REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Nie sądzę, żebyśmy mogli stosować wysoki pressing przez 90 minut

José Mourinho pojawił się dzisiaj na konferencji prasowej przed jutrzejszym meczem z Elche w La Lidze. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Nie sądzę, żebyśmy mogli stosować wysoki pressing przez 90 minut
José Mourinho na konferencji prasowej. (fot. Getty Images)

[RMTV] Jutro rozegracie czwarty z sześciu meczów w ciągu zaledwie 16 dni w tym miesiącu. Real Madryt odwiedza Elche, które jest po remisie na San Mamés. Jaki Real Madryt chciałby obejrzeć pan jutro na tym wyjeździe?
Chciałbym wygrać. Chciałbym zagrać dobrze i wygrać. Nic więcej.

REKLAMA
REKLAMA

[La Sexta] Powtarza pan od początku sezonu, że jest pan zadowolony z Viníciusa, ale ciągle nie widzi pan u niego najlepszej wersji. Kiedy będziemy mogli zobaczyć tę najlepszą wersję, którą odzyskuje i jak go pan ocenia?
Najlepsza wersja to strzelanie. Oczywiście asystowanie jest ważne. Bardzo ważne. Praca dla drużyny jest ważna, bardzo ważna. Zaangażowanie, solidarność, praca zespołowa. Codzienna praca, która również jest ważna. I on wykonuje ją bardzo dobrze. Ale istnieje też inny Vinícius. Istnieje Vinícius, który w poprzednim sezonie wyeliminował Benficę w wyrównanych meczach, przede wszystkim w tych dwóch w fazie pucharowej. Jedna okazja, jeden gol i do domu. Brakuje mu teraz tego performance'u na najwyższym poziomie, ale jestem zadowolony. Jestem z niego zadowolony.

[Onda Cero] Chciałem wrócić do tematu Ardy. Ostatnio pytano cię o jego znaczenie dla ciebie i dla zespołu. Porównujemy jego sytuację z grą Diomandé w pierwszym składzie, bo mogą występować na tej samej pozycji. Na jakim etapie rozwoju piłkarskiego go widzisz? Czy jest już na tym poziomie, na którym zaliczasz go do „top, top, top”, jak mówiłeś o wielkich zawodnikach Realu Madryt? Czy przy piłkarzach, których ma wokół siebie, nadal ma grać raz od początku, a raz nie? A może już należy do najważniejszych zawodników zespołu pod względem piłkarskim, bo pod względem osobowości też bardzo się rozwinął, prawda?
Są ludzie bardziej kompetentni ode mnie, żeby mówić o jego rozwoju. Są tutaj, na dole, osoby, które pracują z nim od jego przyjścia i oczywiście przekazują mi informacje również na temat jego rozwoju fizycznego: jak urósł, jak zmienił się pod względem fizycznym. Ale dla mnie jego jakość gry jest niesamowita. Wizja, podejmowanie decyzji, organizacja gry, stabilność, którą daje grze zespołu, kreowanie… Dla mnie to zawodnik o fantastycznym potencjale, który już ma bardzo interesujące liczby. Oczywiście mówię o bardziej dogłębnej analizie, którą przeprowadzamy, bo te liczby nie ograniczają się do asyst i goli. To bardziej szczegółowe dane wynikające z głębszej analizy. To chłopak, który ma duży wpływ na grę. Jak mówisz, być może nie chcę posuwać się aż tak daleko i powiedzieć „top, top, top” trzy razy, ale z pewnością jesteśmy już przy „top, top”.

REKLAMA
REKLAMA

[SER] Wczoraj mówił pan, że prosi jeszcze o jakieś trzy miesiące, żeby można było zobaczyć twój Real Madryt…
Nie, nie. Jeśli sprawiłem takie wrażenie, że mówiłem o trzech miesiącach...
Tak mi się wydawało. Że brakuje jeszcze około trzech miesięcy, żeby zobaczyć taki Real Madryt, jakiego chcesz.
Nie, nie, nie. Czyli ja proszę o trzy miesiące, a inni proszą o dziesięć lat? [śmiech] Nie, nie. Być może źle się wyraziłem albo źle to zakomunikowałem. Kiedy mówię o trzech miesiącach, oczywiście mam nadzieję, że za trzy miesiące będziemy lepsi niż dzisiaj, ale nie mam niczego magicznego, co pozwoliłoby mi powiedzieć: „Za trzy miesiące będziemy na niesamowitym poziomie”. Nie mam takiej zdolności. Mogę natomiast sprawić, by w każdym meczu i na każdym treningu celem zawsze była poprawa. Kiedy gramy mecz, analizujemy go i pracujemy nad dobrymi oraz mniej dobrymi rzeczami. I w tym zawsze uważam, że im dłużej zespół jest razem, im dłużej ma tę stabilność pracy z jednym trenerem, tym większe ma możliwości, żeby stać się silniejszy.

[Chiringuito] Czy powiedziałbyś, że wysoki pressing i odzyskiwanie piłki na połowie rywala są znakiem rozpoznawczym takiego Realu Madryt Mourinho, jaki chcesz stworzyć? I jak sprawić, żeby te działania były bardziej regularne przez całe 90 minut?
Trudno mi to tobie wyjaśnić, bo spędzilibyśmy tutaj dużo czasu, a jednocześnie powiedziałbym ci rzeczy, których nie chcę wynosić na zewnątrz. Nie sądzę jednak, żeby można było stosować wysoki pressing przez 90 minut. Nie sądzę. Ani nie jest to nasz profil, ani nie ma na świecie wielu zespołów, które mają taki profil, by robić to przez 90 minut. Musimy umieć zachowywać się odpowiednio, kiedy jesteśmy ustawieni wysoko. A kiedy jesteśmy ustawieni niżej, również musimy pracować w inny sposób. Żeby być zespołem bardziej kompletnym pod względem defensywnym, trzeba umieć robić obie rzeczy. Jeśli pytasz, czy lubię niski blok, to go nie lubię. Nie podoba mi się. Ale są profile zawodników i zespołów bardziej do tego dostosowane. Nie chcę sprzeczności między tym, co najbardziej podoba się mnie, a umiejętnościami moich zawodników. Staram się znaleźć coś, co definiuje nas jako zespół i dla mnie tym czymś jest zdolność do wysokiego pressingu, odzyskiwania piłki wysoko i zadawania decydującego ciosu w 3–4 sekundy po przejściu do ataku. Robiliśmy to już w różnych meczach. Ale kiedy przeciwnik ma jakość i potrafi również rozwijać swoją grę – a do tej pory widziałem tę umiejętność u wszystkich zespołów – to kiedy jesteśmy w niskim bloku, nie możemy biernie tego akceptować i mówić: „Ok, jesteśmy mocni w kontrataku, mamy z przodu ludzi, którzy mogą rozstrzygnąć mecz kontrą i tutaj w niskim bloku jest nam dobrze”. Nie chcę takiej mentalności. Ale nie chcę też aż tak cierpieć, kiedy jesteśmy ustawieni nisko, a przeciwnik oddaje 2–3 strzały, które zmuszają bramkarza do 2–3 wielkich interwencji, albo przeżywamy trudne chwile przy trzech, czterech czy pięciu rzutach rożnych. Tego nie chcę. Chcę znaleźć tę równowagę.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio Nacional] Chcę zapytać o Tchouaméniego. Ostatnio zagrał kilka minut. Jak go oceniasz, jeśli chodzi o gotowość do gry? Wyobrażam sobie, że trochę pokrzyżuje wam plany to, że wrócił już do treningów z grupą, a teraz nadchodzi przerwa reprezentacyjna.
Tak, ale w kwestii reprezentacji nie wiem, jaki pomysł ma trener Francji – Zidane. Nie wiem, jaki ma pomysł i trzeba go uszanować. Nie potrafię też powiedzieć, co byłoby lepsze dla niego: zostać tutaj i pracować z 4–5 piłkarzami oraz 4–5 graczami Castilli czy pojechać na reprezentację i dostać tam minuty. Prawdopodobnie najlepszy byłby wyjazd na reprezentację pod kontrolą, z kontrolowaną liczbą minut. Robienie postępów, a nie kumulowanie minut, wysiłku i problemów w obszarze, w którym dolegliwości mięśniowe ciągnące się od występów w reprezentacji na mundialu mogą się pogłębić. Nie rozmawiałem z Zidane’em, ale myślę, że on również jest człowiekiem kierującym się zdrowym rozsądkiem i będzie wiedział, co będzie dla niego najlepsze. Jeśli pojedzie na reprezentację, to oby po to, żeby jej pomóc i nie szkodząc przyszłości zawodnika. Jak mówię, nie rozmawialiśmy, ale mam ogromne zaufanie, że Zidane będzie wiedział, jak zrobić wszystko właściwie.

