REKLAMA
REKLAMA

„Diomandé zaskoczy bardzo wiele osób swoją bezczelnością na boisku”

Borja Jiménez, były trener Leganés, który jako jeden z pierwszych miał okazję pracować z Yanem Diomandé w profesjonalnym futbolu, udzielił wywiadu w programie Tiempo de Juego na antenie Cadena COPE. Hiszpan opowiedział o najmocniejszych stronach nowego zawodnika Realu Madryt, jego niezwykłej łatwości w dryblingu oraz pierwszym treningu, po którym od razu dostrzegł ogromny potencjał Iworyjczyka.

REKLAMA
REKLAMA
„Diomandé zaskoczy bardzo wiele osób swoją bezczelnością na boisku”
Yan Diomandé podczas jednego z treningów w Valdebebas. (fot. Getty Images)

Czy Realowi Madryt brakuje środkowego pomocnika?
Ale mnie postawiłeś w trudnej sytuacji. Jestem jednak zdania, że wszystkie drużyny, które dobrze grają w piłkę, mają dobrych pomocników. Tak było zawsze. Być może od odejścia Toniego Kroosa, a przede wszystkim w ostatnim okresie gry Modricia, Realowi pod względem kreowania gry trochę tego brakowało. Oczywiście w piłkę można grać na wiele sposobów. Podejrzewam też, że w tym sezonie Real często będzie chciał przechodzić do szybkiego ataku i wykorzystywać bieganie w wolne przestrzenie, a wtedy znaczenie pomocników trochę maleje.

REKLAMA
REKLAMA

Co Yan Diomandé może dać Realowi Madryt? W Leganés grał u ciebie częściej z lewej strony, ale po sezonie rozwoju w Niemczech: może występować również na prawej? Co może wnieść do Realu jako najdroższy transfer w historii klubu?
Może tam grać bez żadnego problemu, bo właśnie na tej pozycji występował przez praktycznie cały ostatni sezon – zarówno w Niemczech, w RB Lipsk, jak i w reprezentacji. Dużą część swoich minut, a właściwie większość, rozegrał, zaczynając akcje z prawej strony, i radził sobie bardzo dobrze. Ze względu na więź, jaka nas łączy, oglądałem go naprawdę często. Pamiętam jego bardzo dobry mecz pucharowy z Bayernem, kiedy zaczynał właśnie z prawej strony. Podobnie było w pierwszym spotkaniu na mundialu. Myślę, że ma osobowość, a przede wszystkim bezczelność potrzebną do tego, żeby grać po obu stronach boiska. Dla mnie wyróżnia go przede wszystkim prowadzenie piłki obiema nogami. Kiedy ma piłkę przy nodze, trudno powiedzieć, czy jest prawo-, czy lewonożny. W dzisiejszym futbolu to coś naprawdę wyjątkowego. Myślę, że da Realowi bardzo dużo gry do przodu i ogromną przewagę w pojedynkach jeden na jednego. Wiele osób jeszcze go dobrze nie zna i widziało tylko jego najlepsze akcje w skrótach, ale sądzę, że zaskoczy bardzo wiele osób właśnie tą swoją bezczelnością na boisku.

W ostatnich dniach opowiadałeś już o swoim pierwszym spotkaniu z Diomandé. Co najbardziej zwróciło twoją uwagę podczas jego pierwszego kontaktu z profesjonalnym futbolem?
Bardzo zaskoczył mnie sposób, w jaki dryblował i wykonywał zwody. Futbol coraz bardziej zmierza w kierunku gry w ciągłym ruchu, a u niego można zobaczyć coś zupełnie innego. On potrafi się zatrzymać. Całkowicie zatrzymuje piłkę, czeka, aż rywal spróbuje zaatakować, i dopiero wtedy wykonuje zwód. To bardzo rzadko spotykane. On miał tę umiejętność już podczas pierwszego treningu, o którym zawsze opowiadam. Wtedy pierwszy raz usłyszałem o Yanie i po 15 czy 20 minutach zajęć już wszystko nam pokazał. Nie rozumiałem, co taki zawodnik robi w drużynie rezerw. Zdjęliśmy go z boiska, żeby nic złego mu się nie stało. Wiecie, jak wyglądają takie mecze z rezerwami. Kiedy okazuje się, że ktoś po drugiej stronie jest zdecydowanie lepszy, czasami najlepiej go zatrzymać i zdjąć z boiska, tak jak zrobiliśmy to wtedy, żeby rywale po prostu nie zaczęli go kopać. Graliśmy może 20 minut, a on już strzelił gola i za każdym razem, kiedy ruszał na obrońcę, mijał go. A mieliśmy przecież dobrych defensorów po prawej stronie. Był tam Rosier, który bardzo dobrze u nas wyglądał, czy Altimira, który później trafił do Osasuny. Bardzo szybko zobaczyliśmy jego poziom. Wpuszczasz takiego chłopaka do gry przeciwko zawodnikom z Primera División, a on ich mija dokładnie tak samo. Myślę, że później cały czas wyglądało to podobnie. Pojechał do Niemiec i mijał piłkarzy Bayernu. Pojechał na mundial i mijał Hincapié. Nieważne, kto stawał przed nim – zawsze miał tę zdolność do wygrywania pojedynków.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA