– Florentino Pérez kontynuuje krucjatę, którą rozpoczął przeciwko mnie. Dzisiaj przygotował film, w którym zebrał fragmenty moich wypowiedzi i programu El Partidazo z ostatnich 10 lat. Powycinali, zmontowali, dodali to i tamto… A ponieważ Florentino nie ma mediów społecznościowych, opublikował go bezpośrednio na socialach Realu Madryt. To coś absolutnie bezprecedensowego, chyba nigdy wcześniej do tego nie doszło.
– Przede wszystkim, chcę powiedzieć, że jestem bardzo zaskoczony. Bardzo zaskoczony tym, jak Florentino obniżył poziom swoich wrogów. To znaczy: jego wrogami byli Čeferin, prezes UEFA, czy Sánchez Galán, prezes Iberdroli, a teraz nagle obrał sobie za wrogów mnie oraz El Partidazo i atakuje z całą mocą. To coś, co być może świadczy też o pewnej słabości… Bo kiedy jesteś prezesem takiej instytucji jak Real Madryt i zaprzątasz sobie głowę Juanmą Castaño oraz El Partidazo, oznacza to, że trochę obniżyłeś rangę swoich bitew. Najpewniej dlatego, że te wielkie przegrałeś.
– Wszystko to, gdyby ktoś nie wiedział, zaczęło się od porównania, którego użyłem ostatnio w felietonie w dzienniku ABC. Ja jednak uważam, że teraz już nie o to chodzi. Florentino rzeczywiście znalazł tę szczelinę, przez którą przedostaje się woda i od tego zaczęła się cała reszta. Ale wydaje mi się to mocno nieproporcjonalne. Mówię to zupełnie otwarcie: wydaje mi się to mocno nieproporcjonalne.
– Kiedy się nad tym zastanawiam, myślę, że Florentino zapewne wkurzył się w niedzielę, kiedy opowiedzieliśmy, jak ostatnio w loży na Metropolitano strasznie się zdenerwował. Powiedzieliśmy, że gdy ktoś poinformował go, że Riquelme jest tam, w loży na Metropolitano, Florentino oznajmił: „Jeśli się z nim spotkam, wychodzę. Wychodzę ze stadionu. Jeśli go zobaczę, wychodzę ze stadionu”. Zapewne opowiedzenie o tej sytuacji w radiu trochę go zawstydziło. Nie spodobało mu się, że wyszło to na jaw. Ale tak po prostu jest. Na tym polega ten program: nie będę tutaj mówił tego, czego chce Florentino.
– I właśnie to Florentino znosi najgorzej: że nigdy nie dostosowałem się do takiego sposobu prowadzenia radia, jakiego zapewne by oczekiwał. Zrobił ze mnie wroga, a ja uważam, że wrogowie są gdzie indziej. To znaczy: za co tak naprawdę ponoszę winę ja w sprawach Realu Madryt? Czy to moja wina, że ostatnio nie pokazano czerwonej kartki Kang-Inowi Lee? Przecież sam powiedziałem, że należała się czerwona kartka zarówno za to, jak i za tamto zagranie Cutiego Romero.
– Czy to moja wina, że nie wyszło mu z Superligą i że o tym mówię? Czy to moja wina, że wybudował stadion do organizowania koncertów, których nie może organizować i że o tym mówię? Że upadł mu projekt parkingów i że o tym mówię? Czy to moja wina, że przedłużył kontrakt z Viníciusem, a ludzie nie są tym przedłużeniem podekscytowani? Że wydał 140 milionów euro na Diomandé? Słuchajcie, być może za kilka lat będzie wart 300 milionów, ale dzisiaj ludzie, socios Realu Madryt, uważają, że nie jest wart 140 milionów euro. Kto jest temu winien? Ja, który przychodzę tutaj, opowiadam o tym, komentuję i wyrażam swoją opinię?
– Czy to moja wina, że Mbappé być może zdobędzie Złotą Piłkę, a na stadionie panuje wokół niego zła atmosfera, chociaż strzela gole jak na zawołanie? Kto jest temu wszystkiemu winien? Ja czy Florentino? Właśnie takie pytanie sobie zadaję. My rozmawiamy, opowiadamy o różnych sprawach, wyrażamy opinie, ale decyzje, które doprowadziły do tego trudnego początku sezonu Realu Madryt, podejmują oni. Podejmuje je on.
– Rozumiem więc, że podczas tej przerwy reprezentacyjnej bardzo wygodnie jest trochę odwrócić uwagę sędzią, Juanmą Castaño, tym czy tamtym. Ale rzeczywistość jest taka, że problemem Realu Madryt nie jestem ja. Problemem Realu Madryt nie jestem ja. Problem Realu Madryt polega na tym, że Barça ma 6 punktów przewagi i gra bardzo dobrze w piłkę. Z tym nie mam nic wspólnego.
– Ja się nie zmienię. Nie zmienię się. Wszystko mi jedno, czy będą robić o mnie filmy, czy wydawać komunikaty. Wszystko mi jedno, czy będą wylewać na mnie to wszystko, co wylali dzisiaj. Jest mi to zupełnie obojętne. Wku**ia mnie to? Tak, wku**ia. Ale to też jest wpisane w moją pensję i w moją pracę. Nadal będę mówił w El Partidazo to, co moim zdaniem powinienem mówić, kierując się uczciwością. Nigdy nikt, absolutnie nikt mnie nie pozwał i oczywiście nikt też nigdy nie skazał mnie za powiedzenie kłamstwa. Nigdy, nikt. I nadal będę robił takie radio, jakie robimy tutaj każdego wieczoru.
– Zrobię przy tym jedną rzecz: oddzielę Florentino od Realu Madryt. Bo jest wielu kibiców Realu Madryt, którzy nie zgadzają się z tym, co robi Florentino. I jest wielu kibiców Realu Madryt, którzy nie akceptują tego stylu, jaki Florentino zaprezentował dzisiaj w mediach społecznościowych Realu Madryt. Winę za to, co wydarzyło się dzisiaj, ponosi nie Real Madryt, lecz Florentino. I na tym od teraz będzie polegało moje zadanie: na rozróżnianiu Florentino i Realu Madryt. Kiedy będę krytykował, będę krytykował Florentino Péreza. A kiedy trzeba będzie powiedzieć, tak jak mówiłem już tysiąc razy, że moim zdaniem jest najlepszym prezesem w historii Realu Madryt ze względu na wszystko, co zrobił i co osiągnął, również to powiem. Nie będę miał z tym żadnego problemu.
– A ten mikrofon, przy którym tutaj nikt nie siedzi, jest dla niego. Kiedy tylko zechce i jak tylko zechce. Dajmy sobie spokój z filmami, komunikatami i tweetami. Porozmawiajmy tutaj, bez problemu. Ja nie mam żadnego problemu. To on ma problem. Na tym polega wolność słowa, a nie na groźbach czy zastraszaniu ludzi przez obrzucanie ich mnóstwem błota. Nie zmienię się. Nadal będę robił swoje.
Więcej o tej sprawie i jej początkach można przeczytać w poniższym artykule.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.