Czy piątkowy remis sprawia, że jutrzejsze zwycięstwo jest dla pana jeszcze ważniejsze? Podczas wcześniejszych konferencji podkreślał pan, że celem zawsze jest wygrana.
Zawsze chcemy wygrywać, bo jesteśmy sportowcami i lubimy rywalizację. Jutro wyjdziemy na boisko po zwycięstwo, to jasne. Najważniejsze jest jednak odpowiednie przygotowanie do spotkania, realizowanie na boisku tego, co potrafimy, i swoboda w grze. Jak dotąd jestem bardzo zadowolony z tego, co zobaczyłem, a przede wszystkim z nastawienia zawodników. To jest dla mnie najważniejsze.
Czy mimo wyniku ostatniego spotkania możemy spodziewać się jutro wielu zmian w składzie, podobnie jak w Brukseli? Także na pozycji bramkarza?
Zmiany na pewno będą. To nasz czwarty mecz. Graliśmy w piątek, a już jesteśmy w przeddzień kolejnego spotkania, więc musimy postępować rozsądnie. Poza tym mamy 23 zawodników i dobrze jest móc korzystać ze wszystkich. Wprowadzimy przemyślane zmiany, tak aby wystawić zespół, który będzie gotowy do rywalizacji.
W trzech meczach wystawił pan trzy różne wyjściowe jedenastki. Mówi pan, że chce przyjrzeć się wszystkim, ale jaki jest ostateczny cel? Wyłonienie podstawowego składu czy pokazanie zawodnikom, że w tej grupie nie ma podziału na podstawowych piłkarzy i rezerwowych?
Chodzi przede wszystkim o to, żeby wszyscy czuli się częścią zespołu. Każdy jest w tej drużynie ważny i właśnie to chcę przekazać swoim zawodnikom. Konkurencja jest duża, piłkarze o tym wiedzą, ale zamierzam liczyć na wszystkich. To jest najważniejszy przekaz.
Najwięcej nowych nazwisk wśród powołanych pojawiło się na bokach obrony. Czy jest pan zadowolony z tego, co zobaczył u tych zawodników?
Tak, bardzo zadowolony. Jak pan wspomniał, powołaliśmy na te pozycje nowych piłkarzy i jestem bardzo zadowolony z tego, co pokazują.
Spędził pan z reprezentacją Francji już dwa tygodnie. O ile swobodniej czuje się pan dzisiaj niż na początku? Co te dwa tygodnie w panu zmieniły?
Nie wiem, jestem o dwa tygodnie starszy… [śmiech]. A tak poważnie, możliwość spędzenia tego czasu z zawodnikami była czymś wspaniałym. Trochę żałuję, że to już się kończy, ale taka jest specyfika tej pracy. Został nam jeszcze jeden mecz i ostatni wysiłek, żebyśmy wszyscy wyjechali ze zgrupowania zadowoleni. Ja i tak jestem zadowolony, bo zawodnicy naprawdę dobrze pracowali, a to najważniejsze. Dobrze byłoby zakończyć ten czas zwycięstwem.
Dopiero poznajemy pana jako selekcjonera. Na ile mówi nam pan prawdę, kiedy zasiada przed nami na konferencji?
Słucham?
Na ile mówi pan prawdę podczas publicznych wystąpień w roli selekcjonera, mając na uwadze własny interes i interes reprezentacji Francji?
O pewnych rzeczach mogę nie mówić, ale staram się wypowiadać możliwie rzetelnie i szczerze. W każdym razie taki przekaz chcę kierować do was. Jak każdy mogę się pomylić, nie mam z tym problemu. Mam jednak swoje przekonania, pomysły, które chcę realizować, kocham reprezentację Francji i mam świetnych zawodników. Wiem, że to wszystko wymaga czasu, ale dzisiaj, podczas ostatniej konferencji… właściwie przedostatniej, bo będzie jeszcze ta po meczu, mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z tego, co zobaczyłem. Wiem, że wciąż czeka nas sporo pracy i będziemy ją wykonywać, ale naprawdę jestem zadowolony.
