– Moja rola zawsze polegała bardziej na opiece nad graczem. Właśnie takie podejście podoba się nam, ludziom związanym z futbolem. Chodzi o doradzanie, czuwanie nad chłopakiem, udzielanie mu rad i mówienie zarówno dobrych, jak i złych rzeczy. Carlos jest bardzo zdyscyplinowanym chłopakiem. Ma dobre serce, jest głodny sukcesów, każdego dnia chce się rozwijać i bardzo ciężko pracuje. To niezwykle pozytywne. Można powiedzieć, że łatwo się go prowadzi. Mówisz mu, co powinien zrobić, a on idzie naprzód. Ostatecznie właśnie tak było. Robił wszystko tak, jak należy.
– Co poczułem po sfinalizowaniu transferu do Realu? Po trochu wszystkiego. Oczywiście czujesz ogromną dumę. Jestem bardzo dumny z niego, z jego rodziny i z otaczających go ludzi. Przede wszystkim dlatego, że wiele go to kosztowało. W poprzednim roku przechodziliśmy przez trudne chwile. Chciano, żeby odszedł na wypożyczenie, ale postanowił zostać w klubie, czyli w Levante i zaryzykować. Nie wychodził regularnie w podstawowym składzie, ale ostatecznie mu się udało. Wywalczył sobie miejsce w jedenastce, zaczął strzelać gole, bo to jest jego zadanie i nabrał pewności siebie, której napastnicy tak bardzo potrzebują. Czuję ogromną dumę z tego, czego dokonał, oraz z tego, czego jak sądzę, może dokonać w przyszłości.
– Szybki ruch Realu? Pojawiły się inne oferty, to prawda. Prawdą jest również, że z powodu mundialu wszystko bardzo się przeciągnęło, a w ostatnim tygodniu rynek trochę się rozruszał. Wcześniej pojawiały się głównie zapytania. Nie było tak, że ktoś mówił: „Słuchajcie, ruszamy po Carlosa”. Dopiero w ostatnim tygodniu zgłosiły się kluby zdecydowane na rozpoczęcie negocjacji i podjęcie konkretnych działań. Były to zespoły z Premier League, Włoch oraz Portugalii. Ostatecznie nagle pojawiła się możliwość przejścia do Realu Madryt i oczywiście nie mieliśmy żadnych wątpliwości. Ze względu na możliwość rozwoju, historię i cały klub. Zresztą pokazali nam to po przyjeździe do Madrytu. To niezwykle serdeczny klub z wielką klasą. Wiedziałem o tym wcześniej, ale wczoraj przekonali mnie o tym Emilio Butragueño i otaczający go ludzie. Okazali nam naprawdę ogromną serdeczność, dyspozycyjność i wsparcie. To było coś niesamowitego. Spędziliśmy dosyć nerwowe popołudnie, ponieważ dopóki wszystko nie zostanie podpisane, sprawa nie jest zakończona. Ostatecznie jednak czujemy ogromną satysfakcję.
– Jeśli chodzi o jego rolę w Realu Madryt, przychodzi tam, żeby się uczyć i przebywać wśród najlepszych. Zna swoje możliwości, mocne oraz słabe strony. Przede wszystkim jednak jest bardzo głodny sukcesów. To człowiek o niezwykłych wartościach i wspaniałych cechach osobistych. Jest chłopakiem, którego bardzo łatwo polubić. Uważam, że w takim klubie zawsze jest to bardzo ważne. Carlos wie, jaka jest sytuacja. Ma świadomość, że każdego dnia musi walczyć i ciężko pracować. Wie również, co powinien robić, kiedy wychodzi na boisko. Ma to bardzo jasno określone. Jest napastnikiem o bardzo konkretnych cechach i uważam, że Real Madryt bardzo je docenił.
– Otoczenie Carlosa naciska na to, by kontynuował studia? Kiedy rozmawiam z chłopakami, zawsze powtarzam, że planem A są nauka, wykształcenie i stanie się porządnym człowiekiem. Futbol jest natomiast planem B. Oby plan B wypalił ci tak dobrze, abyś później mógł zrealizować również plan A. Kiedy kończy się piłka, też istnieje życie. Właściwie nie „też” – wtedy zaczyna się prawdziwe życie i musisz się z nim zmierzyć. Udowodniono zresztą również, że ludzie mający wykształcenie, dobre wychowanie, fundamenty, zasady oraz wartości znacznie lepiej przyswajają ważne decyzje i kontrolują swoje reakcje na boisku. Jeżeli dostaniesz czerwoną albo żółtą kartkę, potrafisz to przyjąć i zapanować nad sytuacją. O wiele lepiej sobie z nią radzisz. Powiem wprost: uważam, że lepiej jest mieć więcej oleju w głowie niż mniej. Ważne, aby młodzi ludzie się rozwijali i robili to, co robi lub powinna robić większość osób w ich wieku. Dla mnie jego wykształcenie jest niezwykle istotne.
– Jak przedstawiłbym Carlosa kibicom Realu? Real Madryt pozyskuje niezwykle ambitnego człowieka, który da z siebie wszystko. Czasem wyjdzie mu lepiej, a czasem gorzej, ale nigdy nie będzie można powiedzieć, że nie zrobił tego, co powinien. A właściwie, że przynajmniej nie próbował. To chłopak, który może odgrywać rolę, jakiej wszyscy oczekujemy. Jest inny od pozostałych. Kiedy spotkanie się zatnie, można próbować najróżniejszych rozwiązań, ale im gorzej układają się wydarzenia, tym bardziej on może pomóc. Spróbuje uderzyć każdą piłkę, która pojawi się w polu karnym. To bardzo ważne, ponieważ nie wszystkie mecze są łatwe. Kiedy grasz na wyjeździe, rywale się cofają, więc musisz dośrodkowywać i szukać odbitych piłek. Carlos idealnie pasuje do takiego zadania. Potrafi przy tym robić znacznie więcej. W tym sezonie zaczął lepiej odgrywać piłkę tyłem do bramki, wychodzić z pola karnego i absorbować środkowych obrońców. Rozwinął wiele elementów. To typ piłkarza, który bardzo denerwował takich stoperów jak ja. Wiesz, że kiedy do końca pozostaje 20 minut, a ty przez cały mecz biegałeś, nagle na boisku pojawia się taki potwór. Musisz ponownie zakasać rękawy i zacząć się z nim przepychać. Uważam, że Carlos może dać drużynie bardzo wiele.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się