W poniedziałek o dziesiątej rano Mourinho nie miał szczególnej ochoty na kolejne spotkanie z dziennikarzami. Sam przyznał to na konferencji przed meczem z Elche. Zapytany o następny tydzień z kilkoma spotkaniami zaczął od własnego kalendarza i sześciu konferencji prasowych. Przypomniał, że w innych krajach pozwalano mu czasem opuścić jedną z nich. „Ja jestem zmęczony wami, wy jesteście zmęczeni mną” – żartował. Zaproponował też, że jeśli następnym razem uda się zrezygnować z jednego spotkania z mediami, przyniesie coś do przekąszenia.
Jak zauważa Rubén Cañizares na łamach ABC, takie drobne zaczepki towarzyszą Portugalczykowi od początku drugiej kadencji. Padają z uśmiechem i w żartobliwym tonie, ale u Mourinho niewiele dzieje się przypadkiem. Trener chce uniknąć otwartych konfliktów, które podczas poprzedniej pracy w Madrycie kosztowały go i jego otoczenie wiele energii. Nie zamierza jednak rezygnować z zabierania głosu w sprawach, które uważa za istotne.
Kiedy pytania dotyczą gry zespołu, Mourinho chętnie wyjaśnia swoje pomysły i wdaje się w rozmowę o taktyce. Jednocześnie nie należy do szkoleniowców, którzy z zasady odmawiają komentowania sędziów, mediów czy rywali. Jeśli uzna, że warto komuś wbić szpilkę, zrobi to także bez odpowiedniego pytania. Język jest łagodniejszy niż trzynaście lat temu, lecz intencja pozostaje czytelna.
Przykład dał przed spotkaniem z Interem, gdy wrócił do niewykorzystanej jedenastki Mbappé w meczu z Betisem. Podważał decyzję o niepowtórzeniu karnego i domagał się wyjaśnień od osób odpowiedzialnych za sędziowanie. „Nie został powtórzony, bo VAR nie zna przepisów czy nie został powtórzony, bo VAR nie chciał?” – pytał.
W poniedziałek sam poruszył ten temat ponownie. Gdy oficer prasowy zakończył już konferencję, Mourinho rzucił: „Żadnego pytania o rzuty karne? Nie? Nie?”. Przy wyjściu dorzucił jeszcze: „Dziwne, co?”. Cañizares odczytuje tę uwagę jako nawiązanie do jedenastek przyznanych Barcelonie i Atlético w minionej kolejce. Portugalczyk nie potrzebował dłuższej wypowiedzi, by zwrócić uwagę na temat pominięty przez dziennikarzy.
Równie niezmienny pozostaje jego stosunek do przecieków. Według ABC Mourinho uważnie sprawdza, czy wyjściowy skład nie pojawia się w mediach przed oficjalnym ogłoszeniem. Nie podoba mu się, gdy zawodnicy, członkowie sztabu lub pracownicy innych działów przekazują dziennikarzom informacje z szatni. To, co dzieje się wewnątrz drużyny, ma pozostać jej sprawą.
Na razie relacje z prasą są uprzejme, a ostrzeżenia przybierają formę żartów. Podczas jednej z pierwszych konferencji trener ze śmiechem przestrzegł dziennikarzy przed pisaniem o nim źle, uderzając prawą pięścią w lewą dłoń. Cañizares zastanawia się jednak, czy podobne gesty i uwagi pozostaną niewinnymi zaczepkami, kiedy nadejdą trudniejsze momenty sezonu. Sam Mourinho przyznaje, że takie chwile są nieuniknione.
Przed trzytygodniową przerwą Real czekają jeszcze dwa wyjazdy: dzisiejszy do Elche i niedzielny na Metropolitano. Derby będą szczególnym sprawdzianem. W poprzednim sezonie Królewscy przegrali tam 2:5, a zdaniem dziennikarza ABC tamten mecz zapoczątkował pogorszenie relacji Xabiego Alonso z ważnymi piłkarzami i władzami klubu. Aby zrewanżować się Atlético, zespół Mourinho będzie potrzebował pierwszego naprawdę wielkiego występu w tym sezonie.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.