Teraz już tak, Mou wrócił
Juanma Castaño - ABC
Mourinho wrócił. Wielu na niego czekało, wielu tęskniło za jego ostrzejszą, bardziej wojowniczą wersją. No to ją mają. Jakby czas w ogóle nie minął, jakby zegar wciąż wskazywał godzinę sprzed 16 lat, kiedy wielkim wrogiem był Guardiola.
Prawdziwy charakter Portugalczyka, skrywany w pierwszych miesiącach, ujawnił się po derbach na Metropolitano, kiedy miał ku temu pełne podstawy, proszę, żeby nie było co do tego żadnych wątpliwości. W meczu z Villarrealem Mourinho zrzucił już niewygodne przebranie wyważonego trenera. Nic z tego, co zrobił, nie osiągnęło jeszcze poziomów, które dobrze znamy z przeszłości, ale jego napięcie przy linii bocznej od pierwszej minuty, konferencja prasowa przed spotkaniem i nieobecność na tej po meczu potwierdzają jedno: tak, Mourinho wrócił.
W tej sytuacji trudno przewidzieć, jak długo można jeszcze przeciągać linę w sprawie sędziów i jak będą wyglądały kolejne mecze. Real Madryt domaga się czegoś, co jest jednocześnie logiczne i niemożliwe: takiego samego traktowania wszystkich drużyn i wszystkich sytuacji. Niemożliwe jest dlatego, że kiedy klub spogląda w przeszłość, choćby na przypadki ciągnięcia za włosy, znajduje zupełnie różne sytuacje, zmieniające się interpretacje przepisów, różnych sędziów i różne sposoby oceniania tych samych zdarzeń.
Oczywiście Real ma rację, gdy mówi, że tamte zagrania nie kończyły się czerwonymi kartkami, a to wobec Viníciusa już tak. Tyle że wcześniejsze błędy nie powinny usprawiedliwiać kolejnego popełnionego w ubiegłą sobotę. Co więcej, niemal w tym samym czasie, na drugim końcu świata, Athenea del Castillo została wyrzucona z boiska za znacznie lżejsze pociągnięcie niż to, które widzieliśmy na Bernabéu. Taka rozbieżność w interpretacji będzie jednak pojawiała się również przy faulach, zagraniach ręką czy wejściach korkami w kostkę. Zawsze znajdzie się negatywny precedens, jakiś błąd z przeszłości, który nie może być argumentem za tym, by nie odgwizdywać podobnych przewinień w przyszłości. Choćby tych na Metropolitano.
Mourinho nie jest najlepszą osobą do uspokajania atmosfery. Ten styl to jego specjalność i pokazał to już kilka miesięcy temu, kiedy jako trener Benfiki narzekał w Lizbonie na sędziowskie przysługi dla Realu Madryt i został wyrzucony z boiska. To również jego sposób na wygrywanie meczów: zarządzanie nimi poprzez chaos i zdobywanie sympatii dużej części kibiców Realu, którzy oczekują twardej ręki wobec wszystkich i wszystkiego.
Jesteśmy dopiero po ośmiu kolejkach, do Klasyku zostały dwa tygodnie, a atmosfera podczas meczu z Villarrealem momentami przypominała już dom wariatów. Trudno będzie rozgrywać w ten sposób, na granicy, każde kolejne spotkanie. Ale jeśli ktoś jest do tego zdolny, to właśnie Mourinho.
Niektórzy z nas sądzili, że lata go uspokoiły, że w swoim drugim etapie stał się bardziej zen, że być może patrzy teraz na świat w mniej konfrontacyjny sposób. Nic z tych rzeczy.
Wrócił.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.