José Félix Díaz z dziennika AS zebrał najgłośniejsze decyzje sędziowskie trwającego mundialu. Pierwsze tygodnie turnieju były pod tym względem dość spokojne, ale wraz z rozpoczęciem fazy pucharowej lista spornych sytuacji zaczęła rosnąć niemal po każdym meczu.
FIFA pozostaje przy tym zadowolona z pracy arbitrów. Pierluigi Collina konsekwentnie broni zarówno decyzji podejmowanych na boisku, jak i późniejszych interwencji VAR-u. Szef sędziów poparł między innymi rozstrzygnięcia z ćwierćfinałów Anglia–Norwegia i Argentyna–Szwajcaria, choć oba spotkania zakończyły się protestami przegranych zespołów.
Szwajcarzy nie mogli pogodzić się przede wszystkim z wyrzuceniem z boiska Breela Embolo. Arbiter początkowo dopatrzył się faulu Leandro Paredesa i pokazał Argentyńczykowi żółtą kartkę. Po interwencji VAR-u zmienił jednak decyzję, uznał, że to Embolo próbował wymusić przewinienie, i napomniał napastnika. Była to jego druga żółta kartka, dlatego Szwajcar musiał opuścić boisko.
Przepisy pozwalały na taką korektę w ramach rozszerzonej interpretacji dotyczącej ukarania niewłaściwego zawodnika. Szwajcarzy zwracali jednak uwagę, że podobne próby wymuszania fauli przez Argentyńczyków nie spotykały się z tak stanowczą reakcją. Ich zdaniem arbiter stosował różne kryteria wobec obu drużyn.
FIFA nie odsuwa również sędziów po krytykowanych występach. Ismail Elfath pozwolił Urugwajczykom na bardzo ostrą grę przeciwko Hiszpanii, ale później został wyznaczony do prowadzenia meczu Brazylii z Norwegią. Dyskusje wywoływały też niektóre nominacje. Spotkanie Argentyny powierzono Francuzowi, a jeden z meczów reprezentacji Francji prowadził Argentyńczyk. Nie jest to dowód na stronniczość, ale organizatorzy mogli łatwo uniknąć kolejnych podejrzeń.
Pierwsze protesty
W fazie grupowej jedną z najgłośniejszych decyzji było anulowanie gola Brazylii w spotkaniu ze Szkocją. Arbiter dopatrzył się przewinienia Viníciusa, choć na powtórkach trudno było wskazać wyraźny faul zawodnika Realu Madryt. Leo Messi uniknął natomiast kartki po ostrym wejściu w rywala, a arbitrzy nie podyktowali rzutów karnych, których domagały się Ghana w meczu z Anglią oraz Senegal przeciwko Norwegii. Każda z tych sytuacji pozostawiała pole do interpretacji, ale już wtedy pojawiały się pierwsze pytania o brak jednolitych kryteriów.
Kontrowersje wywołał także mecz Kataru ze Szwajcarią. Helweci otrzymali rzut karny po interwencji VAR-u, ale widzom nie pokazano pełnych materiałów, na podstawie których sprawdzano dwóch zawodników pod kątem spalonego. FIFA poinformowała później, że doszło do awarii systemu odpowiedzialnego za prezentowanie animacji. Organizacja zapewniała, że problem nie wpłynął na samą decyzję sędziów, ale brak natychmiastowego wyjaśnienia tylko zwiększył zamieszanie.
Nie każda głośna decyzja oznaczała jednak błąd. Iran strzelił Egiptowi gola w ostatnich minutach meczu, który dawał mu historyczny awans do fazy pucharowej, ale trafienie zostało anulowane z powodu minimalnego spalonego. Dla Irańczyków był to wyjątkowo bolesny wyrok, lecz technologia potwierdziła prawidłowość decyzji.
Dużo trudniej było zrozumieć sposób karania piłkarzy zakrywających usta podczas kłótni. Miguel Almirón został za takie zachowanie wyrzucony z boiska, a później podobny los spotkał Piero Hincapié. Inni zawodnicy wykonywali ten sam gest bez konsekwencji. FIFA tłumaczyła, że znaczenie miał kontekst i to, czy gracz zasłaniał usta podczas ostrej wymiany zdań, która mogła sugerować użycie obraźliwych słów.
Czujnik zakończył mundial Chorwacji
Jedną z najbardziej niezwykłych sytuacji przyniósł mecz Chorwacji z Portugalią. Joško Gvardiol doprowadził do wyrównania w doliczonym czasie, ale bramka została anulowana po sygnale z czujnika umieszczonego w piłce. System wykazał, że futbolówkę wcześniej musnął Igor Matanović, przez co Gvardiol znalazł się na spalonym. Kontakt nie był widoczny gołym okiem, piłka nie zmieniła wyraźnie toru lotu, a sam Matanović zapewniał, że jej nie dotknął. Dane z czujnika okazały się jednak ważniejsze od obrazu telewizyjnego.
Chorwacka federacja zwróciła się do FIFA z prośbą o wyjaśnienia i określiła całą sytuację jako nadużycie technologii. Luka Modrić przekonywał, że VAR powinien poprawiać oczywiste błędy, a nie rozstrzygać akcje na podstawie kontaktów, których nie jest w stanie dostrzec człowiek.
Technologia odegrała również kluczową rolę w odpadnięciu Niemców. W końcówce dogrywki meczu z Paragwajem Jonathan Tah trafił do siatki po rzucie rożnym, ale VAR dopatrzył się, że Waldemar Anton przeszkodził bramkarzowi Orlando Gillowi. Gol został anulowany zgodnie z nowymi wytycznymi, które zwiększają ochronę golkiperów. Spotkanie zakończyło się remisem, a w rzutach karnych lepsi byli Paragwajczycy.
W meczu Anglii z Demokratyczną Republiką Konga bramkarz Lionel Mpasi spóźnił się z interwencją i trafił Harry’ego Kane’a. Arbiter nie podyktował jedenastki, a VAR podtrzymał jego decyzję. Eksperci ESPN ocenili później, że Anglicy powinni otrzymać rzut karny.
Jeszcze większe znaczenie miała decyzja z końcówki dogrywki spotkania Belgii z Senegalem. Sędzia początkowo nie zareagował na starcie Youriego Tielemansa z Lamine’em Camarą. Po analizie VAR-u uznał jednak, że Senegalczyk kopnął rywala, i wskazał na jedenasty metr. Tielemans wykorzystał rzut karny, zapewniając Belgii zwycięstwo 3:2 w 118. minucie. Senegalczycy uważali, że kontakt był zbyt lekki, by po interwencji wideo zmieniać decyzję z boiska.
Sprawa Baloguna zmieniła wszystko
Największy skandal mundialu wybuchł jednak poza boiskiem. Folarin Balogun został wyrzucony z boiska w spotkaniu Stanów Zjednoczonych z Bośnią i Hercegowiną za niebezpieczne wejście w Tarika Muharemovicia. Czerwona kartka automatycznie oznaczała zawieszenie na kolejny mecz. Wtedy do sprawy włączył się Donald Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych potwierdził, że zadzwonił do Gianniego Infantino i poprosił prezesa FIFA o ponowne przeanalizowanie decyzji. Niedługo później wykonanie kary zostało zawieszone, dzięki czemu Balogun mógł wystąpić w spotkaniu z Belgią.
FIFA przekonywała, że decyzję podjął niezależny Komitet Dyscyplinarny na podstawie artykułu 27 regulaminu. UEFA oraz belgijska federacja uznały jednak takie rozstrzygnięcie za bezprecedensowe i niesprawiedliwe. Inni piłkarze ukarani czerwonymi kartkami musieli odbywać zawieszenia, a Jarell Quansah otrzymał nawet karę dwóch spotkań. Później The Times ujawnił, że sprawy Baloguna nie rozpatrywał cały 18-osobowy komitet. Decyzję samodzielnie podjął jego przewodniczący Mohammad al-Kamali, bez konsultacji z pozostałymi 17 członkami.
Od tego momentu dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie jakości sędziowania. Publiczna interwencja prezydenta kraju gospodarza i późniejsze wyjątkowe potraktowanie reprezentanta Stanów Zjednoczonych podważyły zaufanie do całego systemu. Każda kolejna kontrowersja zaczęła być oceniana przez pryzmat politycznych wpływów oraz możliwego faworyzowania największych drużyn.
Egipt oskarża FIFA
Podejrzenia nasiliły się po meczu Argentyny z Egiptem. Afrykanie protestowali przeciwko odmiennemu potraktowaniu dwóch podobnych sytuacji. Ich gol został anulowany po interwencji VAR-u z powodu przewinienia, do którego doszło wcześniej i daleko od bramki. Przy trafieniu Enzo Fernándeza sędziowie nie dopatrzyli się jednak faulu Juliána Álvareza. Egipcjanie domagali się również rzutu karnego, ale sytuacja nie została poddana podobnie szczegółowej analizie. Po porażce selekcjoner Hossam Hassan otwarcie mówił o niesprawiedliwym traktowaniu jego zespołu.
Collina bronił anulowania gola. Wyjaśnił, że przy ocenie akcji zakończonej bramką nie obowiązuje określony limit czasu ani odległości od pola karnego. Jeżeli drużyna przez cały czas utrzymuje atak, VAR może wrócić do wcześniejszego przewinienia. Pod względem regulaminowym FIFA miała więc argumenty. Problemem ponownie okazała się jednak konsekwencja, ponieważ przy pozornie podobnej akcji Argentyńczyków sędziowie nie zdecydowali się na interwencję.
