REKLAMA
REKLAMA

Były szef France Football: „Uważam, że kampania Mbappé niewiele dała”

Pascal Ferré, były szef France Football i wieloletni organizator Złotej Piłki, udzielił wywiadu dziennikowi MARCA przy okazji premiery swojej książki „Ukryta twarz Złotej Piłki”. Francuz opowiedział o kulisach przyznawania nagrody, rywalizacji Messiego z Cristiano Ronaldo oraz reakcjach Modricia i Benzemy na wiadomość o zwycięstwie. Wyjaśnił też, dlaczego w tym roku nie oddałby głosu na Kyliana Mbappé.

REKLAMA
REKLAMA
Były szef France Football: „Uważam, że kampania Mbappé niewiele dała”
Kylian Mbappé. (fot. Getty Images)

Przez lata odpowiadał pan za Złotą Piłkę. Jak z pana perspektywy wyglądała rywalizacja Messiego z Cristiano o tę nagrodę?
W latach 2008–2017 nikomu innemu nie pozwolili jej zdobyć, ale po prostu byli najlepsi na świecie. Obaj byli jak z innej planety.

REKLAMA
REKLAMA

Kto mocniej zabiegał o nagrodę: otoczenie Messiego czy Cristiano?
To prawda, że otoczenie Cristiano, a przede wszystkim Real Madryt, wiedziało, co robić, oczywiście w granicach obowiązujących zasad. Takie kluby potrafią dać odczuć swoją pozycję w futbolu, również przy okazji tej nagrody. Real od początku przywiązywał ogromną wagę do Złotej Piłki, najpierw za sprawą Di Stéfano, później Kopy. Barcelona musiała poczekać do triumfu Luisa Suáreza w 1960 roku. Hiszpańskie kluby łączy więc z tą nagrodą szczególna więź.

A Florentino Pérez dawał panu do zrozumienia, co, ujmując to w cudzysłów, należałoby zrobić?
Nie. Wokół Złotej Piłki nieustannie krążą plotki i mnóstwo nieprawdziwych informacji. Jako prezes wielkiego klubu ceni tę nagrodę. Tak jak innym prezesom wyjaśnialiśmy mu, jakie mamy oczekiwania związane z galą, ale nigdy niczego mi nie sugerował, ani bezpośrednio, ani przez pośredników.

Jeden z agentów zostawił jednak panu kopertę, której zawartości nigdy pan nie poznał. To prawda?
Tak, to prawda. Pewien agent chciał się ze mną spotkać. Jego zawodnik był oczywiście nominowany. Najpierw przedstawił mi jego osiągnięcia i przekonywał, że zasługuje na nagrodę, a potem zapytał, czy mógłbym, w cudzysłowie, zareklamować jego kandydaturę wśród głosujących. Oczywiście odmówiłem. Później musiałem na chwilę odejść od stolika, żeby odebrać telefon. Kiedy wróciłem, agenta już nie było, ale na stole leżała koperta. Wziąłem ją i zostawiłem w recepcji. Nie wiem, co było w środku. Kilka razy jeszcze spotkałem tego agenta, ale nigdy nie wspomniał o kopercie ani nie powiedział mi, co zawierała.

REKLAMA
REKLAMA

Był pan pierwszą i jedyną osobą, która znała nazwisko zwycięzcy, i to pan dzwonił do niego z tą wiadomością. Który telefon sprawił panu największą radość albo przy którym miał pan poczucie, że nagroda trafiła w najbardziej zasłużone ręce?
Dwie rozmowy szczególnie zapadły mi w pamięć. Pierwsza to telefon do Luki Modricia, kiedy informowałem go o zwycięstwie w 2018 roku. Kilka tygodni wcześniej pojechałem się z nim spotkać, podobnie jak z pozostałymi kandydatami. Wyjaśniłem, że trwa liczenie głosów i jeśli wygra, zadzwonię do niego mniej więcej w określonym terminie. Chodziło o to, żeby był przygotowany i żebyśmy mogli zaplanować kolejne spotkania. Kiedy zakończyło się liczenie, zadzwoniłem do Luki, ale nie odebrał. Oddzwonił kilka minut później i wtedy przekazałem mu wiadomość. Nagle po drugiej stronie zapadła cisza. Potem płakał i mówił, że to coś wspaniałego. Kilka dni później, gdy przyjechałem przeprowadzić z nim wywiad, przyznał, że za pierwszym razem nie odebrał, bo ze wzruszenia nie był w stanie mówić. Druga taka rozmowa była z Karimem Benzemą. Zdziwiło mnie, że zareagował bardzo chłodno, jakby niespecjalnie go to obchodziło. Kilka dni później przeprosił mnie i wyjaśnił, co się stało. Powiedział, że akurat leżał na stole do masażu. Miał ochotę krzyczeć z radości, ale nie mógł, bo obok byli koledzy z drużyny, a wiedział, że musi zachować wszystko w tajemnicy.

