REKLAMA
REKLAMA

Unai Simón: Mbappé? Najbardziej nieprzewidywalny jest Dembélé

Unai Simón udzielił wywiadu w programie Tiempo de Juego na antenie Cadena COPE. Przedstawiamy pełne tłumaczenie tej rozmowy z bramkarzem reprezentacji Hiszpanii.

REKLAMA
REKLAMA
Unai Simón: Mbappé? Najbardziej nieprzewidywalny jest Dembélé
Unai Simón i Thibaut Courtois. (fot. Getty Images)

Chciałem zacząć od tego, żebyś uspokoił tych, którzy przed meczem z Francją mają pełne portki. Mam wrażenie, że wy jesteście znacznie spokojniejsi od całego otoczenia, prasy i kibiców. Jak uspokoiłbyś kogoś, kto bardzo boi się tego spotkania?
Myślę, że często jest to swego rodzaju tarcza ochronna. Ludzie przygotowują się psychicznie na to, co może się wydarzyć. Wiemy oczywiście, że Francja jest światową potęgą w futbolu, ale my patrzymy na to od środka. Widzimy, jak codziennie trenujemy i gramy, dlatego bardzo wierzymy w nasz sposób gry. Wszyscy mamy takie nastawienie, że jeżeli każdy z nas rozegra najlepszy możliwy mecz i pokaże swoją najlepszą wersję, nie ma reprezentacji, która mogłaby nas pokonać.

REKLAMA
REKLAMA

Przed meczem z Francją czujesz się tak samo jak przed spotkaniami z Austrią, Republiką Zielonego Przylądka czy Arabią Saudyjską?
To są różne sytuacje. Najbardziej denerwowałem się, wyobraź sobie, przed meczem z Republiką Zielonego Przylądka. Nie ze względu na rywala, lecz dlatego, że był to nasz pierwszy mecz na mundialu. Takie spotkanie często wyznacza kierunek, w którym później podąża cały turniej. Od ostatniej kolejki ligowej nie rozegrałem też żadnego pełnego meczu. Wystąpiłem jedynie przez 45 minut w sparingu z Peru, więc musiałem ponownie wejść w rytm meczowy. Dlatego przed spotkaniem z Republiką Zielonego Przylądka byłem bardziej zdenerwowany, niż będę przed Francją.

Po tamtym meczu bardzo wysoko oceniłeś Republikę Zielonego Przylądka. Pomyśleliśmy wtedy: „Przecież on mówi o nich tak, jakby grali z Brazylią”. Tymczasem później dotarli do 1/16 finału i sprawili duże problemy Argentynie.
Chciałem wtedy powiedzieć, że oczywiście nie mieli najlepszych zawodników na tym mundialu. Wielu z nich nie było szerzej znanych i dopiero podczas turnieju dało się poznać szerszej publiczności. Uważam jednak, że futbol właśnie w tę stronę ewoluuje. Jeżeli jedenastu piłkarzy znajdujących się na boisku oraz zawodnicy wchodzący z ławki dokładnie wiedzą, jak mają grać w ataku i w obronie, taki zespół jest bardzo trudny do pokonania. Republika Zielonego Przylądka doskonale wiedziała, jak chce grać w obu tych aspektach. W obronie miała bardzo dobrze wypracowane mechanizmy, a po odzyskaniu piłki wiedziała, że musi ruszyć z kontratakiem. Kilka razy mogli nas w ten sposób złapać. Skoro potrafili zagrozić nam, było jasne, że mogą sprawić problemy także innym reprezentacjom. Tak też później było.

REKLAMA
REKLAMA

Powiedziałeś ostatnio w jednym z wywiadów, że dziennikarze nie znają się na futbolu.
Później to doprecyzowałem. Powiedziałem tak, bo trochę mnie poniosło. Następnie wyjaśniłem, że dziennikarze nie rozumieją futbolu w taki sam sposób jak ja. Sam uważam się za osobę, która zna się na piłce.

