Manu de Juan przypomina, że miniony sezon nie był najlepszy dla Trenta Alexandra-Arnolda. Ani zespołowo (nie zdobył żadnych trofeów), ani indywidualnie (doznał kilku kontuzji i nie mógł rozegrać nawet 2000 minut). Choć pokazał przebłyski swojej jakości z piłką (pięć asyst), nie zdołał zaistnieć na tyle, by przekonać Tuchela do powołania go na Mistrzostwa Świata. To lato było dla Trenta czasem refleksji.
Tym bardziej że Real sprowadził mu konkurenta. Nieprzedłużenie kontraktu Carvajala oznaczało konieczność ściągnięcia nowego prawego obrońcy, który rywalizowałby o miejsce w wyjściowym składzie. W takiej sytuacji można było jednak poszukać zawodnika o mniejszej renomie, a nawet awansować wychowanka, takiego jak David Jiménez czy Fortea, co umocniłoby pozycję Trenta jako podstawowego prawego defensora. Jednak za 20 milionów euro do Madrytu przybył Dumfries, podstawowy zawodnik Interu w ostatnich latach i jeden z kluczowych graczy aktualnego mistrza Włoch.
AS zauważa, że Trenta czeka wyzwanie i on to akceptuje. W pierwszym meczu towarzyskim, przeciwko Alcorcón, pokazał nie do końca perfekcyjną wersję siebie, ale w starciu z Leganés w Valdebebas odegrał kluczową rolę w zwycięstwie Realu Madryt 4:1. Zawdzięczał to swojej prawej nodze i mocnym podaniom.
Najpierw wypracował gola Gonzalo, następnie w drugiej połowie oddał strzał, po którym finalnie do siatki trafił Mastantuono. A na koniec dośrodkował w pole karne, gdzie Pulido trafił do własnej bramki. Jego wkład jasno pokazuje, że Real może w Trencie widzieć dodatkowego skrzydłowego.
Nie wszystko jednak szło dobrze. Naim wyprzedził go przy golu Leganés na 2:1. Gracze Ogórków starali się wykorzystać przestrzeń za plecami Trenta. Ogólnie rzecz biorąc, Anglik zaprezentował się solidnie, gdy najbardziej tego potrzebował: tuż po tym, jak Dumfries rozpoczął treningi z Realem Madryt. Holender obserwował spotkanie z trybun, więc mógł zobaczyć, z nim przyjdzie mu się mierzyć.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się