W sobotni wieczór po czternastu latach Didier Deschamps przestanie być selekcjonerem reprezentacji Francji. L'Équipe podkreśla, że nie ulega większej wątpliwości, że zastąpi go Zinédine Zidane, który zgodzi się wreszcie przerwać swoją złotą emeryturę. Pytanie tylko: na jakim kontrakcie? Od pierwszych, sięgających bardzo daleko wstecz, kontaktów między Francuską Federacją Piłkarską a 54-letnim szkoleniowcem i jego otoczeniem weszła bowiem w życie „ustawa o zarządzaniu sportem zawodowym”. Ten akt prawny, który między innymi przekształca La Ligue de football professionnel w „spółkę klubów”, reguluje wiele kwestii, w tym wynagrodzenia działaczy i pracowników federacji sportowych.
8 lipca komisja mieszana obu izb parlamentu, Senatu i Zgromadzenia Narodowego, zdecydowała o ustaleniu limitu wynagrodzenia w federacjach sportowych na poziomie 450 tysięcy euro brutto rocznie, podobnie jak w przypadku „prezesa zarządu państwowej instytucji publicznej o charakterze przemysłowym i handlowym”. Przekroczenie tej kwoty jest jednak możliwe po uzyskaniu specjalnej zgody Ministerstwa Sportu. Dziennik podkreśla, że kwota i tak po burzliwych naradach została znacząco podwyższona, bo początkowo ustawodawcy mówili o limicie 12 tysięcy euro brutto miesięcznie.
Po osiągnięciu porozumienia w komisji w sprawie tekstu ustawy, teraz akt musi zostać formalnie przyjęty na posiedzeniach plenarnych Zgromadzenia Narodowego i Senatu, prawdopodobnie 20 i 21 lipca, a następnie ustawa ma zostać niezwłocznie opublikowana w Dzienniku Urzędowym. Oznacza to, że jeżeli kontrakt Zidane’a z FFF nie został już parafowany – Federacja odmawia ujawnienia, czy tak się stało – konieczne będzie uzyskanie zgody Mariny Ferrari, minister sportu, młodzieży i życia społecznego. Dziennik podkreśla, że nie będzie to potrzebne, jeśli Zidane zgodził się zarabiać niemal dziesięć razy mniej niż Deschamps, co oczywiście wydaje się mało prawdopodobne.
Teoretycznie jeśli porozumienie nie zostało jeszcze podpisane, to FFF mogłaby również podpisać kontrakt w najbliższych dniach, jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem ustawy, aby uniknąć kontroli ze strony nadzorującego ją ministerstwa. Taki ruch z pewnością zostałby jednak źle odebrany i wyglądałby na próbę przeforsowania sprawy i ominięcia nowych przepisów Zapytana o tę kwestię w środę rano na antenie France 2 Ferrari uznała, że Zidane jest „dobrym kandydatem” do prowadzenia reprezentacji Francji. Jednocześnie zachowała ostrożność. – Wiecie, to nie minister sportu powinien zajmować stanowisko w sprawie wyboru selekcjonera – dodała. Przyznając jednak specjalną zgodę dla Zidane’a lub kogoś innego, minister odegra pewną rolę w wyborze selekcjonera oraz części jego asystentów, których wynagrodzenia również przekroczą 450 tysięcy euro brutto rocznie.
Gazeta komentuje, że wielu obserwatorów wyraziło zresztą zdziwienie tym przepisem, który w praktyce daje ministerstwu możliwość zaakceptowania lub odrzucenia danego selekcjonera czy działacza poprzez nieprzyznanie takiej zgody na wyższe zarobki. Przypomina to sytuację z niektórych krajów, często wyśmiewanych we Francji, gdzie świat polityki bardzo bezpośrednio miesza się w sprawy reprezentacji narodowej. FIFA nie patrzy na takie działania przychylnie, ponieważ z założenia ma walczyć z polityczną ingerencją w sprawy piłki nożnej.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się