REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Arda? Nie chcę mówić, że jest „top, top, top”, ale „top, top” już tak

José Mourinho pojawił się dzisiaj na konferencji prasowej przed jutrzejszym meczem z Elche w La Lidze. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi trenera Realu Madryt z tego spotkania z dziennikarzami w Valdebebas. Pełny zapis pojawi się na portalu w ciągu dwóch godzin.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Arda? Nie chcę mówić, że jest „top, top, top”, ale „top, top” już tak
José Mourinho podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Valdebebas. (fot. RealMadridTV)

– Arda? Są ludzie bardziej kompetentni ode mnie, by mówić o jego rozwoju i o tym, jak zmienił się pod względem fizycznym. Ale dla mnie jego jakość jest niesamowita: przegląd pola, podejmowanie decyzji, stabilność, jaką daje grze zespołu, kreowanie akcji. Moim zdaniem ma fantastyczny potencjał, a już teraz notuje bardzo ciekawe liczby. My analizujemy jego grę jeszcze dokładniej. Może nie chcę posuwać się aż tak daleko i mówić „top, top, top”, trzy razy, ale „top, top” już tak.

REKLAMA
REKLAMA

– Real, którego chcę? Ja proszę o trzy miesiące, inni proszą o dziesięć lat… Może źle się wyraziłem. Chodzi mi o to, że za trzy miesiące chcę, żebyśmy byli lepsi niż dziś, ale nie mam magicznej różdżki, dzięki której za trzy miesiące będziemy grać na niesamowitym poziomie. W każdym meczu i na każdym treningu celem jest poprawa. Kiedy zespół dłużej gra razem i dłużej pracuje z jednym trenerem, ma większe szanse, by stać się silną drużyną.

– Pressing na połowie rywala? Trudno to wyjaśnić, bo musielibyśmy długo o tym rozmawiać. Nie sądzę, żeby dało się stosować wysoki pressing przez 90 minut. Nie mamy do tego odpowiednich zawodników, zresztą niewiele drużyn na świecie ich ma. Kiedy bronimy bliżej własnej bramki, też musimy działać inaczej. Żeby być kompletnym zespołem w defensywie, musimy umieć jedno i drugie. Nie lubię niskiej obrony, ale niektórzy piłkarze lepiej się w niej odnajdują, a ja nie chcę, żeby moje upodobania kłóciły się z predyspozycjami zawodników. Kiedy rywal ma jakość i potrafi narzucić swój sposób gry, a my bronimy nisko, nie możemy biernie się z tym godzić. Nie chcę takiej mentalności, ale nie chcę też, żebyśmy mieli aż takie problemy: żeby przeciwnik oddawał dwa czy trzy strzały zmuszające bramkarza do kapitalnych interwencji albo wywalczał cztery czy pięć rzutów rożnych… Tego nie chcę.

REKLAMA
REKLAMA

– Tchouaméni? Nie wiem, jakie plany ma selekcjoner reprezentacji Francji na najbliższe zgrupowanie, i trzeba uszanować jego pomysł. Nie wiem też, co byłoby lepsze dla samego zawodnika: zostać tutaj i trenować czy dostać minuty w reprezentacji. Prawdopodobnie najlepszy byłby wyjazd na zgrupowanie i gra w kontrolowanym wymiarze, tak żeby stopniowo wracał do formy, bez nadmiaru minut i obciążeń. Nie rozmawiałem z Zidane’em, ale uważam go za rozsądnego człowieka, który będzie wiedział, co jest dla niego najlepsze. Chodzi o to, żeby pojechał na reprezentację, ale nie ucierpiał na tym w dłuższej perspektywie. Nawet bez rozmowy ufam, że Zidane będzie wiedział, jak właściwie postąpić.

– Kontuzje? Znam liczby z poprzednich lat, ale nie wiem, jak wtedy pracowano. Teraz realizujemy kompleksowy, normalny, profesjonalny plan, oparty na bardzo dobrej współpracy wszystkich: zawodników, sztabu ze specjalistami od zapobiegania urazom, wzmacniania mięśni i indywidualnej pracy przy pierwszych niepokojących sygnałach oraz sztabu medycznego, który jest w to wszystko mocno zaangażowany i wykonuje mnóstwo niewidocznej pracy. To, że zawodnicy przyjeżdżają wcześniej, nie jest moim kaprysem. Ten czas poświęcają na pracę w siłowni przed treningiem albo na dodatkowe ćwiczenia na boisku na początku zajęć. Kiedy widzicie ich na murawie, mają już za sobą 35 minut pracy w środku. Pracujemy dobrze i na razie liczby są pozytywne. Ostatnio Valverde zszedł w przerwie zapobiegawczo, bo miał drobny problem. Przy wyniku 0:0 grałby dalej. Jesteśmy gotowi dojść do granicy dopuszczalnego ryzyka, ale przy 3:0 wolimy chronić zawodnika. Potrzeba też trochę szczęścia, żeby unikać urazów mechanicznych. Nad tym nie da się zapanować

REKLAMA
REKLAMA

– Tchouaméni od początku? Myślę o liczbie minut. Z Interem chodziło o 10–15 minut i wszyscy mieliśmy wątpliwości. Z Rayo zwiększyliśmy ten czas do 20–25 minut. W kolejnych meczach będzie grał coraz więcej. Jest w coraz lepszej formie, czuje się silniejszy i pewniejszy siebie. Jutro zagra. W tej chwili nie potrafię powiedzieć, jak długo.

– Słowa Yamala? Nie mogę komentować wypowiedzi wszystkich. Szanuję to, co powiedział zawodnik.

– Valverde i Tchouaméni razem to zbyt defensywne ustawienie? Nie. Pracujemy tak, żeby wszyscy zawodnicy byli zaangażowani i czuli, że są potrzebni oraz że dostaną swoje minuty. To ważne, bo wpływa na motywację i codzienną pracę. Nie zawsze musimy grać w ustawieniu 2+1, możemy też grać 1+2, z jedną szóstką i dwiema ósemkami. Niezależnie od tego, kto występuje, zachowujemy pewne zasady dotyczące równowagi, poruszania się i współpracy na boisku, więc nasza gra nie zmienia się znacząco. Camavinga, Tchouaméni, Bernardo, Valverde, Jude to zawodnicy o różnych profilach. Zawsze staramy się znaleźć równowagę i zachować naszą tożsamość, ale jednocześnie bierzemy pod uwagę problemy, jakie mogą nam sprawić rywale.

– Diomandé? Niczego mu nie brakuje. Gdyby zamiast w Realu Madryt, z taką kadrą, grał w zespole z mniejszą liczbą zawodników o dużym potencjale, zapewne występowałby po 90 minut w każdym meczu. Mamy mocną kadrę i wiele możliwości. W trakcie sezonu ubywa paliwa w baku, spada też motywacja i słabnie wewnętrzna rywalizacja. Mówimy przecież także o Ardzie, Viníciusie, Brahimie, a w styczniu również o Rodrygo. Bardzo trudno być niepodważalnym zawodnikiem pierwszego składu, jak lubicie to określać.

REKLAMA
REKLAMA

– Znowu dwa mecze w tygodniu? Sześć konferencji prasowych w tygodniu. W innych krajach pozwalano mi jedną odpuścić, nie musiałbym przychodzić tutaj dziś albo jutro po meczu. Ja jestem zmęczony wami, wy jesteście zmęczeni mną, ale jesteśmy tutaj, bo taka jest nasza praca. Z zawodnikami jest tak samo. Są zmęczeni, ale trzeba dalej robić swoje. Elche też grało w sobotę, tak jak my. Więc gramy dalej. Jeśli powiecie mi, że w przyszłym tygodniu odpuścimy jedną z sześciu konferencji, przyniosę wam coś do przekąszenia.

– Czy to szalony pomysł, że ktoś z trójki gwiazd z przodu zacznie na ławce? Bardzo ufam temu, jak dobrze zawodnicy znają własne organizmy. Dzisiaj jest ważny dzień. Mamy tylko dwa dni między meczami, więc trzeba dowiedzieć się, jak się czują, wysłuchać sztabu medycznego, przeanalizować dane z treningu i podjąć decyzję dziś lub jutro. Ale jeśli będę mógł i nie wydarzy się nic niepokojącego, jutro znów wystawię ich w składzie.

– Żadnego pytania o rzuty karne? Dziwne, prawda?

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (42)

REKLAMA