Choć Camp Nou w Barcelonie, który wciąż jest remontowany, spełnia wymogi FIFA dotyczące organizacji finału mistrzostw świata i Joan Laporta zgłaszał już publicznie chęci na przyjęcie tego meczu, to preferowanym wyborem Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej (RFEF) od zawsze było Bernabéu należące do Realu Madryt, podaje The Athletic w artykule na temat miejsca rozegrania kolejnego finału mundialu.
Źródła w Federacji, które podobnie jak inni rozmówcy w tym artykule wypowiadały się anonimowo, ponieważ nie były upoważnione do publicznego zabierania głosu, przekazały w ubiegłym tygodniu The Athletic, że istnieje „wiele powodów”, dla których organizacja finału w 2030 roku na Bernabéu ma sens. Hiszpania jest największym spośród państw-gospodarzy, odbędzie się w niej więcej spotkań turnieju, ma ogromne doświadczenie w organizowaniu wielkich wydarzeń i jest także największą potęgą piłkarską, czego dowiodły występy drużyny Luisa de la Fuente podczas turnieju w 2026 roku.
Inne źródło z hiszpańskiej branży, znające sposób myślenia federacji, dodało, że sponsorów i najważniejszych przedstawicieli świata futbolu przyciągałaby również możliwość rozegrania meczu na tak historycznym stadionie, położonym w centrum jednej z najczęściej odwiedzanych stolic Europy. Ta sama osoba stwierdziła jednak, że różnice w sposobie działania hiszpańskich i marokańskich federacji oraz rządów od chwili oficjalnego przyznania im praw do organizacji turnieju znacząco zmieniły sytuację. – Osiemnaście miesięcy temu wydawało się niemożliwe, aby Bernabéu straciło finał w 2030 roku, ale dzisiaj nie byłbym tym zaskoczony, ponieważ pozycja RFEF jest bardzo słaba w porównaniu ze wszystkim, co zrobiło Maroko – komentuje to źródło.
Co więc Maroko robi w tej sprawie? Jeszcze zanim FIFA oficjalnie zatwierdziła Maroko jako współgospodarza mistrzostw świata, władze tego kraju rozpoczęły planowanie budowy nowego stadionu Stade Hassan II na 115 tysięcy miejsc w pobliżu Casablanki.
– Chcemy finału – powiedział w maju hiszpańskiemu dziennikowi AS Soussi Yassir, dyrektor generalny marokańskiej Narodowej Agencji Obiektów Publicznych (ANEP). – Wiemy, że dla wielu osób Bernabéu jest katedrą futbolu, ale znajduje się w środku miasta i już zostało zbudowane. Stade Hassan II będzie zupełnie nowy. Łatwiej dostosować go do potrzeb FIFA. Mogą otrzymać wszystko, o co poproszą. Rząd przeznaczył na nowy stadion około miliarda euro. Planowane są również publiczne inwestycje w infrastrukturę, która pozwoli spełnić wszystkie wymagania FIFA, między innymi nowe połączenia kolejowe i autostradowe łączące stadion z centrum Casablanki oraz stolicą kraju Rabatem. Ogromne inwestycje wpisują się w politykę rządu, kierowaną przez króla Mohammeda VI, której celem jest uczynienie z Maroka piłkarskiej potęgi. Kluczowe znaczenie dla tej strategii mają ambicja i osobowość Fouziego Lekjaâ, który od 2014 roku jest prezesem Królewskiej Marokańskiej Federacji Piłkarskiej (FRMF).
55-latek należy do najbardziej wpływowych osób w światowym futbolu. Jest między innymi pierwszym wiceprezesem Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF) oraz członkiem Rady FIFA, najważniejszego organu decyzyjnego tej organizacji. Lekjaâ jest zdecydowanym zwolennikiem prezesa FIFA Gianniego Infantino, który w lipcu 2025 roku przebywał w Rabacie z okazji otwarcia nowego afrykańskiego biura FIFA w marokańskiej stolicy. Jest ono podobne do biura w Miami, w którym nadzorowano znaczną część przygotowań do turnieju w 2026 roku.
