Rok temu 31 lipca zostałeś zaprezentowany jako nowy zawodnik Atlético. Powiedziałeś wtedy, że czujesz się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Dobre wejście, nie?
Co ci mogę powiedzieć… Byłem najszczęśliwszy teraz i wciąż jestem. Także…
Jak wyglądał ten ostatni rok u Marca Pubilla? Duży zawrót głowy?
Myślę, że wszyscy wiedzą, jak to wyglądało. I myślę, że gdy już zacząłem grać, to wszystko potoczyło się bardzo szybko, poszedłem w górę. Możliwe, że było trochę tych zawrotów głowy, ale jestem bardzo szczęśliwy.
Przychodziłeś jako boczny obrońca, ale ustabilizowałeś się jako stoper. Spodziewałeś się, że ta zmiana pozycji tak zmieni twoje życie?
Zawsze widziałem się grającego trochę na obu tych pozycjach. Wiedziałem, że mogę sobie radzić na obu. Także nie.
Trzeba tu zapytać o osobę, która zdecydowała o tej zmianie – Simeone. To najważniejszy trener w twojej karierze?
Tak, razem z Alessio, u którego zostałem zawodowym piłkarzem, są dla mnie najważniejsi w całej mojej karierze.
Czy Cholo od środka jest równie wymagający jak na zewnątrz?
Tak, to bardzo wymagający trener. Stara się ze wszystkich wyciągnąć maksa. I zawsze to osiąga. Wymagający czy jakkolwiek inaczej chciałbyś to określić, ale to działa.
W poprzednim sezonie byliście od krok od triumfu w Copa del Rey. Możliwe, że to był najboleśniejszy cios w twojej karierze?
Na pewno jeden z najboleśniejszych. Wielu atléticos widzieliśmy się triumfatorami Copa del Rey. To bardzo nas zabolało. Ale jestem przekonany, że w tym sezonie na pewno coś wygramy.
Póżniej przyszedł półfinał Ligi Mistrzów – kolejny cios. Czy na przestrzeni ostatniego roku odczułeś to, że to jest dla klubu niczym obsesja?
Tak, myślę, że to coś, czego chcemy wszyscy. Zawsze walczymy o ten triumf i w tym sezonie postaramy się ponownie.
Po wyeliminowaniu takiego faworyta, jakim była Barça, możliwe, że ten cios był jeszcze boleśniejszy?
Tak, ponadto bardzo dobrze rywalizowaliśmy w półfinałach. Byliśmy o krok, zabrakło nam niewiele, to były detale, które robią różnicę. I możliwe, że właśnie przez to boli trochę bardziej.
Skoro mowa o Barçy – jak podeszliście do tego wszystkiego, co tego lata działo się wokół Juliána? Jak reagowała na to szatnia? To był bardzo medialny temat.
W szatni przeżywa się to tak samo jak na zewnątrz. Julián to widowiskowy piłkarz, bardzo dobry. Wciąż mamy go tutaj i na szczęście wszyscy będziemy mogli się cieszyć jego grą. Trzeba go wesprzeć. Oby dał dla nas z siebie maksa, ponieważ to top.
Jak bardzo go potrzebujecie? W poprzednim sezonie zdobył 10 bramek w Lidze Mistrzów. Niewielu na to stać. Dobrze by było mieć go na takim poziomie w derbach.
Tak, nie byłoby źle. (śmiech) Jeśli jest w pełni sił, to na pewno da nam taki poziom. Będziemy walczyć razem z nim.
Tego lata przyszedł Cuti, jeden z najważniejszych stoperów na świecie. Dodatkowa motywacja, żeby jeszcze bardziej się rozwijać i uczyć?
Topowy stoper. Już na treningach było widać, że jest wyjątkowy. Cóż, trzeba się od niego uczyć, tak jak wcześniej uczyłem się od Giméneza czy Robina. Trzeba się uczyć i dalej się poprawiać.
Na pewno były jakieś żarty do Argentyńczyków po finale mundialu, co?
Nie, lepiej ich nie robić. (śmiech)
A więc teraz Real Madryt. Najbardziej szczególny mecz w sezonie?
Szczególny mecz, ale taki jest każdy. To walka o kolejne trzy punkty.
W poprzednim sezonie 2:5 oglądałeś spoza boiska. Marzyłeś o tym, że tak szybko mógłbyś zostać jednym z głównych bohaterów?
Oczywiście, że tak.
Mbappé, Vinícius, Bellingham. Kto wzbudza największy strach?
Cóż, to wielcy piłkarze i wielka drużyna, ale my również tacy jesteśmy. Więc trzeba wyjść na boisko walczyć i pokonać ich.
Ale o strachu nie ma mowy?
Nie.
A możliwe, że patrząc na ostatnie mecze, to oni powinni do was podejść z większym respektem.
Na pewno tak.
Cholo zawsze mówi, że trudno jest walczyć o wszystkie tytuły z Realem Madryt i Barçą. Czujecie się bliżej tych największych?
Myślę, że stworzyliśmy wielką drużynę. Przyszli nowi zawodnicy, musimy się lepiej poznać. Gdy już wszyscy się do siebie zaadaptujemy, to będziemy latać i rywalizować. Na pewno.
Simeone powtarza, że jesteście drużyną w konstrukcji. Jak mocnym uderzeniem pięścią w stół byłoby pokonanie tego Realu Madryt?
Tak, pokonanie ich w niedzielę byłoby uderzeniem pięścią w stół. Będziemy walczyć o to, aby tego dokonać i na pewno to zrobimy.
Przejdźmy do bardziej osobistych tematów. Jak bardzo pomaga ci fakt, że twój ojciec był sportowcem?
Mój ojciec był moim filarem. Myślę, że bez niego nie byłoby mnie tutaj. Gdy wszyscy mówią ci, że wszystko jest super, że jesteś najpiękniejszy i wszystko jest cudowne, to właśnie on mówi wtedy, że wcale nie jest dobrze, że trzeba stąpać twardo po ziemi i zachować pokorę. Dzięki temu właśnie teraz tutaj jestem.
Jak ważna jest ta osoba, która potrafi ci powiedzieć, że wcale nie wszystko jest dobrze, nie?
Dla mnie to jest bezcenne. I jestem mu za to wdzięczny. Mówi mi: „ale ci założyli siatkę” albo „zaspałeś w tej akcji”. (śmiech)
Zmierzając do końca – niemożliwym jest rozmawiać z mistrzem świata i nie zapytać go o to, co przeżył ostatniego lata. Jakie to uczucie podnieść ten puchar?
Cały mundial był bardzo piękny, a tym bardziej kończąc to wszystko zwycięstwem.
Myśląc teraz z perspektywy rojiblanco – Liga Mistrzów mogłaby być czymś podobnym?
Tak, tak jest. Czy to ten rok? Dobrze by było. Na pewno będziemy walczyć. Nikt nie ma większych nadziei na triumf w Lidze Mistrzów niż my.
Finał w tym sezonie na Metropolitano – to bardziej motywacja czy presja?
Mamy tę presję, ponieważ chcemy wygrać, ale to tylko jeszcze bardziej nas motywuje.
I ostatnie pytanie, do kibiców Atlético. Czy Pubill umawia się z nimi na wizytę na Neptuno na koniec sezonu?
Bardzo bym chciał… (cisza) Tak, jesteśmy umówieni z kibicami na Neptuno w tym sezonie.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.