Myślisz, że wszyscy piłkarze znają się na futbolu?
Tak, oczywiście.

Ale przecież są zawodnicy, którzy nawet niespecjalnie interesują się piłką.
Ja na przykład nie lubię futbolu. Nie jestem osobą, która analizuje wszystkie spotkania i ogląda każdy mecz mundialu. Oglądam te spotkania, które bezpośrednio dotyczą mnie oraz reprezentacji Hiszpanii. Nie śledziłem też wszystkich meczów z drugiej połowy turniejowej drabinki. Oczywiście oglądałem ćwierćfinały i będę oglądał półfinały, ale wcześniej skupiałem się głównie na drużynach, na które sami mogliśmy trafić.

Trochę mnie to zaskakuje. Miałem cię za bardzo poważnego i odpowiedzialnego człowieka, który wszystko ma idealnie poukładane, nawet w hotelowym pokoju.
To akurat prawda. Jestem trochę pedantyczny. Mogę jednak mówić tylko za siebie. Mam wystarczająco dużo futbolu podczas treningów i analizowania kolejnego rywala. Poza tym muszę się też koncentrować na innych sprawach.

REKLAMA
REKLAMA

Dlaczego ostatnio dogryzłeś Maldiniemu w sprawie jego przewidywań (znany hiszpański dziennikarz, który słynie z mylnego obstawiania wyników – dop.)?
Rozbawiło mnie to. Jego zresztą też.

Żartujecie sobie z niego, bo często myli się w swoich typach?
Nie powiedziałem czegoś takiego.

Powiedziałeś chyba, że przewidywania należy zostawić Maldiniemu.
Tak, ale chodziło mi o to, że nie jestem osobą, która ogląda tyle spotkań co on.

Rozumiem. My często się z niego śmiejemy, bo podaje mnóstwo przewidywań, ale przynajmniej jest odważny. Jeżeli typuje się tak często, niektóre przewidywania muszą okazać się błędne. Jak procentowo oceniłbyś szanse Hiszpanii i Francji?
Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Być może mam w głowie jakiś procent, ale nie chcę go podawać, bo w meczu może wydarzyć się tysiąc różnych rzeczy, a później ta wypowiedź znowu gdzieś wypłynie. Mam mniej więcej wyobrażenie, jak to spotkanie może wyglądać, ale zachowam je dla siebie.

Rozumiesz jednak tych, którzy mówią, że Francja jest faworytem i do tej pory prezentowała się lepiej od was?
Rozumiem też tych, którzy mogą uważać Hiszpanię za faworyta i twierdzić, że to my w niektórych meczach prezentowaliśmy się lepiej od Francji. Każdy zespół ma swoje atuty. Francja dysponuje ogromną siłą uderzenia i indywidualnościami, które po podporządkowaniu swoich umiejętności drużynie mogą być zabójczo skuteczne. My natomiast wiemy, że naszą siłą są grupa i zespół. To trochę nawiązanie do tego, co mówiłem o Republice Zielonego Przylądka. Dokładnie wiemy, jak chcemy grać w ataku i w obronie, a taką reprezentację bardzo trudno pokonać.

REKLAMA
REKLAMA

Wiesz, ile goli Mbappé strzelił ci jako zawodnik Realu Madryt?
Dwa w tym sezonie, chyba… Nie wiem, może jeszcze jakieś wcześniej. Trzy albo cztery?

Cztery gole w czterech meczach. Spośród wszystkich znakomitych zawodników, z którymi zmierzysz się za 48 godzin, to właśnie on budzi największy strach?
Strach nie jest odpowiednim słowem.

Kto jest najbardziej nieprzewidywalny przy oddawaniu strzałów: Mbappé, Olise, Doué czy Dembélé?
Najbardziej nieprzewidywalny jest Dembélé, ponieważ tak samo dobrze posługuje się obiema nogami. Nie powiem, że Kylian jest przewidywalny, bo dysponuje bardzo szerokim repertuarem zagrań. Dembélé ma jednak ten repertuar na obie nogi. Może dośrodkować lub uderzyć z praktycznie każdego miejsca w polu karnym.

Czyli gdyby któryś z nich pędził sam na ciebie…
Gdyby któryś pędził na mnie, miałbym nadzieję, że przede mną znajdowałby się jeszcze jakiś obrońca.

Gdybyś jednak musiał wybierać, wolałbyś Mbappé niż Dembélé.
Nie.

Sam powiedziałeś, że Dembélé jest bardziej nieprzewidywalny i trudniej odgadnąć, co zrobi.
Wolałbym żadnego z nich. Naprawdę żadnego.

Czasami bardzo się denerwuję, kiedy patrzę na niektóre rzeczy, które robisz ty i pozostali zawodnicy. Dlaczego to robisz?
Bo uważam, że właśnie tak należy w danym momencie zagrać.

REKLAMA
REKLAMA

Przecież nie chcesz w 91. minucie spacerować z piłką przy linii pola karnego.
Myślisz, że chcę tam wychodzić w 91. minucie? Uznałem, że zdążę do piłki i będę mógł ją przeciąć. Kiedy już się tam znalazłem, próbowałem zmusić przeciwnika, żeby pobiegł w kierunku linii bocznej, i maksymalnie utrudnić mu sytuację. Juanma, rozegranie perfekcyjnego spotkania jest bardzo trudne.

Nie chodziło mi akurat o tę sytuację, bo uważam ją za pojedynczy błąd. Bardziej o momenty, kiedy dostajesz piłkę od stoperów i grasz z tak wielkim spokojem. Dlaczego czasami po prostu jej nie wykopiesz?
Bo już tak nie gramy.

Ale pojutrze przeciwko Francji lepiej tego nie rób.
W meczu z Belgią w 91. minucie miałem piłkę, którą powinienem wybić lewą nogą jak najdalej. Zamiast tego chciałem zagrać do Rodriego, ale podałem mu zbyt mocno do tyłu i piłka wyszła na aut. W tamtej sytuacji rzeczywiście powinienem ją po prostu wykopać. Była 92. minuta. Z Francją nie możemy jednak przez cały mecz grać w taki sposób, bo będziemy przegrywali pojedynki. Musimy zmuszać ich ofensywnych zawodników do biegania. Bardzo ważne będzie odnajdywanie wolnego zawodnika. Często będę nim ja, ale kiedy przeciwnik doskoczy do mnie pressingiem, wolny znajdzie się któryś z moich kolegów. Trzeba będzie go znaleźć. Jeżeli zaczniemy wybijać piłkę na oślep i posyłać Oyarzabalowi podania nie do przyjęcia…

REKLAMA
REKLAMA

Nie mówię, że macie robić to przez cały czas. Chodzi mi o pojedyncze momenty. Czasami trzeba być trochę cwanym.
Oczywiście. Są sytuacje, w których trzeba wybić piłkę i zagrać po staremu. Uważam, że potrafię rozpoznawać takie momenty, ale trzeba ograniczyć je do minimum i wiedzieć, kiedy naprawdę jest to konieczne.

Chciałbyś wygrać ten półfinał w rzutach karnych?
Chciałbym wygrać w ciągu 90 minut. Najlepiej 4:0, ale może być też 4:3 albo 8:7. Wynik nie ma znaczenia.