Źródła znające sposób myślenia osób stojących najwyżej w marokańskiej strukturze przygotowań do turnieju przekazały The Athletic, że ich zdaniem „sprawiedliwiej” byłoby zorganizować finał w Casablance. Wskazują na zasadę dzielenia turniejów między wszystkie konfederacje FIFA oraz fakt, że w całej historii mistrzostw świata tylko jeden finał rozegrano w Afryce – w 2010 roku w Republice Południowej Afryki.
Jak reaguje na to Hiszpania? Prezes Federacji Rafael Louzán zmaga się z problemami instytucjonalnymi w kraju, a wiele źródeł z branży twierdzi, że przynajmniej na razie nie zbudował na arenie międzynarodowej relacji równie silnych jak jego marokański odpowiednik. Inne źródło z branży, które uczestniczyło w dorocznym walnym zgromadzeniu RFEF w Madrycie 30 czerwca, wskazuje, że „utrata” finału w 2030 roku na rzecz Maroka była przedmiotem dużego zaniepokojenia wśród delegatów związku.
7 lipca Milagros Tolón, hiszpańska minister edukacji, kształcenia zawodowego i sportu, została zapytana o rosnące w jej kraju obawy związane z tą kwestią. – Niczego takiego nie ma. Pojawiają się takie doniesienia, ale nie są oficjalne. Mogę zapewnić, że ten rząd będzie pracował nad tym, aby finał został rozegrany w Hiszpanii – powiedziała Tolón hiszpańskim dziennikarzom.
Szef RFEF Louzán również odniósł się do tych pogłosek na antenie DAZN przed ćwierćfinałowym meczem Hiszpanii z Belgią 10 lipca. – Hiszpania ma największe znaczenie w kontekście tych mistrzostw świata. Już nad tym pracujemy, a we wrześniu rozpocznie się odliczanie. Hiszpania potrafi organizować wielkie wydarzenia, co można było zobaczyć podczas wizyty papieża Leona XIV na Bernabéu na początku czerwca – powiedział Louzán.
Znakomite występy Hiszpanii zakończone zwycięstwem w turnieju w 2026 roku, w tym całkowita dominacja nad Argentyną w niedzielnym finale, przypomniały o piłkarskiej sile tego kraju. Następnego dnia prezes La Ligi Javier Tebas powiedział jednak włoskiemu dziennikowi La Gazzetta dello Sport, że FIFA niszczy futbol i wezwał Infantino do odejścia. Tebas jest również wiceprezesem RFEF, a wiele źródeł przekazało The Athletic, że jego wypowiedzi zaszkodziły szansom Bernabéu na organizację finału w 2030 roku. – Dlaczego dzień po zdobyciu mistrzostwa świata trzeba wdawać się w konflikt z FIFA? To w ogóle nie pomaga – powiedziało źródło znające sposób myślenia FIFA.
Jak zostanie podjęta decyzja o gospodarze finału? FIFA zachowuje niezwykle ścisłą kontrolę nad wszystkimi najważniejszymi decyzjami związanymi z mistrzostwami świata. Bezprecedensowy system organizacji turnieju przez sześć krajów został starannie przygotowany na samym szczycie. Gdy podjęto tę decyzję, wysoko postawione źródła w RFEF przyznawały, że były zaskoczone dołączeniem w ostatniej chwili trzech państw z Ameryki Południowej. Miejsce rozegrania finału w 2026 roku wybrano dopiero w lutym 2024 roku. Proces podejmowania tej decyzji również był owiany tajemnicą, a ostatecznego wyboru dokonali Infantino i bardzo wąskie grono najwyższych rangą działaczy FIFA.
