Jak oceniasz rozwój hiszpańskiego sędziowania od momentu swojego debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej?
Jeśli chodzi o mnie osobiście, doceniam dojrzałość i naturalny rozwój kogoś, kto trafia do Primera División i musi nauczyć się jak najszybciej do niej przystosować. Dzięki tym dziesięciu latom dojrzewałem z każdym kolejnym meczem, zachowując przy tym zdolność do samokrytyki. Myślę, że razem z moimi kolegami rozwijaliśmy się, ewoluowaliśmy i nauczyliśmy się zarządzać wieloma aspektami naszej pracy. Ogólnie rzecz biorąc, nadal musimy bardzo szybko dostosowywać się do technologii VAR, która była najważniejszą zmianą, aby futbol stawał się bardziej sprawiedliwy.
Niektórzy uważają, że sędziowie odgrywają zbyt dużą rolę. Uważasz, że zmierzamy w dobrym kierunku?
Nasza rola rośnie poprzez narzędzia, które mają uczynić futbol bardziej sprawiedliwym, łatwiejszym, bardziej zrozumiałym i przewidywalnym. Piętnaście czy dwadzieścia lat temu pojawiły się chorągiewki wyposażone w system dźwiękowy i urządzenie wibrujące na ramieniu. Później doszedł spray do wyznaczania miejsca ustawienia muru. To narzędzia, które mogą być bardziej atrakcyjne dla widza, a jednocześnie ułatwiają pracę nam, ludziom będącym na służbie futbolu.
Przyznałeś kiedyś, że uważasz się za osobę bardzo silną psychicznie. Nigdy nie musiałeś korzystać z pomocy psychologa?
Powiedziałbym raczej, że sędzia z Primera División musi mieć pewną cechę, bez której bardzo trudno jest sobie poradzić. Jest nią odporność psychiczna. Gdybym miał wybrać jedną niezbędną cechę sędziego, wskazałbym właśnie tę siłę, potrzebną do prowadzenia meczu i wzięcia na siebie odpowiedzialności. A jeśli chodzi konkretnie o to, o co pytasz, uważam pomoc psychologa za fundamentalną. To wsparcie specjalisty zarówno w dobrych momentach, jak i przy radzeniu sobie z tymi trudniejszymi oraz lepszym rozumieniu tego, co się dzieje. Taki profesjonalista daje ci kluczowe narzędzia, żeby się rozwijać i stawać lepszym.
Jesteś wielkim miłośnikiem kolarstwa...
Tak, rzeczywiście bardzo je lubię. Trener przygotowania fizycznego z Komitetu Techinczego Arbitrów na to pozwala, a nawet do tego zachęca. Kolarstwo to niesamowity sport. Naprawdę je uwielbiam. Jeżdżę od półtora roku i bardzo dobrze mi to robi.
Ile godzin tygodniowo spędza na treningach sędzia, który łączy mecze Primera División ze spotkaniami międzynarodowymi?
Trenujemy pięć dni w tygodniu, około dwóch i pół godziny dziennie. W moim przypadku dochodzą do tego dwa dni konkretnego treningu siłowego. Kolejne dwa dni ćwiczę na boisku ze sztuczną murawą, wykonując ćwiczenia o wysokiej intensywności i pracując nad zwinnością. Jak mówiłem wcześniej, poza tym wsiadam na rower, rozgrywam mecz tenisowy albo wybieram spokojniejszy bieg.
Każdy może zauważyć, że niektórzy sędziowie wyglądają na lepiej przygotowanych fizycznie niż sami piłkarze...
Sędziowanie rozwinęło się również pod względem fizycznym ze względu na wymagania i szybkość przejść między poszczególnymi fazami gry. Musieliśmy się więc do tego dostosować. Ja nie należę do najsilniejszych, ale rzeczywiście są koledzy, którzy są naprawdę potężnie zbudowani.
Podczas konferencji prasowej przed finałem Pucharu Króla w 2025 roku Ricardo de Burgos Bengoetxea opowiadał o nękaniu, którego jego syn doświadczał w szkole. Czy w twojej rodzinie wydarzyło się coś podobnego?
Prawdę mówiąc, dzięki Bogu nigdy nie spotkała mnie podobna sytuacja. Jest nas siedmiu braci i trzy siostry, a razem z rodzicami było nas dwanaścioro. Ze względu na wielkość rodziny mierzyliśmy się z trudnymi sytuacjami, ale dzięki Bogu nie wydarzyło się nic szczególnie poważnego.
Jak wyglądało chodzenie po ulicach Jaén czy Kordoby, czyli twoich dwóch miast, po tym, co Real Madrid TV mówiła o tobie po ostatnich derbach na Bernabéu?
Szczerze mówiąc, zarówno w Jaén, moim rodzinnym mieście, jak i w Kordobie, gdzie mieszkam, ludzie zazwyczaj zachowują się z dużym szacunkiem. Skłamałbym, gdybym powiedział coś innego. To nie są ludzie, którzy zwykle zachowują się agresywnie czy stosują przemoc. Dzięki Bogu nie miałem żadnego nieprzyjemnego zdarzenia z żadnym mieszkańcem tych miast.
A takie komentarze? Jak do ciebie docierają? Zwracasz na nie uwagę czy wolisz ich nie słuchać?
Jak ze wszystkim w życiu, to ty decydujesz, kogo chcesz mieć obok siebie, kogo wybierasz na przyjaciela czy partnera. Decydujesz też, co chcesz czytać i czego chcesz słuchać. Sam również określasz, jak dużą wagę przywiązujesz do konkretnych komentarzy. My, sędziowie, wiemy, czemu warto poświęcać uwagę, co jest konstruktywną opinią, a co jedynie destrukcyjną opinią, która wyrządza szkody całemu środowisku sędziowskiemu i futbolowi w tym kraju.
Niestety bardzo rozpowszechniony jest obraz hiszpańskiego sędziego jako kogoś aroganckiego, z kim bardzo trudno prowadzić dialog. Czy rzeczywiście istnieje taki problem?
Ja widzę to raczej odwrotnie. Widzę sędziów znacznie bardziej dyplomatycznych, bardziej przystępnych, którzy słuchają i więcej rozmawiają. To narzędzia, których używamy do kontrolowania meczu i zarządzania nim. Sędzia musi stosować przepisy, ale jednym z jego narzędzi jest dialog. W moim przypadku bardzo lubię wyjaśnić piłkarzowi powód decyzji czy kary, mieć możliwość porozmawiania z nim albo z jego trenerem. Na początku każdego meczu zawsze mówię zawodnikom, że mogą powiedzieć mi wszystko, co chcą, pod warunkiem że służy to stworzeniu atmosfery wzajemnego szacunku i zaufania.
Jak wytłumaczyć w tym sezonie kibicom kryteria, według których będą dyktowane rzuty karne za zagranie ręką?
Kryterium jest jasne: karane będą zagrania celowe albo sytuacje, w których ręka lub ramię znajdują się w nienaturalnej pozycji i powodują, że ciało zawodnika zajmuje większą powierzchnię.
Przyznałeś kiedyś, że nigdy nie otrzymałeś telefonu od Enríqueza Negreiry, mimo że to on odpowiadał za awanse i spadki sędziów w CTA. Chciałbym wiedzieć, czy podczas któregoś z wyjazdów na Camp Nou spotkało cię jakieś specjalne traktowanie, podobne do tego, które przed sędzią opisał twój kolega Jaime Latre (Latre zeznał, że syn Negreiry dwa lub trzy razy odbierał go z hotelu i zawoził na Camp Nou. Twierdził, że trudno było mu odmówić, ponieważ był to „syn szefa” – dop.).
Nie, w żadnym momencie. Jako środowisko sędziowskie jesteśmy pierwszymi zainteresowanymi tym, żeby ta sprawa sądowa została jak najszybciej wyjaśniona. Obyśmy niedługo doczekali się rozstrzygnięcia, żeby wszystko znalazło się na swoim miejscu. Nie można zaprzeczyć, że sprawa Negreiry rzuciła cień na godność środowiska sędziowskiego. To coś oczywistego, coś, co społeczeństwo odczuwa, ale jednocześnie jesteśmy spokojni i pracujemy nad odzyskaniem zaufania poprzez wiarygodność i przejrzystość. W ramach tego kierunku działania coraz bardziej się otwieramy i częściej rozmawiamy z mediami. Być może w tym sezonie będziemy również wypowiadać się przed meczami, czego wcześniej nigdy nie robiono.
Jak wytłumaczyć to, że twój kolega Alberola Rojas płacił synowi Enrique Negreiry za usługi coachingowe?
To pytanie nie dotyczy mnie bezpośrednio. Nie jestem osobą, która powinna oceniać działania kolegi. Jeśli porozmawiasz z Javierem, przekonasz się, że to niezwykle sympatyczny i otwarty chłopak, który będzie mógł opowiedzieć ci o wszystkim, o co zechcesz zapytać.
Jedynym przedstawicielem hiszpańskiego sędziowania na mundialu w 2026 roku był Alejandro Hernández Hernández, który jako sędzia główny poprowadził jedynie mecz Brazylia – Haiti. Czy poziom naszego sędziowania aż tak się obniżył?
Mogę tylko powiedzieć, że jestem bardzo dumny z tego, że mój kolega reprezentował nas na mundialu. I nie tylko z tego. Wielkimi literami podkreśliłbym również znakomity mecz, jaki Alejandro Hernández Hernández poprowadził razem ze swoim zespołem. To, co było w jego rękach, zrobił wraz z José Naranjo i Diego Sánchezem. Alejandro wrócił niezwykle szczęśliwy po niesamowitym, przepięknym doświadczeniu. W ostatnich dniach był z nami również Facundo Tello, argentyński sędzia, który pojechał na mundial i prowadził mecz ćwierćfinałowy. To właśnie z takich rzeczy się uczysz i zaczynasz je doceniać.
Problem w tym, że od 24 lat Hiszpania nigdy nie miała tak małej liczby sędziów na mundialu.
Jestem przekonany, że pod względem poziomu każdy z 20 kolegów z Primera i Segunda División spokojnie mógłby pojechać na mundial.
W lutym 2012 roku, po meczu Rayo – Real Madryt na Vallecas, José Mourinho powiedział o tobie: „Ten chłopak ma imponującą osobowość. To czwarty najbardziej arogancki sędzia techniczny, jakiego kiedykolwiek spotkałem”. Uważasz, że wpływ portugalskiego trenera, który teraz wrócił do La Ligi, był szkodliwy dla sędziowania w Hiszpanii?
Muszę powiedzieć, że później jeszcze kilka razy spotykałem się z Mourinho. Ostatnio w Stambule, gdzie zachowywał się perfekcyjnie, z szacunkiem i w bardzo bezpośredni sposób. Nie było więc żadnego problemu.
Skoro mówimy o szacunku… Uważasz, że hiszpański futbol jest gotowy na to, żeby homoseksualny sędzia dokonał coming outu?
Nigdy wcześniej nie zadano mi takiego pytania. Szczerze mówiąc, nie wiem, na czym miałby polegać problem. Uważam, że byłoby to czymś normalnym. Jeśli taka jest twoja orientacja, nie wiem, dlaczego nie miałbyś móc mówić o niej swobodnie, jeżeli chcesz. Wręcz przeciwnie, byłoby to całkowicie normalne, jeśli dana osoba sama zdecyduje się tym podzielić.
Jako absolwent filologii hiszpańskiej trafiłeś na pierwsze strony gazet po tym, jak Jude Bellingham obraził cię po angielsku na Mendizorrozie. Jak wspominasz tamtą sytuację z „f**k off” czy „f**k you”?
To była po prostu kolejna sytuacja, z którą musimy sobie radzić podczas meczu. W spotkaniach międzynarodowych musimy rozmawiać z piłkarzami i trenerami po angielsku. Nawet jeśli ludzie o tym nie wiedzą, już rano odbywa się przedmeczowe spotkanie. To krótka rozmowa z dwoma osobami odpowiedzialnymi za ławki rezerwowych, podczas której mogą zapytać o ewentualne wątpliwości dotyczące przepisów, a uczestniczy w niej również delegat UEFA. Studiowałem filologię hiszpańską, ale oczywiście potrafię też porozumiewać się w innym języku.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się