REKLAMA
REKLAMA

Tuchel: Nie ma żadnego problemu między mną a Bellinghamem

Thomas Tuchel udzielił wywiadu BBC przed półfinałem mundialu z Argentyną. Przedstawiamy wypowiedzi selekcjonera Anglii na temat Jude'a Bellinghama.

REKLAMA
REKLAMA
Tuchel: Nie ma żadnego problemu między mną a Bellinghamem
Jude Bellingham i Thomas Tuchel w trakcie meczu z Norwegią (fot. Getty Images)

Thomas, zacznijmy od meczu z Norwegią. Kiedy rozmawialiśmy po spotkaniu, wydawałeś się trochę przygnębiony i sfrustrowany. Miałeś kilka dni, żeby to przemyśleć. Nadal jesteś równie sfrustrowany?
Nie, oczywiście, że nie. Wyrzuciłem to już z siebie. Byłem oczywiście zachwycony naszą mentalnością i tym, czego dokonaliśmy. To wielkie osiągnięcie. Jednocześnie nie byłem do końca zadowolony z naszego występu i momentami czułem pewną frustrację, ponieważ wydawało mi się, że wszystko było na swoim miejscu. Nie potrafiliśmy jednak odnajdywać wolnych przestrzeni, zdominować spotkania, stworzyć tylu sytuacji ani przyspieszać gry tak, jak tego chcieliśmy. Rozumiem klasę przeciwnika, rozumiem okoliczności i wiem, że było trudno, ale nadal jestem trenerem piłkarskim. Staram się wydobywać z zawodników to, co najlepsze, wymagać od nich maksimum i nie zadowalać się niższymi standardami. Towarzyszyły mi więc bardzo mieszane uczucia, co zresztą nie wydarzyło się po raz pierwszy w mojej karierze. Teraz całkowicie wyrzuciłem to już z siebie, co również jest konieczne i należy do moich obowiązków. Spojrzeliśmy na ten mecz z innej perspektywy, przeanalizowaliśmy go wspólnie jako grupa i teraz wszyscy jesteśmy już całkowicie skoncentrowani. Cała naprzód przed półfinałem. Czeka nas wielki mecz.

Co sądzisz o reakcji Jude’a Bellinghama na twoje komentarze, kiedy mu je przytoczono? [słowa Bellinghama można znaleźć w tym artykule]
Niewiele. To był wywiad udzielany tuż po meczu. Myślę, że obaj wychodzimy z tego samego założenia i mamy podobną mentalność: jesteśmy ludźmi, którzy chcą rywalizować i zwyciężać. Jude dopiero co strzelił dwa gole. Był całkowicie wyczerpany, ponieważ pod względem fizycznym dosłownie dał z siebie wszystko. Wtedy dziennikarz zapytał go: „Przy okazji, trener powiedział, że graliście niedokładnie. Co o tym sądzisz?”. Jakiej reakcji można oczekiwać od zawodnika w takiej chwili, bezpośrednio po meczu? Dziennikarz nie powiedział mu, że nazwałem go piłkarzem światowej klasy, który potrafi rozstrzygać mecze w momentach wymagających światowej klasy. Nie wspomniał też, że chwaliłem mentalność całej drużyny. To było więc dość negatywnie sformułowane pytanie. Jak powiedziałem, obaj jesteśmy ludźmi, którzy chcą rywalizować. Nie spędza nam to snu z powiek.

REKLAMA
REKLAMA

Czyli osoby twierdzące, że między tobą a Jude’em Bellinghamem istnieje jakiś problem, całkowicie się mylą?
Nie ma żadnego problemu. Nie ma problemu! Walczymy o ten sam cel. Obaj nie jesteśmy jeszcze usatysfakcjonowani. Obaj nadal jesteśmy głodni sukcesu, podobnie jak wszyscy pozostali i to jest dobra rzecz. Nadal uważam, że moim obowiązkiem, zapisanym niejako w opisie mojej pracy, jest naciskanie na zawodników i reagowanie, kiedy standardy choć trochę spadają. Muszę dopilnować, żeby ponownie poszły w górę i żebyśmy nie akceptowali ich obniżenia.

Powiedziałeś mi po meczu i powtarzasz to teraz, że jako trener nie byłeś zadowolony z pewnych elementów. O jakie elementy chodzi i czy można je poprawić przy tak krótkiej przerwie między spotkaniami?
Myślę, że możemy to poprawić, ponieważ nie chodzi o nic nowego. Nie wymagaliśmy od zawodników niczego nowego. Spodziewaliśmy się, że Norwegia zagra właśnie w taki sposób i dokładnie tak zagrała. W pełni rozumiem, bo mam wystarczająco dużo doświadczenia, że czasami przygotowuje się drużynę na określony wariant, a przeciwnik wychodzi w innym ustawieniu i broni w innej strukturze. Wtedy bardzo trudno jest zmienić wszystko już na boisku. Rozumiem to. W tym meczu zobaczyliśmy jednak Norwegów atakujących i broniących dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy. Po prostu nie byliśmy wystarczająco zdyscyplinowani w naszym ustawieniu w ofensywie i zabrakło nam konkretów. Popełniliśmy zdecydowanie za dużo błędów technicznych, zanim nasze ataki zdążyły przyspieszyć, a nawet zanim na dobre się rozpoczęły. Błędami technicznymi sami wybijaliśmy się z rytmu. Traciliśmy piłkę. Kosztowały nas błędy w ustawieniu i błędy techniczne. To tylko jeden z elementów, ale takie są fakty. Nie stworzyliśmy nowej struktury i nie poprosiliśmy zawodników, żeby grali w nowym ustawieniu. Uważam więc, że możemy spisać się lepiej i sądzę, że w naturalny sposób zagramy lepiej. Tak już po prostu jest. Kiedy nie jesteś w stanie grać najpiękniejszego futbolu i spotkanie przeradza się w walkę, również trzeba umieć znaleźć sposób na zwycięstwo. Trzeba wytrzymać i wykonywać swoją pracę na najwyższym poziomie. Daliśmy z siebie wszystko pod względem fizycznym, daliśmy z siebie wszystko jako drużyna i nigdy się nie poddajemy. Dlatego znajdujemy się w dobrym położeniu.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA