Trzech piłkarzy Realu Madryt nie założyło koszulek wspierających Ceutę i oto u naszych stóp otwiera się nowa Apokalipsa. Z góry zaznaczam, że z tego miejsca poparcie dla caballas jest bezwarunkowe i że to, co przeżywają, jest zwyczajną inwazją, choć oficjalna narracja, całkiem pomysłowa, gdyby rzeczywistość nie była tak dramatyczna, próbuje osłodzić tę hańbę, którą w mieście autonomicznym przeżywa się od półtora miesiąca.
Bo tu chodzi o to, o co zawsze chodziło. Nie o „co”, tylko o „kto”. Mbappé, Vinicius i Konaté skorzystali ze swojej osobistej wolności, ale to nie wystarcza, bo są piłkarzami Realu Madryt. Klubu, od którego wymaga się standardów sportowych, instytucjonalnych, a nawet moralnych, które dla reszty nie są obowiązkowe. Czy wydarzyło się coś, gdy żaden zawodnik Barcelony nie założył tej samej koszulki w meczu z Levante? Nic, bo temat ledwie się pojawił. Jak wtorkowe uderzenie łokciem w Huisjena, he he he. Tego, czego nie widać, nie istnieje w tym radosnym świecie. Ale w przypadku Realu obsesyjna kontrola nie zna granic. Wszystko jedno, czy chodzi o sytuację z Elche, czy o anulowanego gola po odkryciu, że stryj dziadka strzelca kiedyś wypił kawę w tym samym barze co Lute.
Trzej piłkarze Realu skorzystali z wolności. Powody znają oni sami, choć nietrudno je odgadnąć. Jako że Real jest klubem hiszpańskim, ich zachowanie zgrzyta, a nawet irytuje wielu, w tym autora tych słów. Co innego podwójne standardy. Barcelona po tym, jak Laporta urządził sobie populistyczną kąpiel w Nowym Jorku tuż przed finałem mundialu, nie oddała żadnego hołdu swoim hiszpańskim mistrzom świata, którymi tak się chwali, i zamieniła uroczystość w niepodległościowy sabat. I nic się nie dzieje, bo nie jest to wygodne ani dla tych, którzy rządzą futbolem, ani, przede wszystkim, dla tych, którzy rządzą polityką. Tak jak nic się nie stało w „sprawie Negreiry”, podczas gdy w całej Hiszpanii wciąż śpiewa się „Balón de Playa” pod adresem Viniego i „Así gana el Madrid”. Jak zawsze: tobie wolno wszystko, mnie nic. Tak już jest, ale to nie znaczy, że to ma cokolwiek wspólnego z faktami ani że da się to w jakikolwiek sposób zaakceptować, choć próbują nas na siłę wcisnąć w tę „nową normalność”, równie dystopijną, co koszmarną.
Taki mamy kraj.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.