Osoby stojące za kandydaturą Nowego Jorku i New Jersey wykonały ogromną pracę, aby wygrać rywalizację o finał. Ich poważnym konkurentem było Dallas i jego ultranowoczesny obiekt, ale za kandydaturą MetLife Stadium opowiadało się wiele osób ze świata polityki, sportu i show-biznesu. Podobny wyścig dwóch kandydatów o finał w 2030 roku może być korzystny dla FIFA, ponieważ organizacja mogłaby dzięki temu wynegocjować lepsze warunki z ostatecznym zwycięzcą.
Wiele źródeł wskazywało również, że FIFA preferuje stadion, nad którym może sprawować możliwie największą kontrolę. Może to działać na korzyść Maroka, ponieważ Lekjaâ ma rangę ministra i bezpośredni kontakt z królem Mohammedem VI. Proces decyzyjny w hiszpańskiej demokracji nie jest aż tak uproszczony. W relacjach między socjalistycznym rządem a szefem Federacji Louzánem, który wcześniej był politykiem głównej konserwatywnej partii opozycyjnej, dochodziło ponadto do napięć.
– Wiemy, że Gianni [Infantino] lubi, gdy zabiega się o jego względy. Maroko robi wszystko, co tylko może, a nawet jeszcze więcej. Mimo to nadal nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym finał nie zostałby rozegrany w Hiszpanii – przekazało The Athletic źródło w hiszpańskiej federacji.
Powszechnie uważa się, że czynnikiem działającym na korzyść Bernabéu są dotychczasowe sojusze prezesa Realu Madryt Florentino Péreza z Infantino. Obaj mieli wspólnego przeciwnika w osobie szefa UEFA Aleksandra Čeferina, chociaż uczestniczyli w różnych walkach o wpływy.
Pérez poparł również zreformowany projekt Klubowego Mundialu zaprezentowany przez Infantino, a prezes Realu Madryt otrzymał oficjalne wsparcie szefa FIFA podczas swojej zakończonej sukcesem kampanii o reelekcję na początku tego lata. – Telefon Florentino do jego przyjaciela Gianniego jest teraz największą szansą Bernabéu – powiedziało źródło, które w przeszłości współpracowało zarówno z Realem Madryt, jak i z FIFA.
A w tle tego wszystkiego pozostaje jak zawsze... Donald Trump. Bo wątek Trumpa istnieje zawsze, podkreśla The Athletic. Prezydent Stanów Zjednoczonych od pewnego czasu jest zły na Hiszpanię, ponieważ jego zdaniem nie przeznacza ona wystarczających środków na finansowanie NATO. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez również drażnił Trumpa na różne sposoby, między innymi regularnie oskarżając Izrael o działania o charakterze ludobójstwa w Strefie Gazy, krytykując styczniową operację amerykańskiego wojska mającą na celu schwytanie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro oraz odmawiając w marcu udostępnienia hiszpańskich baz samolotom Stanów Zjednoczonych uczestniczącym w wojnie z Iranem. – Hiszpania to stracony przypadek, Hiszpania jest fatalnym partnerem w NATO. Nie chcemy mieć z nią nic wspólnego. Są beznadziejni, to źli ludzie – powiedział Trump podczas szczytu NATO w Ankarze 8 lipca.
Premier Hiszpanii Sánchez twierdził, że w Ankarze rozmawiał z Trumpem o futbolu „nieformalnie” i „w przyjaznej atmosferze”. – Relacje między Stanami Zjednoczonymi a Hiszpanią są bardzo dobre pod względem społecznym, kulturowym, gospodarczym, a także politycznym – powiedział Sánchez. Nie powstrzymało to hiszpańskiej rozgłośni radiowej COPE przed wystosowaniem stwierdzenia, że Trump naciska na FIFA, aby finał w 2030 roku zorganizowało Maroko, które jest lepszym „partnerem” dla Stanów Zjednoczonych. W ostatnich latach USA zacieśniają współpracę wojskową z Marokiem. Trump od dawna popiera marokańską kontrolę nad Saharą Zachodnią, dawną hiszpańską kolonią, pod której wodami mogą znajdować się niewykorzystane złoża ropy naftowej.
