Real Madryt zmierzy się dzisiaj w meczu towarzyskim z Schalke. Drużyna Królewskich spotka po drugiej stronie starego znajomego, z którym wiąże wspomnienia z 2018 roku. Mowa o Lorisie Kariusie, który był bramkarzem Liverpoolu w pamiętnym finale Ligi Mistrzów w Kijowie. Los Blancos wygrali 3:1 po dwóch koszmarnych błędach niemieckiego bramkarza. Najpierw zawalił przy podarowaniu piłki Benzemie w niegroźnej sytuacji, a następnie fatalnie interweniował przy strzale z dystansu Garetha Bale’a, wspomina AS. Jego łzy i późniejsze przeprosiny wobec kibiców The Reds pokazały, jak ogromny był to dla niego cios. Liverpool starał się nie zrzucać na niego całej winy, ale wyrok zapadł szybko. Jego samego lata na Anfield sprowadzono Alissona, a Karius trafił na wypożyczenie do Beşiktaşu.
Tamten wieczór zapoczątkował prawdziwe piekło dla Kariusa, który próbował tłumaczyć swoje błędy wstrząśnieniem mózgu. „Miałem wstrząs mózgu po ciosie od Sergio Ramosa, co ograniczyło moje widzenie przestrzenne. Kiedy opublikowano wyniki badań, pojawiło się wiele złośliwości i obelg, często poniżej pasa. Nigdy nie używałem tego jako wymówki, ale gdy ludzie wyśmiewają kogoś, kto doznał poważnego urazu głowy, nie rozumiem tego”, stwierdził w jednym z wywiadów.
Błędy w najważniejszym meczu sezonu mocno wpłynęły na karierę bramkarza. Później rozpoczęła się seria wypożyczeń, a między 2020 a 2024 rokiem rozegrał zaledwie pięć oficjalnych spotkań w barwach Unionu Berlin i Newcastle. Pozostawał nawet przez pół roku bez klubu, aż w styczniu 2025 roku rękę wyciągnęło do niego drugoligowe Schalke. „Byłem przekonany o swoich umiejętnościach, ale kluczowym pytaniem było to, czy dostanę jeszcze jakąś szansę i czy ktoś mi znowu zaufa”, przyznawał po czasie.
Swój pierwszy sezon w Gelsenkirchen spędził na ławce rezerwowych, ale w drugim wywalczył miejsce w wyjściowym składzie i od początku rozgrywek stał się kluczową postacią w walce o awans. Tracił średnio mniej niż jedną bramkę na mecz, odgrywając fundamentalną rolę w powrocie do Bundesligi. Dziś mówi się nawet o jego możliwym powołaniu do reprezentacji prowadzonej przez… Jürgena Kloppa. Zanim jednak to nastąpi, dziś stawi czoła Realowi Madryt – drużynie, która zapoczątkowała jego bolesny zjazd, z którego po wielu latach zdołał się w końcu podnieść.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się