REKLAMA
REKLAMA

Nie odpowiadał pan już za Złotą Piłkę, gdy doszło do głośnej sytuacji z Realem Madryt i Viníciusem, którzy nie pojawili się na gali. Jak pan to odebrał i jak by pan zareagował?
Po raz pierwszy miało wtedy być tak, że nazwisko zwycięzcy pozostanie tajemnicą aż do ogłoszenia go podczas gali. Z tego, co wiem, nie udało się jednak dochować tej tajemnicy. Real dowiedział się o wyniku i bardzo się zdenerwował. Trudno mi jednak wypowiadać się na ten temat, bo już wtedy przy tym nie pracowałem.

Czy uważa pan, że utrzymywanie nazwiska zwycięzcy w tajemnicy do samego końca to dobry pomysł?
To dobry pomysł organizatorów, bo zapewnia więcej emocji i buduje napięcie podczas ceremonii. Z perspektywy zawodników, ich otoczenia czy klubów nie jest to zbyt praktyczne, ale myślę, że dodaje Złotej Piłce magii.

Pana konflikt z Cristiano to już przeszłość. Dlaczego się na pana zdenerwował?
Udzielaliśmy wtedy wywiadów różnym mediom, opowiadając o Złotej Piłce. W tamtym tygodniu rozmawiałem z The New York Times i powiedziałem, że marzeniem Cristiano jest zdobycie większej liczby Złotych Piłek niż Messi. Być może nie była to z mojej strony najszczęśliwsza wypowiedź, ale przecież nie było tajemnicą, jak bardzo zależy mu na wygrywaniu. Mnie osobiście nic nie powiedział, za to później odpowiedział w mediach społecznościowych. W efekcie w oczach milionów jego obserwujących wyszedłem na kłamcę. No ale cóż, nie jest to aż tak poważna sprawa.

REKLAMA
REKLAMA

Jak ocenia pan kampanie Mbappé i Lamine’a, którzy przekonują, że zasługują na Złotą Piłkę?
Szczerze mówiąc, kampania Kyliana jest ogromna w porównaniu z kampanią Lamine’a. Moim zdaniem Złotej Piłki nie należy się domagać, trzeba na nią zasłużyć. Rozmawiałem z kilkoma głosującymi, z którymi nadal utrzymuję kontakt, i takie działania nie mają na nich żadnego wpływu. To ludzie w pełni niezależni, doświadczeni, którym nie trzeba tłumaczyć, dlaczego mieliby zagłosować na tego czy innego zawodnika. Szczerze mówiąc, uważam, że kampania Kyliana niewiele dała. Przekonamy się jednak 26 października, kiedy poznamy wyniki.

Czy uważa pan, że Kylian zasługuje na tę nagrodę?
To znakomity piłkarz, ale w tym roku bym na niego nie zagłosował, mimo że tak wysoko go oceniam. Na liście 30 nominowanych był jednym z nielicznych zawodników, którzy nie zdobyli żadnego trofeum z klubem. Trudno mi uznać kogoś za najlepszego piłkarza świata, jeśli przez cały sezon niczego nie wygrał. Oczywiście jest świetnym zawodnikiem, ale nie jestem przekonany, czy Złota Piłka powinna trafić do kogoś, kto nie zdobył żadnego trofeum drużynowego, ani w swoim kraju, ani na mistrzostwach świata. Futbol pozostaje sportem zespołowym, a jeśli nie udaje nam się wygrać, to znaczy, że nie byliśmy wystarczająco mocni. Tak na to patrzę.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA