Skoro mówimy o indywidualnym podejściu do piłkarzy, jaki jest Mou?
Dla mnie Mou to trener mężczyzn. Wywodzi się z futbolu, w którym zawodnicy nie byli tak przewrażliwieni. Krytykę rozumiano i przyjmowano, szanowano hierarchię. Myślę, że to wciąż istnieje. Nie mówię, że dzisiaj już tego nie ma, ale rzeczywiście z młodymi chłopakami często trzeba uważać na sposób, w jaki się do nich [pokazuje gestami na wymianę zdań].
Ander, skoro już poruszyłeś temat indywidualnego podejścia, to jeśli pozwolisz: co sądzisz na przykład o sytuacji Cristiano w reprezentacji Portugalii? W kontekście traktowania wszystkich jednakowo.
Zgadzam się z nim samym, że popełnił błąd. Niezależnie od tego, że trener nie dotrzymał słowa, bo to nie ulega wątpliwości. Ale kapitan i lider musi być przy drużynie. Moim zdaniem powinieneś przy wszystkich kolegach dać trenerowi do zrozumienia, że cię zawiódł. Grupa musi o tym wiedzieć, ale lider musi być obecny. On sam to przyznał i uważam, że bardzo dobrze zrobił. Nie mówię teraz konkretnie o Cristiano, ale w dzisiejszej piłce zrobiła się pewna moda. Nie każdy potrafi być liderem i nie zawsze najlepszy zawodnik musi nim być.
Mou powiedział, że jesteś jednym z najinteligentniejszych zawodników, jakich trenował. Zmienił ci przecież pozycję.
Tak, ale to on wykazał się inteligencją, dokonując tej zmiany. Zauważył, że nie byliśmy zespołem szczególnie dobrym w konstruowaniu akcji. Mieliśmy stoperów, którzy wygrywali mnóstwo pojedynków. Byli Eric Bailly, Chris Smalling… Mieliśmy takich typowych, silnych stoperów, ale nie potrafiliśmy jakoś rewelacyjnie wyprowadzać piłki. Dlatego ustawił Fellainiego i Pogbę wyżej, żebyśmy próbowali zbierać drugie piłki i dopiero na tej podstawie budowali grę.
Mówiłeś też, że dwa czy trzy razy bardzo ostro zrugał cię przy całej drużynie.
Tak, pamiętam, jak po meczu z Saint-Étienne w Lidze Europy przyszedł i przy wszystkich powiedział mi, że zagrałem katastrofalnie. A następnego dnia się uściskaliśmy [śmiech]. Chodzi mi o to, że kiedy trener zwraca ci na coś uwagę, to ja nigdy nie zakładam, że robi to po to, żeby cię upokorzyć czy postawić w złym świetle przed kolegami.
Jak oceniasz go teraz po powrocie [do Realu]?
Widzę, że ma bardzo trudne zadanie. Real Madryt ma za sobą dwa skomplikowane lata. Wokół drużyny jest mnóstwo szumu, podobnie wokół jej gwiazd. To już era po Kroosie i Modriciu. Nie jest łatwo, jest ciężko, a do tego dochodzi Barça, która jest nie do zatrzymania. Wszystko się na siebie nakłada. Ale jeśli jest ktoś, kto ma charyzmę i że tak powiem, testosteron [śmiech], żeby odwrócić tę sytuację, to właśnie on. Zrobił to już podczas pierwszej ery. Nie wiem, czy udało mu się całkowicie odwrócić układ sił, ale na pewno dorównać tamtej Barcelonie.
– Pogba też był ważną postacią w United, a sezon, w którym przyszedł, był najbardziej udanym sezonem Mourinho, tym, w którym zdobywaliśmy trofea. To prawda, że nie wygraliśmy Premier League, ale pewnie jeszcze przejdziemy do tematu Manchesteru City.
To dawaj, skoro już zacząłeś. Co sądzisz o karze dla Manchesteru City?
Uważam, że trzeba przestrzegać zasad. To, co się działo, nie było normalne i wszyscy to widzieliśmy, a ja sam mieszkałem w Manchesterze...
Więc wszyscy zdawaliście sobie z tego sprawę?
Tak. Mieszkałem w Manchesterze, przyjeżdżali do mnie znajomi i nie mogli dostać biletów na Old Trafford, a wejściówki na Etihad rozdawano za darmo. Myślisz więc sobie: oni nie mają takiej bazy kibiców, a wydają pieniądze tak, jakby ją mieli. Nie mam nic do zarzucenia zawodnikom ani trenerowi. W pełni zasługują na uznanie za to, co osiągnęli. Gdybym jednak był piłkarzem Manchesteru City, byłbym zły, byłbym wkurzony na ludzi, którzy zarządzali klubem. Bo splamili czy podali w wątpliwość wszystko, co dobrego zrobiłem przez te wszystkie lata. A Nottingham Forest zostało ukarane, Everton został ukarany…
A jaka powinna to być kara?
No właśnie…
Finansowa? Odjęcie punktów?
To jasne, że wyrządzone przez nich szkody są oczywiście nie do naprawienia. Nie da się ich naprawić, bo wczoraj czytałem, że choćby pod względem przychodów: Tottenham przez trzy lata zajmował 5. miejsce i nie wchodził do Ligi Mistrzów. To ma przecież wpływ na jego finanse.
Oczywiście, oczywiście. Ja teraz słyszę dyskusję o tym, czy powinna to być kara finansowa, czy odejmowanie 25 punktów przez pięć kolejnych lat, czy może jednorazowa degradacja.
Moim zdaniem to musi być coś poważnego. Coś, co stworzy precedens. Rooney niedawno też o tym mówił. Musi powstać precedens, żeby następny, który pomyśli „Nielegalnie zawyżę przychody”, za chwilę stwierdził „Nie, nie zrobię tego, bo zdegradują mój klub”.
Ile trofeów więcej miałbyś na koncie?
Jedno mistrzostwo Anglii. Jeden tytuł, ale taki tytuł zupełnie zmienia sytuację. To był ten sezon, o którym Mourinho powiedział: „Bardzo wysoko cenię to drugie miejsce, bo nikt nie wie, co dzieje się za kulisami”.
Mou jest wielki, on nie mówi niczego bez powodu.
Mou jest jak Simpsonowie: to, co mówi, później faktycznie się dzieje [śmiech]. Tak, tak. Już wtedy mówił, że dzieje się coś dziwnego.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.