REKLAMA
REKLAMA

35. dzień MŚ: Bellingham przeciwko historii Argentyny

Dzisiaj poznamy drugiego finalistę mistrzostw świata. Anglia Jude’a Bellinghama zmierzy się w Atlancie z broniącą tytułu Argentyną Lionela Messiego. Początek spotkania o 21:00 polskiego czasu.

REKLAMA
REKLAMA
35. dzień MŚ: Bellingham przeciwko historii Argentyny
Leo Messi i Jude Bellingham. (fot. Getty Images)

Anglia i Argentyna nie grały ze sobą na mundialu od 24 lat. Kiedy wreszcie ponownie stają naprzeciwko siebie, stawką będzie finał z Hiszpanią, która we wtorek pokonała Francję 2:0. To pierwszy półfinał mistrzostw świata między tymi reprezentacjami, pierwszy mecz Messiego przeciwko Anglii i kolejny wieczór, w którym Bellingham spróbuje odpowiedzieć na wszystkie pytania w najlepszy znany sobie sposób: na boisku.

REKLAMA
REKLAMA

Przed turniejem dyskutowano, czy zawodnik Realu Madryt w ogóle powinien rozpoczynać mecze w podstawowym składzie. Alan Shearer stawiał na Morgana Rogersa, Jamie Carragher spodziewał się podobnej decyzji Thomasa Tuchela, a Gary Neville przekonywał, że jedynym piłkarzem światowej klasy w angielskiej kadrze jest Harry Kane. Bellingham nie odpowiadał w telewizyjnych studiach. Odpowiedzi zostawił na mundial.

Zdobył już sześć bramek, w tym po dwie w spotkaniach fazy pucharowej z Meksykiem i Norwegią. Pięć z tych trafień dawało Anglii prowadzenie albo pozwalało doprowadzić do remisu. Żaden pomocnik nie strzelił więcej goli podczas jednej edycji mistrzostw świata, a ostatnim zawodnikiem, który zaliczył dublet w dwóch kolejnych rundach pucharowych mundialu, był Diego Maradona w 1986 roku. Każdy kolejny występ Bellinghama sprawia, że przedturniejowa debata coraz bardziej ociera się o śmieszność.

Dziewięć z dwunastu bramek Bellinghama dla reprezentacji padło na wielkich turniejach. Nie poprawia statystyk w eliminacjach ze słabszymi rywalami ani z rzutów karnych. Najlepiej czuje się wtedy, gdy mecz zaczyna wymykać się Anglikom z rąk. Tak było z Meksykiem i tak było z Norwegią, kiedy dwa razy wyciągnął swoją drużynę z kłopotów. The Guardian pisze już wprost, że angielski mundial zamienił się w „Jude Bellingham show”.

REKLAMA
REKLAMA

Nawet po awansie do półfinału nie zabrakło kolejnego spięcia. Tuchel nazwał występ przeciwko Norwegii niedokładnym i szczęśliwym. Bellingham bronił zespołu i odpowiedział, że selekcjoner być może nie wie, jak trudno gra się w takich warunkach przeciwko tak mocnemu rywalowi. Przed starciem z Argentyną Tuchel tłumaczył, że obaj zareagowali w ten sposób z tego samego powodu: są ambitni, chcą wygrywać i trudno im pogodzić się z niedoskonałościami. W szatni temat został zamknięty. Nikt nie pyta już, czy Bellingham powinien znaleźć się w jedenastce. Pytanie brzmi, czy ponownie zaprowadzi Anglików do zwycięstwa.

Po drugiej stronie stanie piłkarz, który na mistrzostwach świata widział niemal wszystko. Lionel Messi ma 39 lat, osiem bramek na tym turnieju i w środę po raz pierwszy w karierze zagra przeciwko reprezentacji Anglii. Nie musi już dominować przez pełne 90 minut. Szwajcarzy przez większość ćwierćfinału skutecznie zamykali mu środek boiska, a mimo to kapitan Argentyny zaliczył asystę po rzucie rożnym. Anglicy wiedzą, że wystarczy zostawić mu odrobinę przestrzeni, by cały plan przestał mieć znaczenie.

Mistrzów świata można jednak zranić. Drużyna Lionela Scaloniego ma problemy z intensywnością w środku pola, słabo wyglądała w pojedynkach ze Szwajcarami i momentami zbyt łatwo pozwalała rywalom przedostawać się pod własne pole karne. To właśnie tam Bellingham, Declan Rice i Elliot Anderson mogą wykorzystać swoją siłę oraz dynamikę. Argentyńczycy potrafią przez dłuższy czas grać przeciętnie, a później rozstrzygnąć spotkanie jednym zrywem Messiego, Juliána Álvareza czy Lautaro Martíneza. Anglia będzie musiała uważać do ostatniej sekundy.

REKLAMA
REKLAMA

W Argentynie obawiają się przede wszystkim fizyczności rywali. Olé zwraca uwagę na ich przewagę przy stałych fragmentach, grę Harry’ego Kane’a oraz wejścia Bellinghama z drugiej linii. Alexis Mac Allister zauważał wprawdzie, że Anglicy podczas mundialu nie grają z taką intensywnością jak zawodnicy Premier League w klubach, ale jednocześnie podkreślał ich siłę i możliwości fizyczne. Scaloni chce, by jego zespół odzyskał kontrolę nad piłką, zamiast ponownie uzależniać swój los od przetrwania kolejnych trudnych momentów.

Selekcjoner Argentyny może zmienić skład, który rozpoczął ćwierćfinał ze Szwajcarią. Podczas ostatniego treningu do podstawowej grupy dołączyli Giuliano Simeone, Exequiel Palacios i Nicolás González. Najbardziej realne korekty to wystawienie Gonzalo Montiela w miejsce Nahuela Moliny oraz wprowadzenie Simeone lub Gonzáleza za Rodrigo De Paula. Scaloni zapowiedział, że decyzję podejmie na podstawie obecnej dyspozycji piłkarzy, a nie ich wcześniejszych zasług.

Argentyna przystępuje do półfinału w atmosferze narastających pretensji do FIFA i arbitrów. Kolejne ważne decyzje na korzyść obrońców tytułu sprawiły, że ich rywale składali oficjalne skargi, a określenie „VARgentina” przestało być tylko żartem krążącym w mediach społecznościowych.

REKLAMA
REKLAMA

Zaczęło się w fazie grupowej. Messi nadepnął od tyłu na łydkę kapitana Algierii Aïssy Mandiego, ale nie otrzymał nawet żółtej kartki, a później skompletował hat-tricka. Algierczycy złożyli do FIFA skargę na pracę sędziów. W 1/8 finału Egipt prowadził z Argentyną 1:0, a następnie zdobył kolejną bramkę. Gol został anulowany po interwencji VAR-u z powodu przewinienia znacznie wcześniejszego od samego trafienia. W końcówce Egipcjanie domagali się rzutu karnego, lecz gra była kontynuowana, a w 92. minucie Enzo Fernández zapewnił Argentynie zwycięstwo 3:2. Egipska federacja również uznała, że decyzje arbitrów wpłynęły na wynik spotkania.

Największą burzę wywołał ćwierćfinał ze Szwajcarią. Po interwencji VAR-u odwrócono pierwotną decyzję sędziego, a Breel Embolo otrzymał drugą żółtą kartkę za symulowanie. Szwajcarzy stracili zawodnika w momencie, gdy mieli przewagę i coraz mocniej naciskali Argentynę. Murat Yakin nazwał rozstrzygnięcie niedopuszczalnym, a była sędzia międzynarodowa Christina Unkel uznała, że zastosowanie nowego protokołu doprowadziło do ponownego sędziowania całej sytuacji przez VAR, zamiast poprawienia jedynie oczywistej pomyłki. Argentyna wykorzystała grę w przewadze i wygrała 3:1 po dogrywce.

REKLAMA
REKLAMA

FIFA zareagowała na krytykę, przenosząc zespoły VAR na półfinały bezpośrednio na stadiony. W poprzednich rundach arbitrzy wideo pracowali w jednym centrum w Dallas, niezależnie od miejsca rozgrywania spotkania. Wybór Ismaila Elfatha na sędziego meczu Anglii z Argentyną tylko zwiększył zainteresowanie obsadą. Amerykanin był czwartym arbitrem podczas finału mundialu w 2022 roku, a Messi wygrał wszystkie cztery spotkania Interu Miami prowadzone przez niego w MLS. Każda decyzja Elfatha i każda interwencja VAR-u zostaną więc przeanalizowane ze szczególną uwagą.

Scaloni zapewnia, że będzie to tylko mecz piłkarski. Przy tej rywalizacji trudno jednak odciąć się od przeszłości. W 1966 roku Argentyńczycy przez lata rozpamiętywali czerwoną kartkę dla kapitana Antonio Rattína. W 1986 roku, cztery lata po wojnie o Falklandy, Maradona strzelił Anglikom dwa gole, które przeszły do historii. Najpierw pomógł sobie ręką, a kilka minut później minął pół drużyny rywali i zdobył jedną z najpiękniejszych bramek w dziejach futbolu.

W 1998 roku David Beckham wyleciał z boiska, a Argentyna zwyciężyła po rzutach karnych. Cztery lata później Anglicy wygrali 1:0 po bramce Beckhama i do dziś jest to ostatnie spotkanie obu reprezentacji na mundialu. Łącznie mierzyły się na mistrzostwach świata pięć razy. Anglia zwyciężała w 1962, 1966 i 2002 roku, a Argentyna triumfowała w 1986 i 1998 roku.

REKLAMA
REKLAMA

Historia nie zniknęła również z argentyńskiej szatni. Po zwycięstwie nad Egiptem zawodnicy śpiewali: „Za Falklandy, za Diego, za ostatni mundial Leo. Argentyno, chcę znów zobaczyć cię mistrzem świata”. Piosenka opowiada o obronie tytułu, czwartej gwiazdce i ostatniej szansie Messiego. Po ćwierćfinale ze Szwajcarią jej słowa ponownie rozbrzmiewały wśród argentyńskich piłkarzy i kibiców.

Tuchel spodziewa się, że rywale będą czerpać energię z przeszłości. Selekcjoner zwracał uwagę na ich jedność, poświęcenie, agresję i emocjonalny sposób gry. Jednocześnie zapewniał, że Anglia ma wystarczająco dużo charakteru, by się temu przeciwstawić. Marc Guéhi spróbował natomiast przerzucić presję na obrońców tytułu. Jego zdaniem to Argentyna musi udowodnić, że nadal zasługuje na miano najlepszej drużyny świata.

Anglicy mają własną ścieżkę dźwiękową. Po zwycięstwach piłkarze zostają przed trybuną i razem z kibicami śpiewają Wonderwall grupy Oasis. Zaczęło się po pierwszym meczu z Chorwacją, a spontaniczne wykonanie szybko zmieniło się w turniejowy rytuał. Gdy bohaterem zostaje Bellingham, na stadionie rozbrzmiewa także Hey Jude. Argentyna przyjeżdża do Atlanty z Diego i Falklandami w refrenie. Anglia z Oasis i piłkarzem, którego jeszcze niedawno wielu chciało posadzić na ławce.

REKLAMA
REKLAMA

Declan Rice trenował we wtorek z zespołem, a Tuchel potwierdził, że pomocnik jest gotowy do rozpoczęcia spotkania. Do dyspozycji selekcjonera wrócił także Reece James. Marc Guéhi uporał się natomiast z problemem mięśniowym i powinien ponownie utworzyć parę stoperów z Johnem Stonesem. Największy dylemat dotyczy prawej obrony. Ezri Konsa zapewnia większą stabilność, ale James daje drużynie więcej podczas wyprowadzania piłki i może wrócić do podstawowego składu. Bukayo Saka powinien zastąpić Noniego Madueke.

Przewidywane składy

Anglia: Pickford; James, Stones, Guéhi, O’Reilly; Rice, Anderson; Saka, Bellingham, Gordon; Kane.
Argentyna: Emiliano Martínez; Molina, Romero, Lisandro Martínez, Tagliafico; De Paul, Paredes, Enzo Fernández, Mac Allister; Messi, Julián Álvarez.

Spotkanie na Mercedes-Benz Stadium w Atlancie rozpocznie się w środę o 21:00 polskiego czasu. Transmisję przeprowadzą TVP 1, TVP Sport, tvpsport.pl i aplikacja TVP Sport. Mecz skomentują Mateusz Borek oraz Grzegorz Mielcarski. Sędzią głównym będzie Ismail Elfath ze Stanów Zjednoczonych. Zwycięzca zmierzy się w niedzielnym finale z Hiszpanią, a pokonany zagra w sobotę z Francją.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (32)

REKLAMA