REKLAMA
REKLAMA

Riquelme: Real wygląda na bardziej poukładany i ma jaśniejsze pomysły

Rodrigo Riquelme udzielił wywiadu dziennikowi MARCA przed meczem Betisu z Realem Madryt. Hiszpan opowiedział między innymi o swoim bardzo dobrym początku sezonu, pracy nad przygotowaniem fizycznym i mentalnym, relacji z Manuelem Pellegrinim, a także ocenił Królewskich po powrocie José Mourinho.

REKLAMA
REKLAMA
Riquelme: Real wygląda na bardziej poukładany i ma jaśniejsze pomysły
Fot. Getty Images

Po takim wyniku jak ten z soboty, jaka atmosfera panuje w szatni? Mieliście już czas przeanalizować, co się wydarzyło?
Po sobotnim meczu i tej porażce 2:5 zaczęliśmy analizować, co się właściwie stało. Jak zawsze po tak wysokiej przegranej trener jasno powiedział, że trzeba już myśleć o kolejnym spotkaniu. Poprawimy błędy i musimy przygotować się do bardzo fajnego meczu, na który bardzo czekamy i który zagramy przy naszych kibicach.

REKLAMA
REKLAMA

Szczególną uwagę zwracały problemy w defensywie oraz przy stałych fragmentach gry. Ustaliliście już, co zawiodło?
To prawda, że w okresie przygotowawczym mieliśmy bardzo dobrą serię i nie traciliśmy wielu goli. Później, na początku La Ligi, w dwóch pierwszych spotkaniach również nie straciliśmy bramki, ale taka jest piłka. Są akcje, w których trzeba być skoncentrowanym na 2000%. To były pojedyncze sytuacje i rzeczywiście mogliśmy zrobić więcej. Mogliśmy nawet wyjść na prowadzenie, ale taki jest futbol. Jak już mówiłem, trzeba poprawić błędy i iść dalej.

Przed tym meczem mieliście dwie wygrane z rzędu i bardzo dobry początek sezonu. Mogło pojawić się trochę zbyt dużej pewności siebie?
Nie sądzę, żebyśmy byli zespołem, który zaczyna czuć się zbyt pewnie albo odpuszcza. Są po prostu mecze, które układają się w jeden sposób, i takie, które układają się inaczej. Nie powiedziałbym jednak, że poczuliśmy się zbyt pewnie.

Indywidualnie zacząłeś sezon bardzo dobrze, grasz w pierwszym składzie i strzelasz gole. Spodziewałeś się takiego początku?
To w pewnym sensie efekt całej pracy, którą wykonałem pod względem mentalnym i fizycznym. Poprzedni sezon zakończyłem bardzo dobrze i z bardzo dobrymi odczuciami. Przez całe wakacje trenowałem dwa razy dziennie. Wróciłem w lepszej formie, wykonałem też ogromną pracę mentalną i bardzo mocno się na tym skupiałem. Myślę, że miałem dobry okres przygotowawczy, który pomógł mi nabrać pewności siebie i spojrzeć na wszystko trochę jaśniej. Jak powiedziałem, to efekt całej tej pracy, ale to dopiero początek La Ligi. Indywidualnie zacząłem dobrze, ale skupiam się na tym, jak zakończyłem poprzedni sezon, jak wróciłem i jak wyglądam teraz. Koncentruję się na każdym kolejnym dniu, bo właśnie to daje mi siłę. Nie mam obsesji na punkcie przyszłości i nie wybiegam myślami dalej niż do dzisiaj.

REKLAMA
REKLAMA

Już po trzech meczach poprawiłeś swój dorobek bramkowy z całego poprzedniego sezonu La Ligi. Spadł ci przez to jakiś ciężar z ramion?
Nie powiedziałbym, że był to jakiś ciężar. Być może chodziło po prostu o przystosowanie się do wszystkiego. Każdy człowiek i każdy piłkarz potrzebuje swojego czasu na adaptację. Ja potrzebowałem go w poprzednim sezonie, przeszedłem przez ten etap i, jak mówiłem wcześniej, dzięki dużej pracy, poświęceniu i pracy mentalnej teraz czuję się bardzo dobrze.

Mówiłeś, że tego lata straciłeś tkankę tłuszczową i zyskałeś masę mięśniową. Jak konkretnie pracowałeś? Zmieniłeś też dietę albo codzienne nawyki?
Oczywiście. Zawsze miałem bardzo dobre nawyki. Bardzo dbam o odżywianie, bo uważam, że to kluczowe, szczególnie w dzisiejszych czasach. Kontynuowałem tę samą drogę, jeśli chodzi o odpoczynek, określony rytm dnia, czas na relaks czy właśnie odżywianie. Wróciłem na okres przygotowawczy z mniejszą ilością tkanki tłuszczowej i dwoma kilogramami więcej masy mięśniowej. Bardzo mocno nad tym pracowałem, ale nie tylko pod względem fizycznym. Powiedziałbym nawet, że jeszcze większą wagę przykładałem do kwestii mentalnych. Pomaga mi to dobrze się czuć, lepiej regenerować, utrudniać trenerowi decyzje i pokazywać, że nie jestem tutaj przypadkiem.

REKLAMA
REKLAMA

Co chciałeś osiągnąć dzięki tej zmianie fizycznej? Czuć się silniejszym, bardziej dynamicznym, lepiej znosić pojedynki z obrońcami?
Ostatecznie to nie mięśnie ciążą, tylko tłuszcz. Chciałem po prostu lepiej się czuć. Kiedy człowiek dobrze czuje się fizycznie i dobrze czuje się we własnym ciele, ma większą odwagę, żeby próbować różnych rzeczy. Mi bardzo to pomaga.

Mówiłeś też o zmianie mentalnej. Powiedziałeś kiedyś, że jeśli nie cieszysz się grą, nie jesteś w stanie dobrze grać. Riquelme znowu czerpie radość z futbolu?
Zdecydowanie, zdecydowanie. Dziękuję ci za to pytanie, bo przez długi czas, być może nawet zbyt długi, przestałem czerpać z tego radość. Przestałem czuć się jak ten mały chłopiec, który wychodzi na boisko. Do tego zawodnicy o moim profilu i moim sposobie gry, jeśli się nie bawią futbolem, nie są w stanie w pełni wykorzystać swoich możliwości. Jak mówiłem wcześniej, ta praca mentalna, którą wykonałem, nauczenie się nadawania niektórym rzeczom mniejszego znaczenia i skupianie się na tym, co naprawdę jest tego warte i mi pomaga, sprawiły, że znowu zacząłem czerpać radość z gry. Naprawdę tak jest.

Jak trenuje się głowę piłkarza, żeby odzyskać taką pewność siebie?
Pracuję z pewną osobą właściwie od 18. roku życia i jest to wspaniały człowiek. Pomógł mi w każdym obszarze mojego życia i do dziś nadal z nim pracuję. Myślę, że w dużej mierze właśnie tej pomocy zawdzięczam tę zmianę. Oczywiście ogromne znaczenie ma też moje otoczenie, moja partnerka, rodzina i przyjaciele. Jeśli jednak spojrzymy bardziej na stronę zawodową, ta osoba jest przy mnie zawsze, gdy jej potrzebuję, niezależnie od tego, czy wszystko idzie dobrze, czy źle. Uważam, że utrzymanie takiej stabilności jest bardzo ważne. Jeśli słuchają nas jacyś piłkarze albo młodzi chłopcy, którzy dopiero zaczynają, zachęcam ich do takiej pracy, bo zauważą ogromną różnicę.

REKLAMA
REKLAMA

Gdybyś miał to podsumować, co dzisiejszy Riquelme robi inaczej niż rok temu?
Myślę, że przede wszystkim dużo więcej trenuję, o czym już wcześniej mówiłem. Jeśli chodzi o odżywianie, wszystko jest w porządku i nadal utrzymuję te nawyki, bo zawsze miałem pod tym względem bardzo dobre przyzwyczajenia. Przywiązuję ogromną wagę do odpoczynku, snu, sposobu regeneracji, kontaktu z naturą czy pracy z fizjoterapeutami. Wszystko to pomaga mi się regenerować i znacznie lepiej się czuć.

Czujesz, że to kluczowy sezon, żeby ostatecznie ugruntować swoją pozycję jako ważnego zawodnika Betisu?
Szczerze mówiąc, nie myślę o tym, bo uważam, że teraz nie jest na to pora. Każdy potrzebuje swojego okresu adaptacji, jak mówiłem wcześniej. Bardzo w siebie wierzę, wierzę w swoje możliwości i całą pracę, którą wykonuję. Jeśli stanie się to w tym sezonie, to świetnie. Mogę zapewnić, że robię wszystko, żeby tak było i żeby znowu cieszyć się futbolem. Nie dokładam sobie żadnego ciężaru, presji ani oczekiwań.

Pellegrini był jednym z ludzi, którzy najmocniej w ciebie wierzyli. Jak wygląda wasza relacja i jak ważne było jego zaufanie w trudnych momentach?
Dobrze, bardzo dobrze. Trener ma ogromną wiedzę, i to nie tylko o futbolu, ale również o życiu. Pracował w wielkich klubach, praktycznie największych na świecie. Doskonale zna szatnię i różne osobowości zawodników. W poprzednim sezonie odbyłem z nim rozmowę, która bardzo mi pomogła i trochę zmieniła moje podejście. Powiedział mi, w czym jego zdaniem powinienem się poprawić i na czym powinienem się skupić. Odkąd zacząłem nad tym pracować, czuję się dobrze i mam poczucie, że odpowiadam na jego wymagania. Dla piłkarza świadomość, że robisz to, czego oczekuje od ciebie trener, jest niezwykle ważna.

REKLAMA
REKLAMA

Czego oczekuje od ciebie teraz na boisku? Większej obecności w ataku, częstszych wejść w pole karne, większej liczby goli?
Tak. Zawodnicy ofensywni muszą być bliżej bramki, starać się stwarzać zagrożenie i oczywiście wykorzystywać sytuacje wypracowywane przez zespół, a przy tym również pomagać w defensywie. To element, którego trener wymaga nie tylko ode mnie, ale od wszystkich ofensywnych zawodników. Jak już wcześniej mówiliśmy, pod tym względem dobrze rozpocząłem sezon.

Przed wami wymagający sezon i wyzwanie związane z Ligą Mistrzów. W szatni są triumfatorzy tych rozgrywek oraz wielu zawodników, którzy już w nich grali, tak jak ty. Uważasz, że to doświadczenie może pomóc Betisowi?
Tak. Mamy przede wszystkim ogromną ambicję, wielki entuzjazm i bardzo chcemy znowu przeżywać takie wieczory. Wielu zawodników z naszej kadry rozgrywało już mecze w Lidze Mistrzów, także te naprawdę ważne. Myślę, że pomoże nam to jako drużynie czuć się w tych rozgrywkach bardziej komfortowo.

Losowanie było trudne. Co może być kluczowe, żeby przejść przez fazę ligową?
Trzymać się razem, dawać z siebie 100% w każdej akcji, każdej minucie i każdym zagraniu. Oczywiście niezwykle ważne będą też mecze u siebie, przy naszych kibicach.

REKLAMA
REKLAMA

Zanim jednak Liga Mistrzów, czeka was Real Madryt…
W tej chwili skupiamy się na La Lidze. Zaczęliśmy dobrze, później przydarzyło nam się potknięcie, takie rzeczy zdarzają się w piłce. Teraz czeka nas bardzo fajny mecz i chcemy dać trochę radości kibicom Betisu. Właśnie na tym jesteśmy obecnie skoncentrowani.

Dla chłopaka z Madrytu wychowanego od dziecka w Atlético spotkanie z Realem Madryt nadal jest wyjątkowe, nawet jeśli teraz grasz w zielono-białych barwach?
Tak, oczywiście. Do tego Real bardzo dobrze rozpoczął sezon i prezentuje bardzo wysoki poziom. Zmienił trenera, sprowadził bardzo dobrych zawodników i, jak powiedziałem, będzie to bardzo trudne spotkanie, jak zawsze w przypadku meczu z Realem, ale też bardzo fajne do rozegrania.