Nie lubisz konkursów rzutów karnych?
Nie lubię. Jednocześnie mam w nich ogromną pewność siebie. Jestem trochę wariatem na punkcie analizowania jedenastek, ale mam również świadomość, że jest w nich mnóstwo przypadku. Na podstawie tego, co zobaczyłem, co czuję i co dostrzegam w zachowaniu zawodnika, mogę przewidzieć, gdzie uderzy. Nawet jeśli jednak jestem przekonany, że strzeli w prawo, w ostatniej chwili może zmienić zdanie i kopnąć w lewo. Bardzo wierzę, że jeżeli wybiorę właściwą stronę, obronię strzał. Jeżeli tego nie zrobię, traktuję to jako swoją odpowiedzialność i właśnie w taki sposób wywieram na siebie presję. Nie chcę jednak dochodzić do rzutów karnych. Nie lubię ich, ponieważ wychodzę z założenia, że wciąż jest to loteria.

REKLAMA
REKLAMA

Masz obecnie przed sobą lepszą obronę niż podczas EURO?
Nie powiedziałbym. Jesteśmy teraz w bardzo dobrym momencie, a wyniki pokazują, że defensywa jest lepsza. Ja jednak czułem się bardzo dobrze chroniony zarówno podczas EURO, w Lidze Narodów, na tym mundialu, jak i na poprzednim mundialu.

Ten zespół jest jednak solidniejszy w obronie od drużyny z EURO.
Myślę, że solidniejszy jest cały blok. Wynika to z naszego pressingu, jego intensywności oraz tego, że bardzo dobrze zamykamy przeciwników przy liniach bocznych. Czasami rywalowi udaje się jednak przenieść piłkę na drugą stronę i wtedy musimy cofać się pod własne pole karne. Napastnik jest wówczas zawodnikiem, który daje sygnał całej drużynie do powrotu. Robią to Oyarzabal, Borja czy Ferran, kiedy znajduje się na boisku. To oni rozpoczynają pracę w obronie od samego ataku. Solidność jest zasługą całego zespołu.

W kilku miejscach przeczytałam, że to może być twój ostatni mundial. Nie rozumiem tego, bo jesteś jeszcze bardzo młody.
Mam 29 lat. Podczas następnego mundialu miałbym 33.

Ale następny mundial odbędzie się w Hiszpanii.
Nie ma to dla mnie znaczenia. Jest mi obojętne, czy gram w Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych, czy w Katarze. To wydarzy się dopiero za cztery lata. Gdyby ktoś powiedział mi w 2018 roku, że cztery lata później zagram na mundialu w Katarze, nie uwierzyłbym. Tak samo w 2022 roku nie mogłem wiedzieć, czy w 2026 wystąpię na kolejnym mundialu. Przez cztery lata może wydarzyć się tysiąc rzeczy. Wcześniej trzeba rozegrać Ligę Narodów, EURO, kolejną Ligę Narodów i dopiero później wrócić na mundial. To bardzo dużo czasu i spotkań. Każdy cykl musi się kiedyś zakończyć i myślę, że mój może dobiec końca jeszcze przed ukończeniem 33 lat.

REKLAMA
REKLAMA

Powiedziałeś, że jesteś trochę pedantyczny i przesądny. Czy przed meczem wyobrażasz sobie sytuacje, w których ruszają na ciebie Dembélé, Mbappé albo Olise? Niektórzy twoi koledzy mówią nam, że przed spotkaniami lub jeszcze na ławce analizują w głowie to, co może wydarzyć się na boisku.
Tak. Dzisiaj będziemy mieli pierwszą analizę taktyczną Francji. Od tego momentu zaczyna się mniej więcej wyobrażać różne sytuacje. Staram się ograniczać takie chwile, ale kiedy zostaję sam w pokoju, zastanawiam się czasem, jak rozwiązać określone akcje. Dzięki temu, kiedy później wydarzą się na boisku, podświadomość ma już częściowo zakodowane, jak należy zareagować. Są to chwile napięcia, które sam tworzę sobie w pokoju i których później próbuję się pozbyć. Uważam jednak, że muszę przez nie przejść, żeby zwizualizować sobie pewne sytuacje i pamiętać o nich podczas meczu. Jeżeli chodzi o moje przyzwyczajenia, bardziej nazwałbym to uporządkowanym sposobem funkcjonowania. Kiedyś rzeczywiście miałem różne rytuały, ale odczuwałem ogromny niepokój, jeżeli któregoś z nich nie wykonałem. Dotyczyły chociażby butów, sposobu wychodzenia na boisko czy zakładania rękawic. Jeżeli któregoś dnia nie zrobiłem tego w odpowiedni sposób, bardziej myślałem o niespełnionym rytuale niż o samym meczu. W końcu stwierdziłem, że muszę dać sobie z tym wszystkim spokój. Wyrzuciłem te rytuały z głowy i tyle.

REKLAMA
REKLAMA

W wywiadzie, który przeprowadziliśmy z tobą w marcu, powiedziałeś coś, co bardzo mnie zaskoczyło. Stwierdziłeś, że najlepszym bramkarzem La Ligi jest Joan García. Nieczęsto słyszy się piłkarza mówiącego, że jego kolega jest od niego lepszy. Nadal naprawdę tak uważasz?
Każdy musi zdawać sobie sprawę z rzeczywistości, w której funkcjonuje. Dopiero wychodząc od tej podstawy, można rozwijać się indywidualnie. Nie da się zaprzeczyć, że Joan García był najlepszym bramkarzem La Ligi. Kto temu zaprzecza, ten albo próbuje ukryć prawdę, albo nie zna rzeczywistości. Przyznaję również, że David Raya był najlepszym bramkarzem Premier League. Nie mówię tego ze względu na otrzymaną przez niego nagrodę, ale z powodu poziomu, który prezentował. Mam dwóch kolegów należących do światowej czołówki i jestem z tego bardzo dumny. Zmusza mnie to również do jeszcze cięższej codziennej pracy, bo właśnie taki poziom muszę prezentować, żeby z nimi rywalizować.

W czym jesteś od nich lepszy, a w czym oni są lepsi od ciebie?
Nie powiem ci. Każdy ma swoje cechy. Wszyscy wiemy, jakie są nasze mocne i słabe strony. Najważniejsze jest prezentowanie równego poziomu. Trzeba być zawodnikiem na osiem albo dziewięć w każdym elemencie, bez wielkich wzlotów i upadków. Myślę, że pod tym względem cała nasza trójka jest bardzo solidna.

REKLAMA
REKLAMA

Chciałbym, żebyś powiedział coś o Luisie de la Fuente. Selekcjoner bez przerwy was chwali, podkreśla, że jesteście rodziną i mówi, że nikt nie obraża się z powodu braku gry. Zdobyłeś z nim mistrzostwo Europy do lat 21. Co możesz o nim powiedzieć?
Zdobyłem z nim mistrzostwo Europy do lat 21, ale zagrałem tylko w pierwszym meczu. Bardzo źle spisałem się przeciwko Włochom, a przez pozostałą część turnieju bronił Antonio Sivera. Jako dwudziestolatek odebrałem to wtedy niemal jako brak szacunku. Luis pomógł mi jednak zrozumieć, że futbol wykracza poza indywidualne ambicje i własne ego. Uświadomił mi, jak ważną rolę muszę odegrać jako kolega Antonio. Ostatecznie zdobyliśmy mistrzostwo Europy do lat 21. Po turnieju Luis napisał do mnie, że jest bardzo dumny z wykonanej przeze mnie pracy. Wiedział, że powrót na ławkę i dalsze trenowanie z taką samą intensywnością nie były łatwe. Bardzo dobrze motywuje zawodników rezerwowych i tych, którzy nie dostają wielu minut. Najlepszy przykład mamy tutaj obok. Mery, czyli Mikel Merino, potrafi wejść na osiem minut i zjeść całe boisko. W tak krótkim czasie daje nam bardzo dużo.