Chaos na Estadio Azteca
Mecz Anglii z Meksykiem był jednym z najtrudniejszych do prowadzenia podczas całego turnieju. Po analizie VAR-u Quansah otrzymał czerwoną kartkę, a Meksykowi przyznano rzut karny. Obie decyzje można było obronić, ale Thomas Tuchel podważał zasadność zmiany pierwotnej oceny arbitra przy jedenastce.
Selekcjoner Anglików podkreślał, że VAR powinien interweniować wyłącznie przy oczywistym błędzie. Jego zdaniem w tej sytuacji powtórki nie dawały podstaw do stwierdzenia, że decyzja podjęta na boisku była jednoznacznie nieprawidłowa.
Do nietypowego zdarzenia doszło także po golu Kane’a. Meksykanie nieprawidłowo wznowili grę od środka, dlatego sędzia przerwał akcję i przyznał piłkę Anglikom. Decyzja miała podstawę w przepisach, ale wywołała kolejne protesty gospodarzy.
Ręce w ćwierćfinale Hiszpanii
W spotkaniu Hiszpanii z Belgią VAR analizował po jednym zagraniu ręką w każdym polu karnym. W obu przypadkach uznano, że nie było podstaw do podyktowania jedenastki.
Po meczu Rudi Garcia domagał się rzutu karnego za zagranie Rodriego. Luis de la Fuente nie komentował podobnej sytuacji po drugiej stronie boiska. Ponownie nie chodziło więc tylko o samą decyzję, ale również o sposób, w jaki każda ze stron oceniała podobne zdarzenia zależnie od tego, która drużyna mogła na nich skorzystać.
Norwegowie czują się okradzeni
Największą burzę podczas ćwierćfinałów wywołało spotkanie Anglii z Norwegią. Norwegom anulowano gola z powodu odepchnięcia Elliota Andersona przez Erlinga Haalanda. Powtórki potwierdzały kontakt, ale przegrani zwracali uwagę, że podobne starcia w polu karnym często pozostają bez reakcji.
Clément Turpin podyktował też rzut karny dla Anglików, lecz po interwencji VAR-u został wezwany do monitora i wycofał się z decyzji. Francuz, uznawany za jednego z najlepszych sędziów na świecie, sprawiał w tym meczu wrażenie niepewnego i wielokrotnie czekał na podpowiedzi zespołu pracującego przy monitorach.
Najwięcej wątpliwości dotyczyło jednak akcji przed pierwszym golem Jude’a Bellinghama. Norwegowie twierdzili, że po wybiciu bramkarza piłka uderzyła w element konstrukcji kamery zawieszonej nad boiskiem, zmieniła tor lotu i spadła pod nogi Anglików.
FIFA poinformowała, że czujnik w piłce nie zarejestrował żadnego kontaktu. Telewizja Fox potwierdziła jednak, że kamera poruszyła się w chwili, w której futbolówka przelatywała w jej pobliżu. Dostępne ujęcia nie pozwoliły jednoznacznie rozstrzygnąć sprawy, a bramka została uznana.
Dodatkowe emocje wywołał fakt, że zespołem VAR kierował Jérôme Brisard, który pracował również przy szeroko komentowanym meczu Argentyny z Egiptem. Sama nominacja nie świadczy oczywiście o stronniczości, ale po wcześniejszych wydarzeniach każda taka decyzja FIFA natychmiast staje się przedmiotem podejrzeń.
Więcej technologii, więcej sporów
Podczas mundiali w 2018 i 2022 roku VAR interweniował odpowiednio 20 i niespełna 30 razy w 64 spotkaniach. W 2026 roku te liczby zostały przekroczone już we wcześniejszej fazie turnieju. FIFA celowo rozszerzyła zakres działania systemu i dopuściła interwencje w czterech kolejnych rodzajach sytuacji.
Do końca 1/8 finału pokazano również 13 czerwonych kartek. Dla porównania, podczas całych mundiali w Rosji i Katarze było ich po cztery. Co najmniej dwie tegoroczne czerwone kartki, dla Baloguna i Quansaha, zostały pokazane dopiero po interwencji VAR-u.
Nie oznacza to, że technologia zawsze szkodzi. Wiele błędów zostało poprawionych, a część najbardziej bolesnych decyzji, jak minimalny spalony Iranu czy kontakt Matanovicia z piłką, miała podstawę w danych dostarczonych sędziom.
Największym problemem pozostaje brak jednolitych kryteriów. W jednym meczu VAR analizuje najdrobniejszy kontakt i cofa akcję o kilka podań, a w innym nie reaguje na niemal identyczną sytuację. Po sprawie Baloguna FIFA dodatkowo straciła prawo do oczekiwania, że wszystkie jej decyzje będą przyjmowane bez podejrzeń.
Technologia miała ograniczyć liczbę kontrowersji. Podczas tego mundialu często je jednak potęguje, a po stu rozegranych spotkaniach o sędziach, czujnikach i monitorach mówi się niemal równie dużo jak o samych piłkarzach.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się