takie rozwiązania dawały radę w drugiej lidze, o tyle teraz po awansie jest trudniej, a metody José Alberto zaczynają być kwestionowane przez kibiców jako niewystarczające do utrzymania się w lidze. Warto też zauważyć, że trzech z czterech podstawowych defensorów Racingu, grał również w jego pierwszym składzie w minionym sezonie. Tak więc tę i tak już przeciekającą obronę wzmocniono latem tylko jednym nowym piłkarzem.
Tabela i statystyki są jednak po stronie szkoleniowca. Racing przed tą serią gier przegrał wszystkie mecze wyjazdowe, ale nie przegrał u siebie, dzięki czemu ma jednak nienajgorszą sytuację: 13. miejsce w tabeli i 3 punkty przewagi nad strefą spadkową. Celem beniaminka jest przede wszystkim utrzymanie i na razie znajduje się on nad kreską. Czy jednak z takim bronieniem, pozostanie w lidze jest realne?
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.