Real Madryt pozostaje w konflikcie z niemal wszystkimi organami związanymi z funkcjonowaniem sędziów w Hiszpanii. W klubie wskazuje się na brak spójnych kryteriów w decyzjach dotyczących zespołu prowadzonego przez José Mourinho, a w ostatnim czasie szczególna uwaga została skierowana na Javiera Tebasa, prezesa La Ligi i jednocześnie wiceprezesa Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Informował o tym wcześniej Okdiario, a teraz te doniesienia potwierdza El Mundo.
Według madryckiego dziennika w Realu uważają, że odejście Tebasa byłoby „punktem wyjścia” do zmian, których klub oczekuje w hiszpańskim futbolu. „Jest jednym z winnych”, można usłyszeć w klubie. Na Bernabéu mają pretensje przede wszystkim o jego postawę wobec sprawy Negreiry. Zdaniem Królewskich „bezczynność” Tebasa pokazuje jego „niewielkie zainteresowanie” wyjaśnieniem całej sytuacji.
Do tego dochodzi od lat bardzo napięta relacja pomiędzy Florentino Pérezem a prezesem La Ligi. Obaj regularnie odpowiadają sobie publicznie. Florentino robi to między innymi podczas zgromadzeń socios czy ostatnio w trakcie kampanii wyborczej, natomiast Tebas wykorzystuje do tego wystąpienia, podczas których pojawiają się pytania dotyczące Realu Madryt.
El Mundo podkreśla, że właśnie w kontekście tej wojny należy rozumieć niektóre decyzje podejmowane przez klub. Real w większości spotkań ligowych nie wystawia żadnego zawodnika do rozmów w strefie mieszanej, choć zdarzają się wyjątki. Za każdym razem oznacza to karę finansową, ponieważ zgodnie z umowami kluby mają obowiązek udostępnić po meczu przynajmniej jednego piłkarza.
Do tego doszła nieobecność José Mourinho na ostatniej konferencji prasowej. Trenerzy klubów La Ligi mają obowiązek pojawić się przed mediami zarówno dzień przed spotkaniem, jak i po jego zakończeniu. Brak obecności wiąże się z kolejną karą. W efekcie po ostatnim meczu na Bernabéu Real został ukarany przez La Ligę dwukrotnie, jednak według dziennika wysokość tych sankcji nie robi w klubie większego wrażenia.
Real uważa, że La Liga kierowana przez Tebasa jest „tak samo odpowiedzialna” jak Komitet Techniczny Arbitrów za błędy, które zdaniem klubu są popełniane przeciwko drużynie. José Mourinho stał się przy tym jednym z najważniejszych publicznych głosów tej walki, co było wyraźnie widoczne między innymi podczas konferencji prasowej po derbach Madrytu.
Co istotne, Królewscy chcą kierować uwagę przede wszystkim na Tebasa, w mniejszym stopniu zaś na Rafaela Louzána, prezesa RFEF. Wynika to również z obecnego systemu wyznaczania arbitrów. La Liga jest jednym z trzech podmiotów reprezentowanych w Komitecie Sędziowskim Rozgrywek, który odpowiada za nominacje sędziowskie w zawodowym futbolu. Drugim jest RFEF, natomiast trzeci głos należy do osoby wybranej w drodze konsensusu, byłego arbitra Teixeiry Vitienesa.
Real Madryt przekazał już komitetowi kierowanemu przez Frana Soto, federacji oraz La Lidze, że chciałby, aby struktura hiszpańskiego arbitrażu była „inna” i „bardziej niezależna”. Na razie jednak żadnego przełomu nie ma, dlatego wojna pomiędzy klubem a władzami hiszpańskiej piłki trwa.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.