REKLAMA
REKLAMA

[MARCA] W zeszłym sezonie Real Madryt miał ponad 60 kontuzji. Przypuszczam, że wiedziałeś o tym, kiedy obejmowałeś zespół. Jakie środki wdrożyliście, żeby poprawić tę sytuację? W tych pierwszych kolejkach Real Madryt nie miał zresztą kontuzji. Czy możesz opowiedzieć o tym temacie?
Środki… Jeśli chodzi o przeszłość, znam liczby, nie znam procesu. Tutaj realizujemy normalny, profesjonalny, całościowy plan oparty na bardzo dobrej współpracy wszystkich. A kiedy mówię „wszystkich”, mam na myśli: zawodników, którzy są najważniejsi; sztab szkoleniowy z ludźmi mającymi kompetencje w zakresie Sports Science, profilaktyki, wzmacniania i treningów indywidualnych, reagowania na drobne problemy, na niewielkie sygnały, które mogą pojawić się przed wystąpieniem problemów; oraz departament medyczny, który jest bardzo zaangażowany w cały ten proces. Jest bardzo dużo niewidocznej pracy. W tym sensie tego, czego nie widać, czyli pracy wykonywanej na dole. To, że zawodnicy przyjeżdżają wcześniej, nie jest moim kaprysem. Nie chodzi o to, żebym powiedział: „Masz być tutaj o 9:00”. Nie, chodzi o pracę. O tę pracę, którą wykonuje się na siłowni przed treningiem. Kiedy zaczyna się trening na boisku – a dzisiaj też tak będzie, kiedy o 10:30 zobaczycie ich wychodzących na murawę – to oni mają już za sobą 35 minut pracy w środku, czy to na siłowni, czy z departamentem medycznym. W ten sposób dobrze pracujemy i na razie mamy pozytywne liczby. Do tego dochodzi zdrowy rozsądek. Ważne jest zaufanie do zawodników. Na przykład, ostatnio Valverde zszedł w przerwie zapobiegawczo, bo miał mały problem. Jeśli zapytasz mnie, czy przy wyniku 0:0 Valverde grałby dalej, to tak, grałby dalej. Doszlibyśmy do granicy ryzyka. Ale wynik wynosił 3:0 i ochroniliśmy zawodnika, który był na styku… Mniej więcej o to chodzi. Potrzebujesz też jednak trochę szczęścia, przede wszystkim przy urazach mechanicznych. Często zespół ma bardzo dużą liczbę kontuzji, chociaż jego sztaby pracują bardzo dobrze. Masz jednak pecha z kolanami, masz pecha z urazami mechanicznymi. A to jest coś, czego nie da się skontrolować.

REKLAMA
REKLAMA

[AS] Chciałem jeszcze dopytać o Tchouaméniego. Czy jest już w pełni gotowy, żebyśmy mogli zobaczyć go w pierwszym składzie w którymś z meczów w tym tygodniu, jutro albo w niedzielę? Czy musimy z tym poczekać do zakończenia przerwy reprezentacyjnej?
Myślę, że więcej minut – tak, bez wątpienia więcej minut. Z Interem miał 10–15 i wszyscy mieliśmy wątpliwości, nawet on sam. W ostatnim meczu doszliśmy już, jak sądzę, do 20–25. Powiedziałbym, że w kolejnych spotkaniach na pewno będzie ich więcej. Jest coraz lepszy, coraz silniejszy, czuje się coraz pewniej. Powiedziałbym, że jutro na pewno zagra. W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć ci, jak długo.

[El Desmarque] W ostatnich godzinach duży rozgłos zyskały wypowiedzi Lamine’a, który mówi, że Mbappé i on są najlepszymi piłkarzami na świecie, ale na Złotą Piłkę zasługuje on – Lamine. Co sądzisz o tych wypowiedziach?
Nie, nie... Nie wypowiadam się i nie będę wypowiadał się na temat słów zawodnika. Szanuję opinie wszystkich, ale ich nie komentuję.

[COPE] Chciałem zapytać o ustawienie z dwoma środkowymi pomocnikami. Na razie Valverde był tam niepodważalny, a w oczekiwaniu na Tchouaméniego nie mamy jasności, kto może być jego stałym partnerem. Valverde i Tchouaméni byli absolutnie podstawowymi zawodnikami u kilku trenerów. Widzisz ich razem w tej roli? Uważasz, że mogą się tam dobrze zgrać? Wystawienie ich obu jest zbyt defensywne czy nie?
[śmiech] Nie, nie. Myślę, że zrozumieliście już trochę, jak ogólnie pracuję. Cucurella i Carreras, Trent i Dumfries, środkowi obrońcy, z których żaden nie zagrał we wszystkich meczach… Poza tym czym tamtym zawodnikiem staramy się pracować tak, żeby cała kadra była podłączona, żeby każdy myślał: „Jestem przydatny, będę grał, będę dostawał minuty”. To dla mnie ważne, również dlatego, że później ma istotny wpływ na codzienną pracę i motywację w codziennej pracy. Ustawienie z 2 pomocnikami może zmienić się w 1 plus 2. Nie oznacza to, że zawsze musi być 2 plus 1, może być 1 plus 2. Zamiast grać z Jude’em praktycznie jako „10”, możemy grać z jedną „6” i dwiema „8”. Jesteśmy na to przygotowani, robimy to i umiemy to robić. A później, niezależnie od poszczególnych zawodników, istnieją równowaga, ruchy i dynamiki, które nie zmieniają wiele w samej idei gry. Zmiany mogą się pojawić ze względu na profile, bo zawodnicy są różni. Czym innym są Camavinga, Tchouaméni, a czym innym Bernardo. Jeszcze czymś innym, odmiennym od tych dwóch profili, są Valverde i Jude. Zawsze staramy się znajdować równowagę, nigdy nie tracąc naszej tożsamości, ale również zawsze myśląc o problemach, które mogą nam stworzyć przeciwnicy.

REKLAMA
REKLAMA

[RTVE] Czego wymagasz od Diomandé, żeby ostatecznie wywalczył miejsce w pierwszym składzie? Dałeś nam już pewną wskazówkę, mówiąc, że musi poprawić się pod względem taktycznym. Czy możesz trochę rozwinąć tę myśl i powiedzieć, czego ostatecznie mu brakuje?
Nie, niczego mu nie brakuje. Niczego mu nie brakuje. Gdyby zamiast być w Realu Madryt z tą kadrą był w innym zespole, z mniejszą liczbą zawodników o dużym potencjale, to z pewnością wychodziłby w pierwszym składzie i grał po 90 minut w każdym meczu. Ale kiedy mówię to o Diomandé, mówię to samo o wszystkich pozostałych. Kadra jest mocna, daje wiele możliwości. Trener, który skupia się tylko na 10 zawodnikach i zapomina o pozostałych, w trakcie sezonu traci paliwo w silniku. Traci też pod względem motywacji i wewnętrznej rywalizacji. Jeśli chcesz rozmawiać o Diomandé, to rozmawiamy o Diomandé, Viníciusie, Ardzie, Brahimie, a około stycznia także o Rodrygo. Takie mamy możliwości na tych dwóch pozycjach. Ta kwestia „niepodważalnego zawodnika pierwszego składu”, a wy bardzo lubicie to określenie, jest trudna.

