Manu de Juan z dziennika AS stwierdza, że drużyna piłkarska to jeden organizm. Kiedy jeden zawodnik gra, drugi czeka na swoją szansę. A jeśli jeden odchodzi, kolejny ma lepsze perspektywy na przyszłość. To musiał sobie pomyśleć w czwartek rano Endrick, gdy dowiedział się, iż klub opuszcza Gonzalo. Jednak jeszcze tego samego dnia Real ogłosił sprowadzenie Carlosa Espíego, co sprawia, że Endrick znów ma rywala o bycie zastępcą Mbappé w określonych sytuacjach.
W Realu nikt nie daje niczego za darmo, a już na pewno nie robi tego Mourinho. Bez wątpienia transfer Espíego był sygnałem dla Endricka. Brazylijczyk go odczytał i postanowił zareagować tam, gdzie to najbardziej potrzebne – na boisku: w Austrii, po zaledwie trzech treningach. Endrick wyszedł w pierwszym składzie przeciwko Fiorentinie i już po 12 minutach wpisał się na listę strzelców, ładnym strzałem z półwoleja pokonał bramkarza.
AS zauważa, że po spotkaniu portugalski trener pochwalił jego oraz Dumfriesa, którzy dopiero co wrócili do treningów: „Dumfries i Endrick trenowali 3 dni! Trzy dni! A rozegrali ponad 70 minut. To był fantastyczny wysiłek, który był dla mnie dowodem na to, że chcieli dać z siebie wszystko i wręcz dojść do granic swoich możliwości”.
W tej zaciętej rywalizacji o minuty w ataku Endrick obrał dobre podejście. Chce przekonać do siebie cięzką pracą. Przede wszystkim skrócił urlop o pięć dni, ponieważ miał wrócić dopiero w poniedziałek (kiedy wróci Vinicius). A potem, na boisku, oprócz strzelania gola, pokazał to, czego Realowi Madryt brakowało w poprzednich sezonach: pressingu ze strony napastników. Endrick jest pewien: nie podda się bez walki.
AS dodaje, że po pobycie we Francji Endrick wrócił do Realu Madryt przekonany, że ten sezon musi być jego. Pierwszy rok był adaptacją do systemu Ancelottiego, z kilkoma świetnymi momentami, ale ogółem z niewielką liczbą okazji: nie rozegrał nawet 1000 minut, a mimo to strzelił 7 goli i zaliczył asystę. Jednak drugi sezon był zupełnie inny. Zaczął się od kontuzji Endricka i imponującego występu Gonzalo na Klubowym Mundialu. Xabi Alonso miał do Hiszpana większe zaufanie. Do tego stopnia, że w styczniu zorganizowano wypożyczenie Endricka do Lyonu. To była słuszna decyzja, bo we francuskim klubie zdobył w pół roku osiem goli i zanotował tyle samo ostatnich podań.
W tymi liczbami Endrick wrócił do Realu, a nagle okazuje się, iż, klub na pozycje, na których gra pozyskał Espíego i prawdopodobnie Diomandé. Nikt nie mówił, że w Realu Madryt będzie łatwo. Endrick o tym wie, ale skupia się na sobie. Mourinho po raz pierwszy zobaczył, na co go stać.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się