REKLAMA
REKLAMA

Xabi Alonso: Real Madryt? Pojawiła się blizna, ale teraz już się zagoiła

Xabi Alonso porozmawiał z niewielką grupą angielskich dziennikarzy na początku tournée Chelsea po Australii. Jego odpowiedzi spisał między innymi The Athletic. Przedstawiamy najważniejsze komentarze obecnego trenera Chelsea i byłego szkoleniowca Realu Madryt. To jego pierwsze komentarze o Królewskich od jego styczniowego odejścia.

REKLAMA
REKLAMA
Xabi Alonso: Real Madryt? Pojawiła się blizna, ale teraz już się zagoiła
Xabi Alonso w sobotnim sparingu Chelsea w Australii. (fot. Getty Images)

– Niepowodzenie w Realu? Na szczęście w mojej karierze nie ma zbyt wielu blizn. Więc dobrze, pojawiła się blizna, ale to się goi. Teraz już się zagoiła, a ja jestem bardzo zmotywowany i zdeterminowany, by cieszyć się tym kolejnym etapem tak samo, jak wtedy, gdy zaczynałem w Madrycie. Kiedy patrzę wstecz, wyciągam z tego pozytywne rzeczy oraz wnioski z tego, co nie zadziałało. Byłem wobec siebie bardzo krytyczny i zastanawiałem się, co mogłem zrobić lepiej, ponieważ to nie potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami.

REKLAMA
REKLAMA

– Co było pozytywne? Wiele doświadczeń, konieczność przystosowania się, rzeczy, które zadziałały i takie, które nie zadziałały, zarówno pod względem gry, jak i zarządzania ludźmi. To mieszanka wszystkiego.

– Czy dzięki temu jestem lepszym trenerem? Oczywiście, oczywiście, oczywiście. Bo wyciągasz naukę z rozczarowania wynikającego z tego, że pewne rzeczy nie potoczyły się tak, jak miały i starasz się myśleć, że w przyszłości będzie lepiej.

– Co robiłem, gdy nie miałem pracy? Skupiłem się przede wszystkim na odzyskaniu energii, ponieważ energia, której potrzebujesz jako trener… Musisz być pełen energii, by pociągnąć za sobą pozostałych. Bardzo ważne jest przekazywanie tej pasji i entuzjazmu do gry podczas każdego treningu i przy opracowywaniu każdego planu na mecz. Wykorzystałem ten czas głównie właśnie na to. Nie oglądałem zbyt wiele [futbolu]… Skupiałem się przede wszystkim na sobie i na tym, by znów to poczuć.

– Jaką kulturę chcę zbudować w drużynie? Potrzebujesz odpowiedniej równowagi między osobowościami i etapami dojrzałości: zawodników mających nieco ponad 20 lat, nieco ponad 30 lat i tych pomiędzy, piłkarzy znajdujących się na różnych etapach kariery. Nie ma na to żadnego wzoru, ale trzeba to wyczuć. Następnie chodzi o ich umiejętności i sposób, w jaki ze sobą współpracują. Jeżeli mają odpowiednie umiejętności i dobrze ze sobą współdziałają, tworzysz między nimi dobre relacje i więzi, a to pomaga budować ducha zespołu. Jest to równie ważne jak taktyka. Najpierw jest duch zespołu. Później dobra gra w piłkę i wygrywanie meczów. Następnie kontynuujesz tę pracę i cały czas idziesz dalej.

REKLAMA
REKLAMA

– Co mnie tego nauczyło? Gra w piłkę. Czasami miałeś poczucie: „Och, uwielbiam grać w tej drużynie”. Mogłeś to poczuć. Do tego potrzeba jednak zaangażowania i odpowiedzialności, a dla mnie było to bardzo naturalne. Ile czasu to zajmuje? Może być to tydzień, a może dziesięć lat.

– Co przekonało mnie do Chelsea? Decyzja w dużej mierze musiała wypływać stąd [wskazuje na serce i głowę] ale również stąd [wskazuje na brzuch]. Uznałem, że to odpowiedni moment dla klubu i dla mnie oraz dobra okazja. To zespół, który ostatnio prezentował się naprawdę dobrze, a sytuacja nie była tak zła, jak mogło się wydawać pod koniec poprzedniego sezonu. Istnieją ogromne możliwości rozwoju. Zobaczymy, ile czasu nam to zajmie.

– Chelsea nagle kupuje także 30-latków? Trudno mi porównywać to z tym, co działo się wcześniej, ponieważ nie uczestniczyłem w procesach związanych z innymi trenerami. To nie jest wyłącznie moja decyzja, tylko decyzja podejmowana wspólnie. Nie jest tak, że mam pełnię władzy i pełny obraz sytuacji. Lubię otaczać się dobrymi ludźmi, ponieważ nie jest tak, że znam całą prawdę o wszystkim. Lubię mieć przy sobie osoby, od których mogę uzyskać wiedzę lub informacje, których sam nie posiadam, abyśmy mogli wspólnie podejmować decyzje.

REKLAMA
REKLAMA

– Na co położyłem nacisk w negocjacjach z Chelsea? Chodziło o projekt, ponieważ wcześniej patrzyłem na Chelsea z zewnątrz. Dostrzegałem pozytywy, ale miałem też swoje obawy. Dlatego o nich powiedziałem. Dla klubu i dyrektorów sportowych również był to pewien proces: były dobre rzeczy, ale także inne, które chcą poprawić. Najważniejsze jest to, że doszliśmy do takich samych wniosków. Gdybyśmy mieli odmienne spojrzenie, prawdopodobnie nie byłby to właściwy punkt wyjścia. Jak dotąd podejmujemy odpowiednie decyzje.

– Guardiola? Byliśmy bardzo blisko. – Byłem bardzo ciekawy. Znajdowałem się na takim etapie kariery, na którym mogłem pójść do jego gabinetu i zapytać: „Pep, dlaczego tak się dzieje? Jaki będzie plan na mecz?”. Być może jako 20-latek nie miałbym pewności siebie, by wejść do gabinetu trenera i pytać o takie rzeczy. Jednak wtedy, ze względu na łączące nas zaufanie, czułem, że muszę to robić. Zawsze interesowało mnie nie tylko samo granie, lecz także to, dlaczego pewne rzeczy się dzieją. Nie twierdzę, że było mi to pisane, ale musiałem spróbować. Końcowy etap mojej kariery, kiedy przeniosłem się do Niemiec, był ważny, by zacząć zastanawiać się nad tym, jak sam robiłbym pewne rzeczy i jak wszystkie zdobyte przeze mnie doświadczenia przełożyłyby się na moją osobowość i mój styl. Później chciałem tego spróbować, ale nie od razu na najwyższym poziomie. Zacząłem od zespołu do lat 14 w Realu Sociedad i właśnie tak chciałem to zrobić. Wydawało się to naturalne. Nie chciałem się spieszyć.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (32)

REKLAMA