Skoro poruszyłeś ten temat, jak czuje się Pedri po tym, jak nie zagrał w ostatnim meczu?
Dobrze. Bardzo dobrze. Wszyscy chcemy grać. Pedri ma niewiarygodny talent i jest gwiazdą światowego futbolu, ale jest jeszcze Fabián, który wygrał dwie Ligi Mistrzów z rzędu. Nie ma miejsca dla wszystkich. Tak samo czują się David i Joan. Wiedzą, że są wspaniałymi bramkarzami, należącymi do światowej czołówki. Wszyscy chcą grać, ale jeszcze bardziej wszyscy chcą zdobyć mistrzostwo świata. Kiedy trzeba zaakceptować określoną rolę, po prostu się ją przyjmuje i pracuje dla drużyny. Na zewnątrz nadaje się temu ogromne znaczenie, bo przecież musicie mieć o czym rozmawiać. W środku tak jednak nie jest. Tworzymy grupę 26 zawodników. Każdy chce znaleźć się w podstawowym składzie, ale gdy rozpoczynamy mecz na ławce, chcemy później wejść na boisko i dołożyć swoją cegiełkę.

REKLAMA
REKLAMA

A Lamine?
Też czuje się dobrze. Niech zachowa spokój. Powiedziałem mu, że może dopiero strzeli najważniejszego gola na tym mundialu albo zanotuje najważniejszą asystę. Dla mnie asysta jest warta tyle samo co gol. Nie dostrzega się również całej pracy wykonywanej przez Lamine’a.

Ma najwięcej odbiorów, mówiliśmy o tym ostatnio.
I popełnił najwięcej fauli.

Co ty na to? Założę się, że o tym nie wiedziałeś.
Wiedziałem. Wy wiecie, ale wiele mediów już nie. Oczywiście można skupiać się na liczbach, statystykach i indywidualnych osiągnięciach najlepszych zawodników świata. Są jednak również dane pokazujące pracę dla całej drużyny. Każdy chciałby, żeby Lamine, Nico, Yeremy czy Olmo strzelili na mundialu po sześć goli. Ja jednak wolę mieć takiego Lamine’a jak teraz: pracującego w obronie, poświęcającego się i dającego przykład zespołowi. Wszyscy patrzymy, jak Lamine wraca za rywalem, i myślimy: „Skoro Lamine biega, to jak ja mógłbym nie biegać?”. Pod tym względem jest przykładem i liderem na boisku.

Nie widzisz u niego odrobiny niepokoju albo przesadnej chęci zdobycia bramki?
Nie.

Ja ją widzę. Dzisiaj się z tobą nie zgadzam.
Ja jej nie dostrzegam, ponieważ Lamine cały czas robi to samo. Gdybym zobaczył, że w którymś meczu zaczyna przesadzać, próbuje dryblować przeciwko trzem zawodnikom albo nie podaje do niepilnowanego kolegi, pomyślałbym inaczej. On jednak bardzo dobrze rozumie futbol. Nadal wykonuje te same zagrania i zachowuje te same cechy. Jego sposób myślenia się nie zmienił.

REKLAMA
REKLAMA

Każdy nasz wywiad kończymy piosenką wybraną przez gościa. Musisz tylko wpisać jej tytuł w wyszukiwarce. Wiesz już, co wybierzesz?
Tak. Piosenkę, której słuchałem przed chwilą.

Dlaczego właśnie tę?
Bo ostatnio często słucham tej Loli Índigo.

„Tej Loli Índigo”? Człowieku, proszę cię! Możesz traktować nas jak ludzi, którzy nie mają pojęcia o futbolu, ale biedna Lola Índigo…
„El bachatón de la L”.

A, „El bachatón de la L”. Znasz osobiście Lolę?
Nie.

W takim razie pozdrawiamy ją z tego miejsca.
Bardzo serdecznie ją pozdrawiam.

Unai, prosimy, zapewnij nam we wtorek trochę spokoju.
Zobaczymy, zobaczymy.

No dobrze. Kolejny wywiad taki sam jak wszystkie.
Dokładnie.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

REKLAMA