REKLAMA
REKLAMA

„Tobie wolno wszystko, mnie nic”

Santiago Siguero, dziennikarz i felietonista Marki, podzielił się swoimi przemyśleniami na temat afery koszulkowej po meczu z Elche. Przedstawiamy przemyślenia Hiszpana.

REKLAMA
REKLAMA
„Tobie wolno wszystko, mnie nic”
Kylian Mbappé. (fot. Getty Images)

Trzech piłkarzy Realu Madryt nie założyło koszulek wspierających Ceutę i oto u naszych stóp otwiera się nowa Apokalipsa. Z góry zaznaczam, że z tego miejsca poparcie dla caballas jest bezwarunkowe i że to, co przeżywają, jest zwyczajną inwazją, choć oficjalna narracja, całkiem pomysłowa, gdyby rzeczywistość nie była tak dramatyczna, próbuje osłodzić tę hańbę, którą w mieście autonomicznym przeżywa się od półtora miesiąca.

Bo tu chodzi o to, o co zawsze chodziło. Nie o „co”, tylko o „kto”. Mbappé, Vinicius i Konaté skorzystali ze swojej osobistej wolności, ale to nie wystarcza, bo są piłkarzami Realu Madryt. Klubu, od którego wymaga się standardów sportowych, instytucjonalnych, a nawet moralnych, które dla reszty nie są obowiązkowe. Czy wydarzyło się coś, gdy żaden zawodnik Barcelony nie założył tej samej koszulki w meczu z Levante? Nic, bo temat ledwie się pojawił. Jak wtorkowe uderzenie łokciem w Huisjena, he he he. Tego, czego nie widać, nie istnieje w tym radosnym świecie. Ale w przypadku Realu obsesyjna kontrola nie zna granic. Wszystko jedno, czy chodzi o sytuację z Elche, czy o anulowanego gola po odkryciu, że stryj dziadka strzelca kiedyś wypił kawę w tym samym barze co Lute.

REKLAMA
REKLAMA

Trzej piłkarze Realu skorzystali z wolności. Powody znają oni sami, choć nietrudno je odgadnąć. Jako że Real jest klubem hiszpańskim, ich zachowanie zgrzyta, a nawet irytuje wielu, w tym autora tych słów. Co innego podwójne standardy. Barcelona po tym, jak Laporta urządził sobie populistyczną kąpiel w Nowym Jorku tuż przed finałem mundialu, nie oddała żadnego hołdu swoim hiszpańskim mistrzom świata, którymi tak się chwali, i zamieniła uroczystość w niepodległościowy sabat. I nic się nie dzieje, bo nie jest to wygodne ani dla tych, którzy rządzą futbolem, ani, przede wszystkim, dla tych, którzy rządzą polityką. Tak jak nic się nie stało w „sprawie Negreiry”, podczas gdy w całej Hiszpanii wciąż śpiewa się „Balón de Playa” pod adresem Viniego i „Así gana el Madrid”. Jak zawsze: tobie wolno wszystko, mnie nic. Tak już jest, ale to nie znaczy, że to ma cokolwiek wspólnego z faktami ani że da się to w jakikolwiek sposób zaakceptować, choć próbują nas na siłę wcisnąć w tę „nową normalność”, równie dystopijną, co koszmarną.

Taki mamy kraj.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (13)

REKLAMA