W niedzielę na trybunie VIP panowała, jak się wydawało, serdeczna atmosfera. Sánchez i Trump zajmowali miejsca w pierwszym rzędzie na MetLife Stadium, gdy kapitan Hiszpanii Rodri wznosił Puchar Świata. Na zdjęciach było widać, jak obaj podają sobie ręce przed rozpoczęciem meczu.
Źródła w RFEF przekazały, że federacja nie komentuje takich kwestii niezwiązanych z futbolem. Inne źródła z branży zwróciły uwagę, że choć Trump i jego administracja mieli duży wpływ na turniej w 2026 roku, to za cztery lata Stany Zjednoczone będą miały innego prezydenta, a FIFA będzie zajmować się innymi sprawami.
Czego możemy spodziewać się w najbliższym czasie w tej sprawie? Podczas turnieju w 2026 roku FIFA zaprosiła przedstawicieli miast-gospodarzy mistrzostw w 2030 roku, w tym Madrytu i Casablanki, do Miami oraz Dallas, aby uczestniczyli w meczach i przyjrzeli się strukturom organizacyjnym wykorzystywanym podczas turnieju. Rozmawiano również o lokalizacji Międzynarodowego Centrum Nadawczego (IBC) oraz głównej bazy FIFA w trakcie turnieju.
– Madryt ma najlepszą infrastrukturę i jest najlepiej przygotowany do organizacji wielkich wydarzeń. Trudno byłoby sobie wyobrazić, żeby finał nie odbył się w Madrycie – powiedziała hiszpańskiemu dziennikowi El Mundo przebywająca w Stanach Zjednoczonych Sonia Cea, delegatka madryckiego ratusza do spraw sportu. Wiele źródeł, z którymi konsultowano się na wszystkich etapach procesu, jeszcze zanim wybrano gospodarzy turnieju w 2030 roku, jasno wskazywało, że tak naprawdę liczą się jednak poglądy i interesy kierownictwa FIFA.
Wpływ mogą mieć również ewentualne zmiany formatu turnieju. W mistrzostwach świata w 2030 roku ma uczestniczyć 48 reprezentacji, czyli tyle samo, ile w tegorocznej rozszerzonej edycji. Infantino powiedział jednak niedawno szwajcarskiemu portalowi Bluewin, że „turniej z udziałem 64 drużyn jest zdecydowanie kwestią, która zostanie przeanalizowana i omówiona przez odpowiednie komisje po tych mistrzostwach świata”.
Pełnego potwierdzenia w tej sprawie prawdopodobnie nie należy oczekiwać przed następnym Kongresem FIFA, który odbędzie się w marcu przyszłego roku w... marokańskim Rabacie. Jest to kolejny dowód wysokiej pozycji Maroka wśród osób decydujących o światowym futbolu. Powszechnie oczekuje się, że podczas tego kongresu Infantino będzie ubiegał się o czwartą kadencję na stanowisku prezesa FIFA i niemal na pewno nie będzie miał kontrkandydata.
Konfederacje afrykańska i południowoamerykańska ogłosiły już swoje jednogłośne poparcie dla kolejnej kadencji Infantino. Mniej jasne pozostaje to, jak zagłosuje większość europejskich federacji, z których wiele było niezadowolonych z różnych incydentów podczas tych mistrzostw świata. Szczególne kontrowersje wywołało otwarte stwierdzenie Trumpa, że faktycznie interweniował w sprawie anulowanej kartki Folarina Baloguna. Amerykański napastnik został następnie dopuszczony do gry po tym, jak FIFA zawiesiła nałożoną na niego karę.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się