REKLAMA
REKLAMA

Álvarez de Mon: Po transferze Rodriego musi odejść ktoś z grupy Camavinga, Tchouaméni, Valverde i Güler

Ramón Álvarez de Mon, socio Realu Madryt, youtuber, prawnik i współpracownik hiszpańskich mediów, przeanalizował zestawienie kadry pod kątem możliwego przyjścia Rodriego. Przedstawiamy jego wypowiedzi.

REKLAMA
REKLAMA
Álvarez de Mon: Po transferze Rodriego musi odejść ktoś z grupy Camavinga, Tchouaméni, Valverde i Güler
Aurélien Tchouaméni na mundialu. (fot. Getty Images)

– Porozmawiajmy o tym, jakie mogą być konsekwencje transferu Rodriego do Realu Madryt, jeśli do niego dojdzie. Real Madryt jest nastawiony optymistycznie, optymistą jest również sam Rodri. Jeśli Real Madryt pozyska Rodriego, będzie miał do środka pola Rodriego, Camavingę, Tchouaméniego, Valverde, Gülera, Bernardo Silvę oraz Bellinghama. Siedmiu zawodników. To prawda, że w ustawieniu 4-2-3-1 możemy sobie wyobrazić Bellinghama jako ofensywnego pomocnika. Wszyscy mamy mniej więcej w głowie podstawową czwórkę w ataku, jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego: Diomande na prawej stronie, Bellingham w środku, Vinícius na lewej, a Mbappé na szpicy. Te cztery miejsca byłyby zajęte przez tych czterech piłkarzy, a po powrocie do zdrowia Rodrygo byłby jednym z potencjalnych zmienników. Do tego Brahim i oczywiście Endrick. Gonzalo, w chwili, gdy nagrywam ten film, wydaje się bliski odejścia. Kiedy patrzysz na atak, ustawiasz tę czwórkę i widzisz, że na każdej pozycji są w miarę rozsądne alternatywy. Endrick, Brahim, Rodrygo – wszystko zaczyna się zgadzać. Możemy nawet powiedzieć: „Jeśli zabraknie Bellinghama, może zastąpić go Güler jako ofensywny pomocnik”. W porządku.

REKLAMA
REKLAMA

– Kiedy jednak przechodzisz do środka pola, to przy formacji z czterema ofensywnymi zawodnikami pozostaje miejsce tylko dla dwóch pomocników. Real będzie przecież grał czterema obrońcami i oczywiście bramkarzem. W tej sytuacji sprawa zaczyna się bardzo mocno komplikować. Rodri ma 30 lat i określoną historię problemów zdrowotnych, dlatego nie wydaje się piłkarzem, który będzie rozpoczynał 100% spotkań w podstawowym składzie i będzie w stanie rozegrać ogromną liczbę minut. Nie byłoby to rozsądne ani nawet mądre. Od początku byłby jednak niewątpliwie podstawowym pomocnikiem Realu Madryt. To właśnie od niego zaczynalibyśmy zestawianie środka pola. To jest bardzo jasne. Pozostałoby więc jedno miejsce dla następujących zawodników: Valverde, Camavingi, Gülera – wiem, że może również grać jako ofensywny pomocnik – Bernardo Silvy oraz Tchouaméniego. Pięciu zawodników na jedno miejsce. Powtarzam: pięciu zawodników na jedno miejsce.

– A o jakich pięciu piłkarzach mówimy? O Valverde, który w ostatnich latach był niekwestionowanym zawodnikiem podstawowego składu Realu Madryt. O dopiero co sprowadzonym Bernardo Silvie. O Gülerze, który był podstawowym zawodnikiem w poprzednim sezonie i jest wielkim projektem klubu. Camavinga pozostaje piłkarzem, którego Real wycenia bardzo wysoko. Zobaczymy, czy odejdzie. Jest też Tchouaméni, który niedawno przedłużył kontrakt. Pięciu zawodników o dużej wartości rynkowej, w tym jeden nowy transfer – Bernardo Silva – na jedno jedyne miejsce.

REKLAMA
REKLAMA

– I właśnie w tym miejscu, poza koniecznością zwolnienia miejsc w kadrze i ograniczenia wydatków na wynagrodzenia, pojawia się również bardzo wyraźna potrzeba odejścia któregoś z ważnych zawodników. Powtarzam: nie chodzi tylko o miejsca w kadrze, pensje czy zrównoważenie zysków kapitałowych z inwestycjami. Niezależnie od tego, jak bardzo może nam się podobać posiadanie mocnej kadry i ławki rezerwowych zdolnej odpowiedzieć na każdą potrzebę, nie wystarczy minut dla wszystkich. Po prostu ich nie ma. Zakładamy oczywiście, że Bernardo Silva pozostaje nietykalny, ponieważ jest transferem Mourinho i Real Madryt nie przeprowadzi w jego sprawie żadnej operacji. Tego nie trzeba nawet wyjaśniać. Pozostają więc Camavinga, Tchouaméni, Valverde i Güler. Widzę potrzebę odejścia któregoś z nich.

– Szczerze mówiąc, postrzegam Gülera jako bardzo długoterminowy projekt klubu, wobec którego panuje ogromne zaufanie. Ma 21 lat, może występować jako ofensywny pomocnik i spośród obecnych zawodników kadry to właśnie on dotychczas najlepiej rozumiał się na boisku z Mbappé. Szczerze mówiąc, nie umieszczam go wśród kandydatów do odejścia. Nie widzę takiej możliwości.

– Camavinga jest zawodnikiem, którego Real Madryt bez wątpienia chciałby sprzedać. Już wam o tym mówiłem. Na tym etapie lata, kiedy nie wydaje się, żeby pojawiały się jakieś poważne możliwości, uważam, że Real byłby już gotowy sprzedać go za mniejszą kwotę, niż żądał na początku okna transferowego. Camavinga ma 23 lata, dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów, a jeśli weźmiemy pod uwagę również kwoty transferów dokonywanych tego lata, powinien być wysoko wycenianym zawodnikiem o dużej wartości rynkowej. Rozumiem, że te oczekiwania mogą być stopniowo obniżane wraz z upływem kolejnych tygodni, jeśli nie pojawią się żadne nowości. Mówiłem już jednak, że na tym etapie i w tym momencie sam zawodnik nie rozważa odejścia.

REKLAMA
REKLAMA

– Pozostają Valverde i Tchouaméni. Na początku okna transferowego mówiłem wam, że Mourinho uwielbia Valverde. Naprawdę go uwielbia. To jeden z tych zawodników, na których chce liczyć w stu procentach. Valverde jest kapitanem, pierwszym kapitanem Realu Madryt. Uważam, że to również ma znaczenie. Sam Real Madryt zadbał już o to, aby wyraźnie to podkreślić. Zawsze docierają do ciebie pewne informacje, według których tego lata nie można całkowicie wykluczyć żadnej operacji z udziałem Valverde. Kierując się jednak zdrowym rozsądkiem, na razie trudno mi to sobie wyobrazić. Oczywiście zwracam na to uwagę, bo uważam, że trzeba zachować czujność, ale obecnie trudno mi zobaczyć możliwość przeprowadzenia operacji dotyczącej Fede Valverde.

– Pozostaje więc Tchouaméni. Mówiłem wam wcześniej, że Tchouaméni zostanie w Realu Madryt. Wiedziałem bowiem, że kontrakt obowiązujący do 2028 roku nie będzie przeszkodą w jego pozostaniu. Real planował go przedłużyć. Tyle że w tamtym momencie Real Madryt nie zakładał pozyskania Rodriego. Podtrzymuję tę informację: kiedy Real przedłużał kontrakt z Tchouaménim, nie planował sprowadzenia Rodriego. Widzę więc, że wraz z upływem kolejnych dni na znaczeniu może zyskiwać możliwość wystawienia Tchouaméniego na sprzedaż. Wcześniej interesował się nim Manchester United. Nie wiem, czy ze względu na przepisy finansowego fair play obowiązujące w Premier League ten klub może sobie pozwolić na taką operację. Oczywiste jest jednak, że po odejściu Casemiro wciąż nie przeprowadził dużego transferu do środka pola, jaki planował. Trzeba więc zachować czujność. Sam Tchouaméni również zobaczy, że w chwili przedłużania kontraktu sytuacja wyglądała inaczej, niż będzie wyglądała, jeśli transfer Rodriego zostanie ostatecznie potwierdzony.

REKLAMA
REKLAMA

– Czy oznacza to, że Real Madryt chce się za wszelką cenę pozbyć Tchouaméniego? Nie. Jestem przekonany, że tak nie jest. To piłkarz bardzo wysoko ceniony przez klub i właśnie dlatego przedłużono z nim umowę. Uważa się ponadto, że gwarantuje określony poziom – to jeden z tych zawodników, którzy zapewniają odpowiednią jakość. Jeżeli jednak w kadrze Realu Madryt pojawi się Rodri, to duet Tchouaméni–Rodri nie wydaje się najbardziej kompatybilnym zestawieniem. Wystawienie ich razem w środku pola pozostawiłoby poza podstawowym składem bardzo ważnych zawodników. Uważam więc, że trzeba uważnie obserwować sytuację Tchouaméniego. Nie twierdzę, że jego odejście na pewno nastąpi, ale gdyby doszło do niego za dwa tygodnie, byłbym znacznie mniej zaskoczony niż wcześniej, kiedy informacje docierające z Realu Madryt wskazywały, że klub wciąż nie widzi możliwości sprowadzenia Rodriego.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (40)

REKLAMA