[OkDiario] Po meczu z Rayo powiedziałeś, że był to mecz na 45 minut, że zespół nie był gotowy na większy wysiłek ani fizyczny, ani mentalny. Teraz znów tydzień z dwoma meczami, wyjazdem na Martínez Valero i derbami Madrytu na koniec. Jak do tego podchodzisz? W jakim stanie jest zespół i jak zamierzacie tym zarządzać?
Jak ja do tego podchodzę? Sześć konferencji prasowych w jednym tygodniu [śmiech wszystkich]. Rozmawiam z nimi [oficerami prasowymi] i mówię, że we wszystkich innych krajach pozwalali mi zaoszczędzić sobie jedną z nich. Na przykład, pozwalali mi nie być tutaj dzisiaj albo nie przyjść jutro po meczu. Ale sześć konferencji prasowych w jednym tygodniu… Ja jestem zmęczony wami, wy jesteście zmęczeni mną. Zawsze mówię to samo, wy nie macie już pytań, które moglibyście mi zadać, ale jesteśmy tutaj, bo to nasza praca, moja i wasza. I jesteśmy tutaj sześć razy w tygodniu. Z zawodnikami jest tak samo. Bardziej zmęczony, mniej zmęczony, bardziej zmotywowany, mniej zmotywowany – trzeba to zrobić i trzeba ruszyć do walki. Elche i Atlético Madryt są w takiej samej sytuacji jak my, mają tyle samo meczów. Elche również grało w sobotę, tak samo jak my. I tyle. Atlético ma jeden dzień więcej na odpoczynek, ale później ma o jeden dzień mniej między meczem z Osasuną a niedzielnym spotkaniem. Tak idziemy dalej. Jeśli powiecie mi, że w następnym tygodniu z sześcioma konferencjami odpuszczamy jedną, to przyniosę tutaj coś do przekąszenia i spędzimy trochę dobrego czasu [uśmiech; śmiech z sali].

REKLAMA
REKLAMA

[El Mundo] Skoro rozmawiamy o rotacjach, czy szaleństwem jest myśleć, że w którymś meczu jeden z tej trójki z przodu – Bellingham, Vinícius, Mbappé – mógłby zacząć na ławce? Ostatnio właśnie po spotkaniu z Rayo mówiłeś o Bellinghamie, że od jakichś dziesięciu minut był zmęczony, nie pamiętam dokładnego określenia. Ufasz jego zdolnościom, zdolnościom całej trójki do gospodarowania siłami i rozumienia poszczególnych momentów meczu? Czy trochę martwi cię ta kumulacja minut?
Bardzo ufam, bardzo ufam wiedzy zawodnika o samym sobie. Dzisiaj jest ważny dzień, to dopiero drugi dzień [po meczu]. Zwykle między meczami dochodzi się do trzeciego dnia [z regeneracją], a dzisiaj mamy dopiero drugi. Ważne jest zrozumienie odczuć zawodników, wysłuchanie departamentu medycznego, wysłuchanie specjalistów od Sports Science i przeanalizowanie danych, które mogą spłynąć po dzisiejszym treningu, żeby między dniem dzisiejszym a jutrem podjąć decyzję. Ale jeśli będę mógł, jeśli nie wydarzy się nic nietypowego, to jutro znów na nich postawię.

[oficer prasowy dziękuje i kończy konferencję]
Mourinho: Żadnego pytania o rzuty karne? Nie? Nie? [śmiech sali]
[odchodzi i dodaje przy wyjściu]
Mourinho: Dziwne, co?

REKLAMA
REKLAMA

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (21)

REKLAMA