Wiesz już, jak smakuje gol przeciwko Realowi Madryt. Strzeliłeś przecież w 119. minucie bramkę na 4:2 w Pucharze Króla na Metropolitano. To jeden z najbardziej wyjątkowych goli w twojej karierze?
Tak, prawdopodobnie to gol, którego strzelenie dało mi największą radość. Nie tylko ze względu na rywala, ale również z powodu tego, jak wyglądał cały tamten dwumecz i atmosfera na Metropolitano. Do tego jestem wychowankiem Atlético Madryt, więc był to dla mnie naprawdę ogromny zastrzyk emocji.

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz Real Madryt od powrotu Mourinho? Co twoim zdaniem się zmieniło?
Oczywiście posiadanie trenera z absolutnie najwyższej półki ma znaczenie. To prawda, że sam nie oglądam zbyt dużo futbolu, ale na podstawie tego, co widziałem, Real wygląda na bardziej poukładany, bardziej ukształtowany zespół, z jaśniejszymi pomysłami na grę.

Mbappé i Bellingham wrócili z mundialu w kapitalnej formie i od początku sezonu prezentują bardzo wysoki poziom. Robi wrażenie perspektywa mierzenia się z takimi piłkarzami właśnie teraz?
Oczywiście. Mówimy o dwóch zawodnikach, którzy prawdopodobnie znajdują się wśród dziesięciu najlepszych piłkarzy świata, a być może nawet w pierwszej piątce. Wykorzystując swoje atuty, postaramy się utrudnić im mecz, sprawić, żeby nie czuli się komfortowo, a później wykorzystać własne okazje.

Przygotowując się do tego spotkania, masz też w szatni mnóstwo byłych piłkarzy Realu: Isco, Frana Garcíę, Fidalgo, Diego Llorente, Daniego Ceballosa… Oni przeżywają ten mecz w szczególny sposób?
Podchodzą do tego spokojnie. To już dorośli ludzie i nie wydaje mi się, żeby tego rodzaju rzeczy wywoływały u nich jakieś szczególne podekscytowanie. Oczywiście gra przeciwko Realowi zawsze cieszy, daje energię i dodatkową motywację. Obyśmy rozegrali świetne spotkanie.

REKLAMA
REKLAMA

Skoro mówimy o byłych graczach Realu, jak widzisz Isco? Był jednym z zawodników, którzy najmocniej cię wspierali po twoim przyjściu do Betisu. Jak przeżyłeś cały proces jego powrotu po kontuzji?
Szczerze mówiąc, wygląda bardzo dobrze. Rozmawiałem z nim o tym nawet niedawno. Widzę, że porusza się znacznie swobodniej, ma dużo lepszy rytm i wszystko wygląda bardziej płynnie. Nie muszę nikomu przedstawiać Isco. To znakomity piłkarz i myślę, że możemy wiele nauczyć się z jego odporności i sposobu, w jaki podchodzi do rehabilitacji. Powtarzam, że wygląda dobrze i jest coraz lepiej. Nawet na jego twarzy widać więcej szczęścia i radości. Osobiście cieszę się z tego tak, jakbym sam wracał do zdrowia. Cały zespół powinien być blisko niego, dawać mu wsparcie i ciepło. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że znowu zobaczymy prawdziwego Isco.

Z Franem Garcíą znacie się od dawna, a teraz gracie na tej samej stronie boiska. Jak wygląda wasza współpraca? Uważasz, że boczny obrońca, który tak często rusza do przodu, może szczególnie pomagać ci w twojej grze?
Tak, bez żadnych wątpliwości. Fran jest fantastycznym człowiekiem, a do tego świetnym piłkarzem. Ma niesamowite możliwości fizyczne. Myślę, że okres przygotowawczy bardzo nam pomógł, żebyśmy lepiej się rozumieli i potrafili ze sobą współpracować. Naprawdę bardzo dobrze się dogadujemy na boisku, tworzymy sporo zagrożenia na tej stronie i obyśmy mogli dalej rozwijać tę współpracę.

REKLAMA
REKLAMA

Z Franem mierzyłeś się jeszcze zanim trafiliście do seniorskiego futbolu, w derbach Madrytu na poziomie rezerw. W tamtej drużynie Atlético grałeś też z Diego Conde. Jak wyglądało wasze ponowne spotkanie?
Rozmawiałem z nim o jego kontuzji. To po prostu ogromny pech. Taka jest piłka i takie rzeczy się zdarzają. Diego to chłopak, którego zawsze bardzo lubiłem ze względu na to, jakim jest człowiekiem. Grał również z moim bratem w Atlético Madryt, później ze mną w rezerwach, znamy jego rodzinę. To wspaniały człowiek i życzę mu wszystkiego najlepszego oraz sezonu, na jaki zasługuje.

Rywalizujesz o miejsce z Abde, ale jesteście zupełnie różnymi skrzydłowymi. Uważasz, że Pellegrini ma dzięki wam dwa inne, a nawet uzupełniające się rozwiązania? Jak wyglądają wasze relacje?
Nasza relacja jest świetna, wręcz doskonała, i zawsze taka była. To bardzo dobry chłopak z niesamowitymi możliwościami. Miał ogromnego pecha z kontuzją, bo był po fantastycznym sezonie i akurat wtedy przyszedł mundial. Takie rzeczy zdarzają się w futbolu. Myślę, że już wrócił do zdrowia, a jeśli nie jest jeszcze na 100%, to na 99%. Z całego serca cieszę się, że jest zdrowy, bo bardzo nam pomoże. Oczywiście mamy trochę inne cechy, ale myślę, że w którymś momencie możemy nawet zagrać razem, jeśli trener uzna to za odpowiednie rozwiązanie. To zdrowa i bardzo fajna rywalizacja.

REKLAMA
REKLAMA

Do zespołu dołączyli też nowi zawodnicy ofensywni. Jak oceniasz transfery, a szczególnie Troya Parrotta? Gra z bardziej klasycznym napastnikiem takim jak on może być dla ciebie korzystna?
Facu Bernal od razu bardzo dobrze się tutaj odnalazł. Już od pierwszej chwili było widać, że ma duże umiejętności. To bardzo dobry i spokojny chłopak. Troy jest tutaj chyba dopiero od tygodnia, nie dłużej, ale już wygląda dobrze, gra coraz swobodniej i nabiera pewności siebie. Myślę, że ostatnio rozegrał świetny mecz. Miał pecha, że gol, którego strzelił po mojej asyście, został anulowany z powodu spalonego. Uważam, że zagrał dobrze i bardzo nam pomoże. Oba te transfery uważam za trafione.

Kiedy przyszedłeś do Betisu, mówiłeś, że koledzy ostrzegali cię, iż tutaj poznasz „prawdziwe derby”, a nie Real Madryt–Atlético. Teraz, kiedy przeżyłeś już oba, mieli rację? Które są lepsze?
Myślę, że chodzi przede wszystkim o emocje i o sposób, w jaki przeżywają to ludzie. Sewilla nie jest tak dużym miastem jak Madryt i tutaj właściwie jesteś albo za Sevillą, albo za Betisem. Ludzie przeżywają to w niesamowity sposób. Bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło, chociaż oczywiście w Atlético derby Madrytu również przeżywa się całym sercem. Są bardzo podobne, ale rzeczywiście tutaj być może jest w tym jeszcze więcej pasji.

REKLAMA
REKLAMA

I na koniec: to przywiązanie do klubu oraz ludzie, których spotkałeś w Betisie, także pomogli ci w adaptacji?
Zdecydowanie. To, co najbardziej zwróciło moją uwagę po przyjściu tutaj, to jakość ludzi w tym klubie, od osób na samej górze po tych, którzy zajmują najniższe stanowiska. Wszyscy ciągniemy w tę samą stronę. Ten klub po prostu taki jest, bo tak czują go kibice i tak czujemy go my, którzy jesteśmy w środku. To wszystko ogromnie pomaga mi w adaptacji, sprawia, że czuję się doceniany i kochany. Staram się później oddawać choć część tego każdej osobie, która tego potrzebuje.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA