REKLAMA
REKLAMA

Tebas o komunikacie Realu: Florentino ma już niewielką wiarygodność, by pouczać innych na temat przyszłości futbolu

Prezes La Ligi odpowiedział na komunikat Realu Madryt dotyczący decyzji FIFA w sprawie sprzedaży udziałów do mundialu. Przedstawiamy jego wpis na portalu X.

REKLAMA
REKLAMA
Tebas o komunikacie Realu: Florentino ma już niewielką wiarygodność, by pouczać innych na temat przyszłości futbolu
Javier Tebas, prezes La Ligi. (fot. Getty Images)

Komunikat Realu, na który poniżej odpowiada Javier Tebas, można znaleźć w tym artykule.

REKLAMA
REKLAMA

ISTOTA NIE TAK WYŻSZA

Pierwsza część komunikatu Realu Madryt jest bez zarzutu: FIFA nie może jednostronnie dysponować przyszłymi przychodami futbolu bez uwzględnienia klubów, które ponoszą związane z nim koszty i ryzyko.

Swoją drogą, dlaczego odpowiedź nadeszła tak późno? Co Anas robił w Nowym Jorku w tygodniu finału? I czy to przypadek, że – jak się wydaje – JP Morgan również uczestniczył w tej operacji, podobnie jak wcześniej przy Superlidze?

Od drugiego akapitu Real Madryt ponownie zaczyna budować swoją narrację dotyczącą CVC. Ta operacja była dobrowolna: każdy klub samodzielnie decydował, czy chce do niej przystąpić. Real Madryt tego nie zrobił, nie jest nią związany i nie zobowiązał się do przekazania ani jednego euro ze swoich przychodów. Była to decyzja podjęta przez zdecydowaną większość klubów właśnie w ramach autonomii, której broni sam komunikat.

Dość sprzecznie brzmi krytyka zobowiązywania przyszłych przychodów przez inne kluby ze strony kogoś, kto zastawił przychody z Bernabéu, dopuścił fundusz do czerpania przez dwadzieścia lat zysków z określonych obszarów działalności stadionu, a od blisko roku proponuje rozwiązania umożliwiające inwestorom wejście w strukturę własnościową Realu Madryt.

REKLAMA
REKLAMA

Doktryna wydaje się prosta: kiedy Real Madryt dobrowolnie podejmuje taką decyzję, jest to modernizacja i strategia finansowa; kiedy dobrowolnie robią to pozostałe kluby, jest to hipoteka.

A tak przy okazji – co za obsesja na punkcie La Ligi. Być może ma to coś wspólnego z przegrywaniem kolejnych pozwów i spraw sądowych, rok po roku, oraz ze składaniem zawiadomień, którym również nie udało się „unicestwić” jej prezesa.

„Istota nie tak wyższa” ma już niewielką wiarygodność, by pouczać innych na temat przyszłości futbolu. Pamiętacie, jak Superliga miała nas uratować, ponieważ futbol był bankrutem? Cóż to była za wizja.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

REKLAMA