REKLAMA
REKLAMA

Lamine Yamal: Cristiano jest dobrym przykładem piłkarza z aurą

Lamine Yamal udzielił obszernego wywiadu dziennikowi El Mundo. Reprezentant Hiszpanii opowiedział o swoim prawdziwym charakterze, przywiązaniu do rodzinnej dzielnicy, poświęceniach rodziców i odpowiedzialności związanej z byciem wzorem dla dzieci.

REKLAMA
REKLAMA
Lamine Yamal: Cristiano jest dobrym przykładem piłkarza z aurą
Cristiano Ronaldo i Lamine Yamal. (fot. Getty Images)

Mam syna w twoim wieku i używa słów, których nie rozumiem. Możesz mi pomóc?
Jasne, zaczynajmy.

REKLAMA
REKLAMA

Pierwsze to bro.
Brat.

Ciągle powtarza: „Sto procent, sto procent”.
To znaczy, że tak, że nie ma żadnych wątpliwości co do tego, o czym rozmawiacie. Że ma rację w tym, co mówi.

Tego już zupełnie nie rozumiem: cringe.
Cringe jest wtedy, kiedy na przykład widzisz tańczącego ojca.

Jak to?
No tak, chodzi o takie rzeczy… Wiesz? O coś, co może wywoływać u ciebie wstyd.

Czyli jeśli przy nim zatańczę, zrobię mu obciach i uzna to za cringe?
Jeśli będziesz tańczył tylko przy nim, to może nie, ale przy jego znajomych już tak.

Rozumiem. Crash.
Wybacz, mówi się crush. To ktoś, w kim kochałeś się w dzieciństwie albo podkochujesz się teraz. Ale nie może to być taka miłość… Na przykład twoja sąsiadka się nie liczy, rozumiesz?

Dlaczego moja sąsiadka się nie liczy?
Nie wiem, właściwie twoja sąsiadka też może się liczyć. To taka nieosiągalna miłość. Właśnie! Nieosiągalna miłość. Chociaż wcale nie musi być nieosiągalna, bo może jednak uda ci się ją zdobyć.

Ale to skomplikowane! Idźmy dalej. Aura.
Aurę ma ktoś, kto roztacza wokół siebie… Nie wiem… Kiedy gdzieś wchodzi, pojawia się coś takiego… Wiesz? Jak wtedy, gdy widzisz kogoś w filmie i mówisz: „Wow”. Na przykład Brad Pitt albo ktoś taki. W piłce dobrym przykładem kogoś z aurą byłby Cristiano.

REKLAMA
REKLAMA

Kto z naszej dwójki ma większą aurę?
[Rozkłada ręce, jakby chciał powiedzieć: „Co to za pytanie?”, i zaczyna się śmiać]. No, wydaje mi się, że ja.

Tego się obawiałem. Dziękuję za pomoc. Jak się czuje Lamine?
Bardzo dobrze. Przyjechałem tutaj po dwóch miesiącach bez gry i musiałem stopniowo łapać rytm, ale czuję się dobrze przed decydującą fazą turnieju.

Wywiady trochę cię męczą?
Tak, męczą mnie.

Dlaczego?
Bo zawsze padają te same pytania.

Myślisz, że ludzie wiedzą, jaki naprawdę jest Lamine Yamal?
Nie. Właśnie dlatego zawsze odpowiadam tak samo, żebyście nigdy się tego nie dowiedzieli. Być może właśnie przez to ludzie mają o mnie wyobrażenie, które nie odpowiada rzeczywistości.

Nie chcesz, żeby ludzie wiedzieli, jaki jesteś?
Nie, nie chcę, żeby wiedzieli, jaki jestem. To, jaki naprawdę jestem, zachowuję dla siebie. Myślę, że macie o mnie obraz, który nie jest prawdziwy.

Obchodzi cię, co ludzie o tobie myślą?
Nie. Gdyby mnie to obchodziło, mówiłbym prawdę we wszystkich wywiadach.

Obawiasz się, że ludzie mogą widzieć w tobie kogoś zarozumiałego albo aroganckiego?
Nie. Każdy może myśleć o innych, co chce, i to normalne. Czasami wydaje mi się, że to bardziej sprawa mediów, bo ludziom jest obojętne, jaki jestem. Ty na przykład, kiedy wracasz do domu, nie myślisz o mnie ani o tym, jaki jestem. Ludzi naprawdę zupełnie to nie obchodzi.

REKLAMA
REKLAMA

Czyli ciebie też właściwie nic to nie obchodzi.
Nie. Dla mnie liczy się życie z mamą, bratem i rodziną. Cała reszta jest mi właściwie obojętna.

Co chciałbyś usłyszeć o sobie za 20 lat, kiedy już skończysz grać w piłkę?
Chciałbym, żeby mówiono, że byłem wzorem dla innych w świecie piłki. Że w którymś momencie kariery zainspirowałem piłkarzy, którzy przyszli po mnie, że lubili oglądać moje nagrania i mecze, a później inspirowali się mną podczas gry. Poza piłką chciałbym, żeby mówiono, że zawsze byłem autentyczny, mówiłem prawdę, niczego nie ukrywałem i byłem dobrym człowiekiem. Przede wszystkim to ostatnie, że byłem dobrym człowiekiem.

Co to znaczy być chłopakiem z dzielnicy?
To znaczy dorastać w rzeczywistości, w której żyje większość ludzi, a nie w tej, w której sam żyję teraz. Bycie z dzielnicy nie ma nic wspólnego z przestępczością ani z tym, co wyobraża sobie wiele osób, które nigdy nawet nie postawiły w niej stopy.

Myślisz, że ludzie mają błędne wyobrażenie o tym, co znaczy być z dzielnicy?
Tak, i to bardzo błędne. Myślę, że ludzie, którzy nie są z dzielnicy, chcieliby z niej pochodzić, bo wydaje im się, że oznacza to coś zupełnie innego. Nie wiem dokładnie, jak to sobie wyobrażają, ale na pewno tego nie rozumieją. Bycie z dzielnicy oznacza wychodzenie z kolegami do parku, granie tam, a później powrót do domu. To szukanie jakiegokolwiek baru, w którym można obejrzeć mecz, wychodzenie gdzieś z mamą i pójście raz w miesiącu do restauracji. To znaczy być z dzielnicy, a nie rozrabiać.

REKLAMA
REKLAMA

Przy swojej obecnej rzeczywistości, statusie i zarobkach nadal możesz być chłopakiem z dzielnicy?
Tak. Możesz wyprowadzić się z dzielnicy, ale dzielnica nigdy nie wyjdzie z ciebie. Uważam się za chłopaka z dzielnicy i jestem z tego bardzo dumny.

Kiedy jesteś sam w pokoju, niczym się nie zajmujesz i nie myślisz o piłce, co przychodzi ci do głowy? Czym się martwisz?
Myślę: „Co robi mój brat?”. Bo na pewno coś kombinuje. Zawsze coś kombinuje, zawsze, zawsze, zawsze. A tak poważnie, niczym się nie martwię.

Gdybyś mógł przez jedno popołudnie spacerować bez obaw, że ktoś cię rozpozna, dokąd byś poszedł albo co byś zrobił?
Zimą normalnie to robię. Zakładam bluzę, czapkę z daszkiem i idę do centrum coś zjeść albo wypić. Do centrum Barcelony, w okolice Paseo de Gracia.

Sprawiasz wrażenie bardzo pewnego siebie. Czy jest coś, co sprawia, że czujesz się niepewnie?
Nie. Nie ma niczego takiego. Po prostu nie jestem człowiekiem, który za dużo analizuje. Nie zastanawiam się: „Co się tutaj dzieje?” albo „Co będzie, jeśli zrobię to lub tamto?”. Po prostu żyję.

Domyślam się odpowiedzi, ale kto potrafi sprowadzić cię na ziemię?
Moja mama.

Jak to robi?
Jeśli zawsze darzysz kogoś szacunkiem, ta osoba nie musi cię w żaden sposób dyscyplinować. Nigdy nie straciłem szacunku do mamy. To ona mówi, a kiedy moja mama mówi, wszyscy słuchają. Ja, mój brat, moi przyjaciele…

REKLAMA
REKLAMA

Nawet twoi przyjaciele? Czyli to ona tu rządzi…
Tak, tak. Kiedy ona mówi, wszyscy słuchamy. Trzyma nas wszystkich w ryzach. Przy niej odzywamy się tylko wtedy, kiedy trzeba, i mówimy wyłącznie to, co trzeba.

Zawsze wspominasz o poświęceniach swoich rodziców. Co z nich najbardziej zapadło ci w pamięć?
Akurat kilka dni temu, po meczu z Portugalią, poszedłem na kolację z rodziną i dziewczyną. Na deser przynieśli nam w restauracji ogromną watę cukrową. Chyba robi się ją z cukru. Pamiętam, że kiedy byłem mały, w Granollers i Mataró co roku odbywały się festyny, na które chodziły wszystkie dzieci. Sprzedawano tam watę cukrową, która niby kosztowała bardzo mało. Ja jednak nie każdego roku mogłem sobie na nią pozwolić. Kiedyś mama powiedziała mi: „W roku mundialu kupię ci jedną”. Tamtego dnia przypomnieliśmy sobie tę historię, bo w restauracji przynieśli nam za darmo watę cukrową… tak ogromną!

[Lamine pokazuje gestem, jak wielka była wata cukrowa. Opowiadając historię z minionego poniedziałku, która wydarzyła się w jednej ze znanych restauracji w Dallas, jak rzadko kiedy przypomina, że nadal jest dzieckiem. „Taka ogromna wata cukrowa!”. Po chwili kontynuuje odpowiedź].

REKLAMA
REKLAMA

Pamiętam też, jak mama szybko wychodziła z pracy, żeby spędzić ze mną choć dziesięć minut przed moim zaśnięciem. Pamiętam, jak zatrudniała opiekunkę, bo sama musiała pracować, albo jak ojciec robił wszystko, co mógł, żeby zapewnić nam jedzenie. Pamiętam to wszystko i bardzo to doceniam.

Gdyby nie było cię dzisiaj tutaj, co byś robił? Jak wyobrażasz sobie zwyczajny lipcowy dzień?
Gdybym nie był na mundialu, siedziałbym z kolegami w swojej dzielnicy i zastanawiał się, co ze mną będzie. Spędziliśmy z przyjaciółmi wiele godzin na ławce i zawsze myśleliśmy, że kiedyś zostaniemy milionerami. Tak, siedzielibyśmy na ławce albo w bramie i o tym rozmawiali.

Jak wielkie trzeba mieć ego, żeby dojść tam, gdzie ty? Albo jak dużą pewność siebie? Sam nie wiem, jak to nazwać.
To zależy, jakim jesteś piłkarzem. Jeśli jesteś zawodnikiem, który, w cudzysłowie, nie rzuca się w oczy, ma spokój, normalnie funkcjonuje i może bez problemu wyjść na ulicę, potrzebujesz pewności siebie, ale nie aż tak dużej. W mojej sytuacji, żeby wytrzymać wszystko, co czasami muszę znosić, potrzeba jej jednak sporo. Moim zdaniem ważniejsze od pewności siebie jest to, żeby nie mieć żadnych wątpliwości co do siebie. A ja ich nie mam.

REKLAMA
REKLAMA

Co wyprowadza cię z równowagi?
Uff, mam całą listę! Przyjaciele, dziewczyna, brat, czasami mama, mecze, babcia, która czasami tak jakby…

Czy bycie wzorem dla dzieci wiąże się z odpowiedzialnością?
Tak, bo kiedy sam wciąż jesteś dzieciakiem, zdarza ci się robić głupoty i popełniać błędy. Ja muszę jednak bardzo pilnować tej granicy, bo dzieci obserwują wszystko, co robię. Czasami trzeba więc powstrzymać te głupie pomysły, dobrze je przemyśleć i po prostu ich nie realizować.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA