Rozmowa na murawie zaraz po meczu
Jude, Anglia awansowała do półfinału mundialu. Co przesądziło dziś o waszym zwycięstwie?
Charakter i wytrwałość, nawet kiedy nie wszystko układało się po naszej myśli. Po raz kolejny znaleźliśmy sposób, żeby wygrać. Niezależnie od tego, czy potrzebujemy na to 90, czy 120 minut, dajemy z siebie wszystko. Dzisiaj było to widać. Każdy, kto był gotowy wejść na boisko, pojawiał się na nim i wykonywał świetną robotę. Jestem niezwykle dumny z tej drużyny. Po raz kolejny jesteśmy w półfinale mundialu.
Czy można powiedzieć, że pod wieloma względami było to zwycięstwo całej kadry i potwierdzenie jej siły?
Zdecydowanie. To było zwycięstwo wszystkich. Cały czas to powtarzam. Wygrał cały kraj, wszyscy ludzie, którzy nas wspierają, wszyscy obecni tutaj zawodnicy i cały sztab. Każdy zasługuje na uznanie. Wszyscy wykonali ogromną pracę.
Strzelałeś dla Anglii piękne gole, ale czy trafienie z dwóch metrów może smakować równie dobrze?
Zdecydowanie. To bardzo ważny gol, który dał nam awans do półfinału. Musi znajdować się wśród najważniejszych bramek w mojej karierze.
Morgan oddał ten strzał.
Tak. Mówiłem mu, żeby dalej próbował, bo wiedziałem, że może mieć duży wpływ na ten mecz. Szczerze mówiąc, zdobyłem już wiele podobnych bramek. Bramkarz rozgrywał kapitalne spotkanie, ale przy tej sytuacji miał pecha, bo piłka odbiła się w taki sposób, że spadła prosto przede mnie. Miałem szczęście, że znalazłem się w odpowiednim miejscu i mogłem skierować ją do siatki.
Elliot Anderson, Dan Burn i Djed Spence nie mieli wcześniej doświadczenia na tak wielkiej scenie. Jak podsumujesz ich występ?
Wojownicy. Prawdziwi wojownicy. Wcale nie wyglądali na zawodników, którzy znaleźli się w takiej sytuacji po raz pierwszy. Cała trójka, podobnie jak wszyscy pozostali piłkarze, którzy weszli na boisko, zaprezentowała najwyższy poziom. Jedną rzeczą jest posiadanie odpowiedniej jakości, a mają ją wszyscy chłopcy w tej grupie. Nie wiesz jednak, jak silną mają mentalność i jak wielkie serce, dopóki nie znajdziecie się w takiej sytuacji. Dzisiaj pokazali, na co ich stać.
Selekcjoner nie jest jednak szczególnie zadowolony. Powiedział, że jest rozczarowany występem i że pod wieloma względami mogliście pokazać więcej.
No cóż, nieważne.
Myślę, że po prostu uważa, iż tę drużynę stać na więcej.
Tak, tak. Na boisku było bardzo trudno. To był niezwykle wymagający mecz i wszyscy zawodnicy wykonali ogromną pracę. Moje uznanie należy się piłkarzom, którzy byli na murawie i po raz kolejny zostawili na niej mnóstwo sił.
Spójrz na tych kibiców. Anglia czeka na mistrzostwo świata od 60 lat, a ty po raz pierwszy zagrasz w półfinale mundialu. Czujesz, że to może być wasz rok?
Podchodzimy do wszystkiego mecz po meczu. Teraz zagramy z Argentyną albo Szwajcarią. Podejdziemy do tego spotkania z takim samym nastawieniem jak do wszystkich poprzednich i zobaczymy, co się wydarzy.
Rozmowa w strefie mieszanej z dziennikarzami
Gratulacje. Jesteście w półfinale mundialu. Po zwycięstwie nad Meksykiem pytałem cię o charakter tej drużyny i jej ogromną wolę zwycięstwa. Dzisiaj znowu wszyscy mogli ją zobaczyć. Czy ten sukces smakuje jeszcze lepiej ze względu na problemy i kontuzje, z którymi musieliście sobie radzić?
Nie, zdecydowanie. Mecz składa się z wielu różnych elementów. Niektóre mają charakter techniczny, inne taktyczny, ale dla mnie najważniejsza jest sfera mentalna: to, jak radzisz sobie z niepowodzeniami i przeciwnościami. Ta drużyna po raz kolejny pokazała, że to potrafi. Na tym etapie turnieju jest to niezwykle cenna umiejętność i cecha.
Thomas po meczu dość krytycznie ocenił wasz występ. Czy pokazuje to, jak wysokie ma wymagania i jak wiele wy sami od siebie oczekujecie? Może świadczy to również o pewności siebie tej drużyny?
Być może. A być może nie wie, jak trudno gra się w takich warunkach przeciwko Erlingowi Haalandowi, Martinowi Ødegaardowi, Antonio Nusie czy Alexandrowi Sørlothowi. To nie jest łatwy rywal. Staraliśmy się stworzyć pozytywną atmosferę i powinniśmy ją utrzymać przed walką w najlepszej czwórce. Nie jestem w stanie wystarczająco nachwalić chłopaków. Nie wygrasz każdego meczu, swobodnie rozgrywając piłkę i wymieniając tysiąc podań. Czasami trzeba przepchnąć zwycięstwo w brzydki sposób i dziś znowu nam się to udało.
Jesteś bohaterem ćwierćfinału mundialu i awansowałeś do półfinału. To musi być niesamowite uczucie. Marzyłeś o czymś takim jako dziecko czy przekracza to nawet twoje najśmielsze wyobrażenia?
Szczerze mówiąc, chyba byłem wtedy trochę za młody, żeby marzyć o takich chwilach. Nie mogę uwierzyć, że znaleźliśmy się w tym miejscu. Nigdy wcześniej nie grałem w półfinale mundialu i chyba nawet nie wyobrażałem sobie takich spotkań. Tak jak mówiłem wcześniej, uważam, że jestem dobrym zawodnikiem. Chcę mieć wpływ na grę i pomagać drużynie, ale wysiłek, na jaki zdobył się cały zespół, i sposób, w jaki strzelaliśmy gole… Jestem niezwykle dumny z tego, jak walczyliśmy bez względu na sytuację, w której się znajdowaliśmy. Takie momenty bywają naprawdę trudne. Doskonale o tym wiem i bardzo to doceniam.
Przez cały mecz groziło ci zawieszenie za żółtą kartkę i opuszczenie półfinału. Myślałeś o tym? Jak radziłeś sobie z tą presją i co mówił ci selekcjoner?
Mama przez cały tydzień powtarzała mi, żebym uważał na język, wślizgi, mimikę i emocje. Naprawdę mocno wbiła mi do głowy, że muszę uważać na tę żółtą kartkę. Szczerze mówiąc, kiedy grasz we właściwy sposób, jest łatwiej. Słowa uznania należą się też sędziemu, który zachował klasę i pozwalał rozmawiać ze sobą z szacunkiem. Wielu arbitrów na to nie pozwala. Kiedy zachowuję odpowiednią równowagę, a sędzia jest gotowy mnie wysłuchać, wszystko staje się znacznie prostsze. Ostatecznie był to po prostu bardzo zacięty mecz i na szczęście udało mi się przejść przez niego bez żółtej kartki.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się