REKLAMA
REKLAMA

Valencia: Nie możemy uczestniczyć w wielomilionowych licytacjach

Koszykarska Valencia po historycznym sukcesie przechodzi przez bardzo trudne chwile. Drużyna praktycznie się rozpadła i wszystko musi być budowane od początku.

REKLAMA
REKLAMA
Valencia: Nie możemy uczestniczyć w wielomilionowych licytacjach
Enric Carbonell, dyrektor generalny Valencii. (fot. X)

Zamieszanie związane z przejściem Pedro Martíneza do Realu Madryt trwa. Do całej sytuacji postanowił odnieść się dyrektor generalny Valencii, Enric Carbonell. Jego stanowisko można przeczytać poniżej. Odnosi się ono nie tylko do osoby trenera, ale też wielu zawodników.

Valencia Basket to wyjątkowy projekt z jasno określonym modelem funkcjonowania. Mamy właściciela, który zapewnia nam narzędzia do rozwoju i inwestuje w przyszłość klubu, przeznaczając 400 milionów euro na projekt miejski, jakim jest Roig Arena, oraz 22 miliony euro na Alquería del Basket, zamiast wydawać z roku na rok ogromne kwoty na skład, aby stworzyć drużynę, która może nie mieć ciągłości i nie daje gwarancji sukcesu. Dzięki tej filozofii przeżyliśmy taki sezon, jaki właśnie mamy za sobą.

Nie oznacza to oczywiście, że nie chcemy rozwijać się stopniowo. Dysponujemy większym budżetem niż w ubiegłym roku, a w przyszłym będzie on jeszcze wyższy. Nie możemy oczekiwać, że dorównamy największym europejskim budżetom, ale jako projekt rozwijamy się z roku na rok i właśnie w ten sposób dotarliśmy do miejsca, w którym jesteśmy dziś.

Ta filozofia nie przeszkodziła klubowi podejmować dużych wysiłków finansowych, aby zatrzymać kluczowych zawodników naszego projektu. Możemy zapewnić, że jeśli ktoś odejdzie, nie stanie się tak dlatego, że Valencia nie przedstawiła mu bardzo atrakcyjnej oferty finansowej, ani z powodu zmiany filozofii czy braku ambicji. Nie możemy zmusić nikogo do pozostania, jeśli ma inne plany. Walczyliśmy o to do samego końca, z jedynym ograniczeniem wynikającym z naszej filozofii, Valencia nie może uczestniczyć w licytacjach opiewających na wielomilionowe kwoty za każdego zawodnika z klubami dysponującymi znacznie większymi budżetami. To nie jest nasz model.

Możemy zapewnić, że klub będzie nadal istniał i rozwijał się, bo jest ważniejszy niż pojedyncze osoby. Zbudujemy silny skład, pozostaniemy konkurencyjni i będziemy nadal rozwijać projekt z ludźmi, którzy naprawdę chcą tu być.

Jak powiedzieliśmy w ostatnich dniach: jesteśmy wielkim klubem. Zmiany są nieuniknione, bo życie oznacza zmiany. Niektórzy odejdą, ale najważniejsze jest zachowanie naszej filozofii, trzymanie się razem i wiara w to, co robimy.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA