– Grałem z Cristiano w Realu Madryt i później także w Juventusie? Tak. Cristiano to absolutny fenomen. Jeśli chodzi o bycie kolegą z drużyny, mój pierwszy etap u jego boku różnił się od drugiego, ponieważ byłem wtedy bardzo młody i być może nie byłem przyzwyczajony do wymagań, jakie stawia zawodnik na jego poziomie. Czasami jako chłopak wchodzący z ławki chciałem się pokazać, więc oddawałem strzał albo próbowałem zdobyć bramkę, bo na stadionie byli moi koledzy i moja rodzina, a ja dopiero zaczynałem grać. Nie zdawałem sobie sprawy, że on w tamtym sezonie rywalizował z Messim o to, kto strzeli ponad 75 goli. To normalne, że jego wymagania były niesamowicie wysokie, ale mnie zawsze traktował wyjątkowo. Pamiętam, że kiedy byłem młody i jeździliśmy na tournée przedsezonowe, zawsze pytał mnie: „Czego potrzebujesz?”. Chodziliśmy na zakupy, a on kupował nam iPady, telefony czy perfumy. Naprawdę zachowywał się wspaniale. Później w Juventusie miałem już inną pozycję w zespole, więc nasze relacje też wyglądały inaczej. Spędzaliśmy dużo czasu na rozmowach o różnych rzeczach. Powiem jedno o Cristiano: wszystko, co widzi się z zewnątrz, to jedno, ale kiedy idziesz z nim na kolację, odkrywasz niesamowitego człowieka. Zna się na wszystkim. Dużo się uczy i ma imponującą wiedzę ze wszystkich dziedzin życia. A jako piłkarz… Co mogę powiedzieć? Są rzeczy, które robi Cristiano, a które rozsadzają ci głowę. Wracasz z wyjazdu o piątej nad ranem i marzysz tylko o tym, żeby znaleźć się w domu i położyć do łóżka, a on szedł ćwiczyć górne partie ciała, wchodził do zimnej wody i jeszcze jeździł na rowerze. Kiedy widzisz, jak taki człowiek żyje i jak podchodzi do życia, nie mogę powiedzieć, że nie jest najlepszym zawodnikiem, z którym grałem. Jest po prostu najlepszy ze wszystkich.
– Jak przeszedłem przez szkółki Atlético, Getafe i Realu Madryt? Zaczynałem grę w szkole, a następnie trafiłem do szkółki Atlético. Nie grałem tam zbyt dużo, ponieważ byli zawodnicy znacznie lepsi ode mnie. Dlatego na rok przeniosłem się do Getafe. Myślę, że pod względem szkolenia był to dla mnie najważniejszy rok, ponieważ rozegraliśmy świetny sezon. Później miałem możliwość przejścia do wielu różnych klubów. Moi rodzice chcieli, żebym został w Madrycie, bo uznali, że tak będzie najlepiej. Dlatego trafiłem do Realu Madryt. Miałem wtedy 15 lub 16 lat. Spędziłem rok w zespole Juvenilu. Zaczynałem w Juvenilu C razem z Franem Solem. Później nas obu przesunięto do Realu Madryt C, żebyśmy pomogli drużynie. Zaczęliśmy tę część sezonu w strefie spadkowej, a skończyliśmy w fazie play-off. To było niesamowite. Od kolejnego roku zaczęliśmy trenować z Castillą. Graliśmy również w Juvenilu A z Carvajalem, Sarabią i innymi zawodnikami, których uważano za największe talenty w akademii Realu Madryt. Miałem rozpocząć przygotowania z Castillą, podobnie jak Fran, ale otrzymałem telefon z zaproszeniem na moje pierwsze tournée przedsezonowe z Mourinho.
– To Mourinho dał mi pierwszą szansę. Wiąże się z tym bardzo piękna historia. Dzień przed finałem Ligi Mistrzów pomiędzy Interem a Bayernem, który odbywał się na Bernabéu, Inter trenował w Valdebebas. Byłem tam z całą swoją drużyną i oglądaliśmy trening. Przed jego rozpoczęciem wszyscy zrobiliśmy sobie zdjęcie z Mourinho. Później zostałem sam i obejrzałem cały trening, ponieważ wszyscy moi koledzy już sobie poszli. Mourinho podszedł do mnie i zapytał: „Jesteś jedynym, który tutaj został?”. Odpowiedziałem, że tak. Wtedy powiedział: „Może niedługo znowu się zobaczymy”. Później po jakimś czasie wyjechałem na wakacje z rodziną. Po sześciu godzinach jazdy samochodem dopiero co dotarłem z mamą i moim przyjacielem Leo do Marbelli, kiedy zadzwonił ][kierownik pierwszej drużyny Realu] Chendo. Powiedział: „Masz lecieć do Ameryki z pierwszą drużyną”. Myślałem, że to żart, ale Mourinho podpisał kontrakt z Realem Madryt i zabrał mnie na tournée. Później zadebiutowałem w Realu, zacząłem grać z pierwszą drużyną i otrzymałem od niego szansę. Takich rzeczy nigdy się nie zapomina.
– Mourinho bardzo o mnie dbał. Wiąże się z tym jeszcze jedna świetna historia. Kupiłem swojego pierwszego Golfa, a ojciec powiedział mi: „Nie jedź nim przez pierwsze dni na trening, bo jeszcze go zarysujesz”. Jeździłem więc starym Seatem Ibizą, którego mieliśmy. Czasami gasł i musiałem go pchać, wrzucić dwójkę i ponownie uruchamiać. Typowy stary samochód. Pewnego razu w ośrodku treningowym pomagał mi go odpalić któryś z kolegów i akurat przejeżdżał tamtędy trener. Zapytał: „To jest twój samochód?”. Najpierw nic nie odpowiedziałem, ale przyznałem, że tak. W rzeczywistości dopiero co kupiłem nowy samochód, ale jeszcze nie przyjechałem nim na trening. Mourinho powiedział: „Dobrze, jutro ktoś z klubu do ciebie zadzwoni”. Zadzwonili do mnie i zabrali do salonu Audi. Usłyszałem: „Wybierz sobie samochód, jaki chcesz”. Było mi strasznie wstyd. Powiedzieli mi: „Mourinho powiedział, że ty również musisz mieć samochód”. Pomyślałem: „Cholera, trener zobaczył mnie w tym g**nianym samochodzie, a co będzie, jeśli dowie się, że w domu mam nowe auto?”. Pytałem o Audi A3, bo nie chciałem zwracać na siebie uwagi, ale ostatecznie dostałem Audi A5. Wszystko dlatego, że tak powiedział Mourinho. Naprawdę niesamowicie o mnie dbał.
– Jaki Mourinho jest prywatnie? To fenomen. Nikt nie zdaje sobie sprawy, jak zabawny jest prywatnie i w bezpośrednich relacjach. Zawsze, kiedy go widzę, dużo się razem śmiejemy. To człowiek, który potrafi znaleźć fantastyczną równowagę między byciem niesamowitym motywatorem a dobrym zarządzaniem grupą.
– To teraz idealny trener dla tego Realu Madryt? Myślę, że we wszystkich klubach, w których pracował, to albo wygrywał, albo był blisko zwycięstwa. Dlatego sądzę, że w Realu Madryt, który zawsze musi wygrywać, może sobie poradzić bardzo dobrze.
– Mourinho to najważniejsza osoba w mojej karierze? Był pierwszą osobą, która naprawdę we mnie uwierzyła. Wyobraź sobie: miałem 16 lat, byłem na wakacjach z Leo, dopiero co dotarliśmy do ogrodu i wyjęliśmy piłkę, a nagle pojechałem na tournée przedsezonowe z Cristiano, Kaką, Benzemą i Ikerem. Nie wiem, czy Mourinho był najważniejszą osobą w mojej karierze, ale z pewnością był bardzo ważny. [...] Potem chciał mnie sprowadzić do Romy. Byliśmy bardzo blisko. Wydaje mi się, że transfer ostatecznie nie doszedł do skutku z powodu władz Romy, które chciały piłkarzy o młodszym profilu. Mourinho też próbował sprowadzić mnie do Manchesteru United. Ostatecznie trafiłem jednak do Chelsea. Później chciał mnie również w Romie.
– Pierwszy etap w Realu Madryt? Był przepiękny. Zdobyłem wiele tytułów i osiągnąłem mnóstwo rzeczy. To był niesamowity okres. Real Madryt jest jednym z najlepszych klubów na świecie i gra w nim jest czymś niezwykłym dla każdego zawodnika. To prawda, że panuje tam ogromna presja. Nie potrafię dokładnie opisać jej poziomu, ponieważ nigdy nie byłem jednym z 11 podstawowych zawodników Realu ani jednym z najważniejszych piłkarzy drużyny. Sądzę jednak, że jest to ekstremalna presja, która czasami nie pozwala ci cieszyć się wszystkim tak, jak powinieneś.
– Dlaczego odszedłem do Juventusu? Chciałem wyrobić sobie nazwisko i napisać własną historię. W tamtym okresie nie grałem zbyt dużo w Realu Madryt, a zgłosił się po mnie taki klub jak Juventus. Juve prowadziło wówczas politykę sprowadzania niemal wszystkich zawodników bez kwoty odstępnego. Nie pamiętam dokładnie, czy zapłaciło za mnie 20, czy 22 miliony euro, ale w tamtym czasie był to jeden z najważniejszych transferów klubu w ostatnich latach. Poczułem się bardzo doceniony, dlatego tam odszedłem. Wiele osób mówiło mi, że powinienem udać się na wypożyczenie. Wybierałem między Wolfsburgiem a Juventusem. Pamiętam rozmowę z ojcem i Juanmą. Powiedzieli mi: „Juve to Juve. Idź do Juventusu i niech się dzieje wola Boga”. Ostatecznie właśnie w tamtym sezonie dotarliśmy do finału Ligi Mistrzów, wygraliśmy wszystko we Włoszech i przeżyłem coś niesamowitego.
– Dlaczego wróciłem do Realu? Kiedy Real Madryt mnie sprzedawał, zawarł obowiązkową klauzulę odkupu. Jeżeli klub z niej korzystał, wracałeś na podstawie kontraktu podpisanego jeszcze przed odejściem. Wszystko było wcześniej przygotowane na wypadek powrotu. W takiej sytuacji opinia zawodnika nie miała większego znaczenia.
– Drugi etap w Realu Madryt? Był niesamowity. Trenerem był Zidane. W tamtym sezonie strzeliłem 20 czy 21 goli i wszystko układało się bardzo dobrze. Problem był jednak taki sam jak przed moim pierwszym odejściem. Przede mną znajdowała się maszyna, czyli Benzema, więc było bardzo trudno. W jednym sezonie zdobyłem wiele bramek i wystąpiłem w wielu spotkaniach, ale nie grałem w najważniejszych meczach: przeciwko Atlético, Barcelonie czy w Lidze Mistrzów. A każdy piłkarz chce występować w spotkaniach Ligi Mistrzów. Dlatego odszedłem kolejny raz.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się