REKLAMA
REKLAMA

ABC: Real Madryt wskazuje na Tebasa jako nowego Negreirę

W Realu Madryt narasta przekonanie, że prezes La Ligi ma wpływ na decyzje sędziowskie, które zdaniem klubu krzywdzą drużynę José Mourinho. W klubie Javiera Tebasa nazywają wręcz „nowym Negreirą”, wskazując na jego dodatkowe wpływy wynikające z funkcji wiceprezesa hiszpańskiej Federacji. La Liga utrzymuje, że wyznaczanie arbitrów jest całkowicie niezależne od władz obu instytucji.

REKLAMA
REKLAMA
ABC: Real Madryt wskazuje na Tebasa jako nowego Negreirę
Javier Tebas, prezes La Ligi. (fot. Getty Images)

W Realu Madryt jak na drożdżach rośnie teoria spiskowa, która wykracza poza to, czy drużyna gra dobrze, źle czy przeciętnie, czy traci do lidera więcej lub mniej punktów albo czy Kylian Mbappé i Vinícius są takimi gwiazdami, jakimi rzeczywiście powinni być. Ta znacznie dalej idąca teoria spiskowa wskazuje bezpośrednio na Javiera Tebasa i to w niego wymierza oskarżenia, twierdzi Rubén Cañizares z ABC, który zasłynął starciem z Florentino Pérezem na majowej konferencji prasowej prezesa Realu Madryt.. „To nowy Negreira. Za takim sędziowaniem stoją zakulisowe działania”, zapewniają dziennikarza źródła z klubu.

REKLAMA
REKLAMA

Zakulisowe działania, za którymi w oczach Realu Madryt stoi prezes La Ligi i jego podwójna odpowiedzialność za obsadę sędziowską. Odkąd obecny szef organizacji ligowej jest również wiceprezesem Federacji, Królewscy uważają, że zwielokrotniły się jego władza i wpływy w kwestii wyznaczania arbitrów oraz wywierania na nich presji poprzez publiczne wypowiedzi, w których często demonizuje Real Madryt za jego obecną walkę w sprawie Negreiry, czyli okres 17 lat, przez który Barcelona płaciła ówczesnemu wiceszefowi Komitetu Arbitrów.

„Negreira nadal sędziuje, Negreira nadal sędziuje”, skandowało Bernabéu w sobotę w meczu z Villarrealem. Ten protest rozpoczął się na trybunie dopingującej, będącej wykonawczym ramieniem poleceń płynących od władz i najważniejszych osób w klubie, podkreśla Cañizares. Nie była to przypadkowa przyśpiewka. O ile wiadomo, Negreira przestał świadczyć usługi Barcelonie w 2018 roku i nie ma żadnego dowodu na to, że obecnie istnieje inny podobny przypadek. W Realu uważają jednak, że niechęć, którą Tebas okazuje za każdym razem, gdy publicznie wypowiada się o Realu Madryt i jego skargach na sędziowanie, ma ogromny wpływ na arbitrów prowadzących spotkania drużyny Mourinho, wskazuje dziennikarz.

REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt uważa, że obsada sędziowska, ustalana obecnie przez trzyosobowy organ złożony przez Frana Soto (jako przewodniczącego Komitetu Arbitrów), Gregorio Manzano (członka wybranego przez La Ligę, byłego trenera między innymi Atlético) i Fernando Teixeirę Vitienesa (osobę wybraną w drodze porozumienia RFEF i La Ligi oraz byłego sędziego, którego cała czynna kariera przypadła na epokę Negreiry), nie cechuje się takim obiektywizmem i taką bezstronnością, jakimi powinna. Właśnie to Mourinho zarzucał po derbach i to samo zarzuciłby w sobotni wieczór, ale tego nie zrobił, ponieważ odmówił zabrania głosu na konferencji prasowej po meczu naznaczonym czerwoną kartką Viníciusa, która nie pozwoli Brazylijczykowi zagrać w Klasyku w niedzielę 25 października.

Dziennikarz analizuje, że to wykluczenie w Realu Madryt dopisują do statystyki będącej w ich oczach druzgocącym argumentem. W ostatnich 10 sezonach bilans czerwonych kartek wynosi +27 dla Barcelony (41 dla rywali i 14 dla jej zawodników) oraz –3 dla Realu Madryt (21 dla rywali i 24 dla jego zawodników). Uważają, że za tymi liczbami stoi ręka Negreiry i teraz także Tebasa.

ABC próbowała nawiązać w niedzielę kontakt z La Ligą, by zapytać o te wymierzone w prezesa organizacji przecieki z Realu Madryt, jednak instytucja odmówiła jakiegokolwiek komentarza w tej sprawie. La Liga uważa, że wyznaczanie arbitrów, do którego w tym sezonie włączono sztuczną inteligencję, jest całkowicie niezależne i nie ma nic wspólnego z żadną z osób kierujących hiszpańskim futbolem: ani w samej organizacji, ani w Federacji. To stanowisko stoi w całkowitej sprzeczności z poglądem Realu Madryt, który uważa, że odkąd Tebas wszedł do Federacji, jego obecność w najwyższym organie zarządzającym hiszpańskim futbolem ma wiele wspólnego z sędziowaniem, które zdaniem Królewskich im szkodzi.

REKLAMA
REKLAMA

To kolejna bitwa w niekończącej się wojnie między Florentino Pérezem a Javierem Tebasem. Real Madryt już teraz, z dwutygodniowym wyprzedzeniem, podejrzliwie spogląda na obsadę sędziowską spotkania z Barceloną. Kilka dni temu pojawił się bowiem przeciek, że mecz poprowadzi Alejandro Hernández Hernández, jeden z arbitrów najczęściej kwestionowanych przez Królewskich, podsumowuje Cañizares.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

REKLAMA