W przypadku Mbappé fakty przegrywają z narracją
Juanma Castaño - ABC
Liga wreszcie wraca po najdłuższej przerwie reprezentacyjnej, jaką pamiętam. Warto więc przypomnieć, w jakim miejscu ponad dwa tygodnie temu zostawiliśmy opowieść o sezonie Realu Madryt: pretensje do sędziów, słaba forma Viníciusa, uraz kostki Valverde, według klubowych lekarzy trzeciego stopnia, afera koszulkowa w Elche i narastająca złość na Mbappé, podsycana każdym kolejnym pojawieniem się Francuza poza boiskiem.
Ponieważ to właśnie ten ostatni temat zdominował dyskusję w ostatnich godzinach, przyznajmy jedno: w przypadku Francuza fakty przegrywają z narracją. Może strzelać gole, bić rekordy i walczyć o dowolne nagrody, a kciuki i tak będą skierowane w dół. Wyrok zapadł.
Co więcej, wydają go ludzie słowem i piórem wspierający klubową władzę, dziennikarze cieszący się ogromnym szacunkiem i znakomicie poinformowani. Ostatnie wydarzenia, czyli wizyta z partnerką w paryskiej dyskotece, przejażdżka rowerowa w Szwajcarii i przylot do Madrytu w czasie, gdy drużyna trenowała, dostarczają kolejnych argumentów przeciwko niemu. A wszystko to zaledwie kilka dni przed powrotem na Bernabéu i spotkaniem z własnymi kibicami. Być może to tylko kolejny sposób na ochronę Viníciusa, odwrócenie uwagi od słabej formy Brazylijczyka oraz innych, bardziej skomplikowanych spraw. Tyle że to Mbappé przyjdzie zapłacić cały rachunek, choć powinien pokryć jedynie swoją część.
Mbappé chodzi własnymi ścieżkami, ale robi to za zgodą klubu, czyli Florentino, i sztabu szkoleniowego, czyli Mourinho. Nie jest w najlepszej formie, ale z ośmioma golami pozostaje najlepszym strzelcem zespołu w tym sezonie. Oczywiście był nim również w dwóch poprzednich, w których zdobył kolejno 44 i 42 bramki. Gdyby wszyscy piłkarze wykonywali swoją pracę równie skutecznie jak Mbappé, być może nie rozmawialibyśmy dziś o dwóch latach bez trofeów. Obwinianie go o słabą formę innych jest głęboko niesprawiedliwe i nie ma żadnego uzasadnienia.
Zarzuca mu się, że nie jest liderem, jakby był nim otaczany ochroną Vinícius. Że za mało wraca do obrony, jakby to było jego główne zadanie. Że marnuje okazje, jakby pozostali napastnicy wykorzystywali każdą swoją szansę. Że nie rozumie Realu Madryt i panujących w nim zasad. A Mbappé w odpowiedzi udziela wywiadów pod kątem Złotej Piłki, chodzi do takich lekarzy, do jakich mu się żywnie podoba, i jeździ na rowerze po tym, jak jego trener skrytykował piłkarzy jeżdżących na rowerach.
Tyle wysiłku, żeby go sprowadzić, tyle lat tego „tik-tak” i odliczania do transferu, by teraz próbować go zniszczyć za pomocą narracji, która nie wzięła się znikąd. Żadne liczby jej nie pokonają. Stoi za nią klubowa władza.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.