Od kilkunastu dni pracuje pan jako selekcjoner. Jakie różnice dostrzega pan już między tą rolą a pracą trenera klubowego, na przykład w Realu Madryt?
To jednak trochę inna praca. W Realu… Pod pewnym względem to takie samo szaleństwo, bo wymagania są równie wysokie. Reprezentacja Francji to najwyższy poziom, a jaki jest Real Madryt, wszyscy wiedzą. Różnica polega chyba przede wszystkim na tym, że w klubie wszystko trwa bez przerwy. Codzienna praca jest bardzo absorbująca. Uwielbiałem to, ale teraz pełnię inną funkcję i spróbuję odnaleźć się w tym nieco innym sposobie pracy. Natomiast chęć jak najlepszego wykonywania obowiązków i pracy z drużyną pozostaje taka sama.
Mówi pan o korzystaniu ze wszystkich zawodników. Leny Yoro jeszcze nie zagrał, podobnie jak dwaj pozostali bramkarze, którzy są zmiennikami Mike’a. Czy jutro zmieni pan bramkarza i da szansę Yoro?
Przekonacie się jutro. To prawda, Leny jeszcze nie zagrał. Zobaczymy, czy jutro dostanie swoją szansę. Podobnie jest z bramkarzami. Wiemy, że Mike jest naszym podstawowym golkiperem, ale mamy też dwóch innych, którzy świetnie pracują. Rozmawialiśmy już o tym z Fabienem. Jutro zobaczycie, czy będą zmiany.
Belgia przegrała z Francją sześć ostatnich spotkań. Powoli staje się to u nas małą traumą. Nie wiem, czy może pan coś dla nas zrobić… A mówiąc poważnie: co sądzi pan o meczu Belgii z Turcją? Zapewne przeanalizował pan już to spotkanie. Jak wypadli Belgowie w porównaniu z pierwszym meczem przeciwko wam?
Uważam, że już w pierwszym meczu z nami Belgia zagrała bardzo dobrze. Momentami sprawiała nam problemy pod względem taktycznym. To zespół, który potrafi przejmować inicjatywę i ma określone umiejętności. My również potrafiliśmy się dostosować, poprawić pewne rzeczy i ostatecznie wygraliśmy. Tak, oglądałem mecz z Turcją. Belgia to drużyna, która może sprawić problemy każdemu rywalowi. Na pewno dzięki grze zespołowej, ale ma też bardzo dobrych zawodników, świetne indywidualności.
PSG od dwóch lat zdobywa mistrzostwo Europy. Czy jako trener szczególnie ceni pan jakieś elementy gry tej drużyny?
Tak, wiele. To zespół, który przejmuje inicjatywę, bardzo wysoko naciska na rywala, a kiedy ma piłkę, chce nią grać. Chce utrzymywać się przy piłce, a nie za nią biegać. To odpowiada mojemu podejściu. Byłem rozgrywającym, więc nie chcę biegać za piłką, tylko z piłką. My musimy jednak jeszcze popracować nad tym, żeby nasze posiadanie nie było jałowe. Na ostatnich 30 czy 40 metrach trzeba przyspieszyć grę i znajdować luki, dzięki którym będziemy stwarzać większe zagrożenie. To przyjdzie z czasem.
Chciałbym zapytać o emocjonalną stronę pańskiej pracy. Towarzyszą panu ogromna presja i wielkie oczekiwania. Jak radzi sobie pan z tym na co dzień?
Presja towarzyszyła mi zawsze. Najpierw jako piłkarzowi, od najmłodszych lat. Lubię to. Lubię działać z tym napięciem, które mnie pobudza. Dobrze się w tym odnajduję. Przede wszystkim jednak lubię to, co robię. Ta praca naprawdę sprawia mi przyjemność.
Oglądał pan mecz Belgii. Jak ocenia pan Kevina De Bruyne? Czy jego zawieszenie na jutrzejsze spotkanie jest dla pana ulgą?
O którym meczu pan mówi? Przepraszam.
O meczu Belgii z Turcją. Czy zawieszenie De Bruyne jest dla pana ulgą?
Nie, nie nazwałbym tego ulgą. Wolałbym, żeby mógł zagrać. Wszyscy chcemy oglądać dobry futbol. Belgowie mają zawodników pauzujących za kartki, ale są inni, którzy ich zastąpią. To naprawdę bardzo dobrzy piłkarze, więc wiem, że mimo tych nieobecności jutro czeka nas trudny mecz.
W Realu pańska drużyna była bardzo skuteczna przy stałych fragmentach gry. W reprezentacji Francji od pewnego czasu wygląda to inaczej. Czy dostrzegł pan tutaj duże pole do poprawy? W meczu z Włochami widzieliśmy już nowe rozwiązania w ofensywie, z wieloma zawodnikami ustawionymi przed polem karnym, w okolicach 18. metra. Kto odpowiada za ten element i jak często go ćwiczycie?
Tak, pracujemy nad tym jako sztab. Oczywiście jest też osoba, która zajmuje się tym w szczególny sposób. To David Bettoni, który przywiązuje do takich rzeczy dużą wagę. Nie mieliśmy jeszcze zbyt wiele czasu, żeby przećwiczyć nasze stałe fragmenty, ale oczywiście jest to ważny element gry.
Mike Maignan jako jedyny rozpoczął w podstawowym składzie wszystkie trzy dotychczasowe mecze. Świetnie radził sobie zwłaszcza z asekurowaniem przestrzeni za obroną. Czego wymaga pan od bramkarza? Jak postrzega pan tę pozycję?
Właśnie tego. Bardzo dobrze pan to zauważył. Mike gra odważnie, potrafi być ustawiony bardzo wysoko. Może zostać w polu karnym, blisko bramki, ale kiedy cały zespół przesuwa się wysoko, również potrafi wyjść daleko i to bardzo mi się podoba. Widzieliśmy już takie interwencje w meczach z Włochami i Belgią: raz zagrał głową, innym razem klatką piersiową. Wychodził bardzo wysoko. Podoba mi się to, bo pokazuje, że jest zaangażowany w grę i w to, co robimy jako drużyna.
W meczu z Włochami można było zauważyć, że Francuzi tracili trochę czasu na ocenę sytuacji, podanie czy strzał. Czy również pan to dostrzegł i zamierza poprawić przed spotkaniem z Belgią?
Mówi pan o stratach piłki?
Nie, o grze ofensywnej. O ocenie sytuacji, podaniach, strzałach. Można było odnieść wrażenie, że zawodnicy czasami się wahali. Czy da się to poprawić?
Nie wiem, czy rzeczywiście się wahaliśmy. Jeśli miałbym wskazać coś do poprawy, to nasze ustawienie w polu karnym. Nie zajmowaliśmy w nim odpowiednich pozycji. Kiedy docieraliśmy za linię obrony albo zagrywaliśmy piłkę do tyłu, w polu karnym brakowało właściwego ustawienia naszych zawodników. Natomiast jeśli chodzi o podania, chcę właśnie, żebyśmy sprawnie operowali piłką. Oczywiście na ostatnich 30 metrach trzeba zrobić coś, co pozwoli przełamać obronę. Kiedy rywal broni nisko, ma dwie linie i dziesięciu zawodników za piłką, przestrzeni jest niewiele i robi się trudniej. Trzeba wtedy coś wykreować. Tu dochodzi już kreatywność poszczególnych piłkarzy.
Według portugalskich mediów Cristiano Ronaldo zakończył karierę reprezentacyjną. Pracował pan z nim. Jak ocenia pan jego dorobek w reprezentacji? Czy zgadza się pan z opinią, że końcówka jego kariery była nieudana?
Nie, uważam, że przede wszystkim należy docenić jego wielką karierę. To, czego dokonał, jest wyjątkowe. Miałem szczęście z nim pracować. Dzięki niemu wygrywałem niesamowite rzeczy. Dlatego mogę powiedzieć tylko: czapki z głów, Cristiano. Mam wielki szacunek do wszystkich zawodników, ale jeszcze większy do tych, z którymi spędziłem trochę czasu. A szczególnie do Cristiano, dzięki któremu wygraliśmy naprawdę wiele.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.