Gdyby nie Carlos Espí, Real Madryt mógł we wtorek stracić kolejne dwa punkty. Napastnik uratował Królewskich na Martínez Valero, podobnie jak w pierwszej kolejce na Cornelli. Jak pisze Rubén Cañizares w ABC, drużyna Mourinho zbyt często zachowuje się tak, jakby mecz trwał tylko 45 minut. Kolejne takie spotkania wywołują coraz większe niezadowolenie wśród władz klubu.
Dziennikarz od razu zaznacza, że nie chodzi o przyszłość Portugalczyka. Nikt nie zamierza go zwalniać, a jego posada nie jest zagrożona. Problem polega na tym, że podobny scenariusz powtarzał się już w starciach z Espanyolem, Betisem, Interem, Rayo i Elche. Piłkarze wciąż nie potrafią wyeliminować rozprężenia w drugich połowach, dlatego kierownictwo oczekuje, że to trener podejmie działania. Zespół nie może regularnie marnować połowy spotkania i narażać się w ten sposób na utratę punktów.
„Na meczach Realu Madryt nikt się nie nudzi, bo są bardzo widowiskowe. Albo giniemy, albo zabijamy”, powiedział Mourinho po wymęczonym zwycięstwie nad Elche. Jego drużyna wyraźnie dominowała przed przerwą i prowadziła 2:0, ale po zmianie stron pozwoliła gospodarzom odrobić straty. Dopiero przy remisie Królewscy znów zaczęli grać ze świadomością, że zwycięstwo trzeba jeszcze wywalczyć. Wcześniej zachowywali się tak, jakby rozstrzygnęli spotkanie już w pierwszej połowie.
Według ABC niezależnie od tego, czy przyczyny są fizyczne, czy mentalne, Mourinho zbyt długo zwleka z reakcją. Polecenia przekazywane z pola technicznego nie przynoszą efektów, zmiany następują późno, a same decyzje personalne również mogłyby być lepsze. W klubie panuje przekonanie, że na ławce nie brakuje zawodników zdolnych pomóc, kiedy podstawowym piłkarzom zaczyna brakować sił lub koncentracji.
W tym kontekście najczęściej pada nazwisko Espíego. Napastnik dostał niewiele minut, ale zdążył już przesądzić o zwycięstwach na Cornelli i Martínez Valero. Blisko podobnego wyczynu był również na La Cartuja, gdzie trafił do siatki efektownymi nożycami, jednak gol nie został uznany z powodu spalonego. Jego dotychczasowe występy wzmacniają przekonanie działaczy, że Mourinho ma do dyspozycji rozwiązania, po które powinien sięgać wcześniej.
Sam szkoleniowiec widzi problem podobnie, choć zwraca uwagę na jeszcze jeden element. Jego zdaniem łatwość, z jaką Real stwarza liczne okazje, nawet jeśli ich nie wykorzystuje, daje piłkarzom złudne poczucie kontroli i prowadzi do lekceważenia części rywali. Zespół się rozluźnia, oddaje inicjatywę i budzi się dopiero wtedy, gdy wynik przestaje zapewniać mu trzy punkty.
„Są mecze, które wydają się skończone, ale wcale takie nie są. Masz trzy czy cztery okazje i od poczucia, że wszystko przychodzi nam łatwo, przechodzimy do utraty kontroli nad grą”, tłumaczył Mourinho po zwycięstwie 3:2 w Elche.
Jak podsumowuje Cañizares, diagnoza Portugalczyka jest trafna, ale wciąż brakuje skutecznej reakcji. Władze Realu nie rozumieją, dlaczego trener nie wprowadza rozwiązań, zanim zespół straci kolejne punkty w spotkaniach, które powinien wygrać. Tym bardziej że Barcelona rozpoczęła ligę z dużym rozmachem i na razie nie daje powodów, by liczyć na jej potknięcia.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.