Przeczytamy ci jedno zdanie. „Nie jest ani szybki, ani silny. Ze wszystkich tych pomiarów, które robimy przy pomocy tylu maszyn, jakie mamy, nie mieści się w żadnym. To znaczy, że nigdy byś z nim nie podpisał kontraktu. Ale jest piłkarzem”. Wiesz, kto wypowiedział te słowa?
Tak. Mendilibar.
Wyjaśnisz je? Co takiego ma Cucurella?
Cóż, prawdę mówiąc, nie wiem [śmiech]. Ale to prawda, że dzisiaj bardzo liczą się statystyki i tego typu rzeczy, a ja być może jestem zawodnikiem, który pod tym względem nie wyróżnia się za bardzo. Ale kiedy już masz mnie w drużynie, wnoszę wiele innych rzeczy, które na co dzień, na treningach, nie są tak efektowne. Przypuszczam, że chodziło mniej więcej o to.„”
Ten mundial będziesz pamiętał na zawsze. Oby dlatego, że będzie to mundial drugiej gwiazdki, ale dla ciebie będzie to też mundial, na którym podpisałeś kontrakt z Realem Madryt. Miałeś czas, żeby to przyswoić i zrozumieć, co oznacza bycie zawodnikiem Realu Madryt?
Ja jeszcze nie. Moje życie wciąż jest takie samo. Jesteś w reprezentacji i wydaje się, że wszystko nadal wygląda tak samo, bo jesteśmy odcięci od świata. Oby ten moment nadszedł jak najpóźniej. To oznaczałoby, że dobrze sobie radzimy, ale mam też ochotę, żebyśmy zaczęli nowe życie, żeby poznać kolegów, ośrodek treningowy, Bernabéu… To dużo czasu i wiele zmian, bo byłem w Londynie i Chelsea. To będzie dla mnie duża i ważna zmiana, ale mam ochotę przeżyć to doświadczenie.
Kiedy masz telefon w ręce i dzwoni José Mourinho…
Jako osoba, która lubi futbol, kiedy dzwoni do ciebie taki trener jak Mourinho, opowiada ci wszystko i mówi, że chce, żebyś pracował z nim, daje ci to dużo pewności siebie. To duma, że trener z taką karierą mówi ci dobre rzeczy. To ważne.
Utrzymywaliście kontakt po tej rozmowie?
Pozostaliśmy w kontakcie. Pogratulował mi pierwszego zwycięstwa i wysłał mi jakąś krótką wiadomość i tak dalej. Bycie w kontakcie zawsze jest pozytywne i nic, mam ochotę poznać go osobiście. I mam ochotę zacząć z nim pracować.
A z Florentino rozmawiałeś? Wiesz, że on zwykle na prezentacji mówi coś takiego: „On urodził się, żeby grać w Realu Madryt”… Widzisz siebie w ten sposób?
[śmiech] Usłyszenie tego zdania będzie imponujące. Nie miałem szczęścia z nim porozmawiać, a jedyne, co mi powiedziano, to żebym nawet nie ważył się nakładać żadnej koszulki Realu Madryt, bo prezesowi zależało, żeby pierwsze zdjęcie było z nim. I tyle, jestem zadowolony, trzeba wykonywać polecenia i zacząć z dobrej strony. Prezentacja będzie wyjątkowym momentem dla mnie i mojej rodziny. Mam nadzieję, że nie będę bardzo zdenerwowany i będę cieszył się chwilą.
Przyszli koledzy bardzo ci zawracali głowę?
Na razie nie, wyobrażam sobie, że tutaj wiele osób gra o ważne rzeczy. Będzie czas, żeby się poznać, w końcu sezon jest bardzo długi, spędzimy razem dużo czasu.
Enzo Fernández ci pogratulował…
Pogratulował mi [uśmiech], jesteśmy wielkimi przyjaciółmi i stworzyliśmy bardzo dobrą relację. Jeśli mówi się o nim, że może trafić do Realu Madryt, to jako przyjacielowi życzę wszystkiego najlepszego i jeśli chce zrobić ten krok, będzie mile widziany. Nic nie wiem, zobaczymy. Śledźcie wiadomości!
A ci z Barçy mocno cię podszczypywali? Będą arcywrogami!
Bardzo mało. Bardzo dobrze się rozumiemy, mamy bardzo dobrą grupę. Wszystko, co jest dobre dla jakiegokolwiek zawodnika i dla jego przyszłości, jest dobrze przyjmowane. Robili mi typowe żarty, że teraz będziemy wrogami [śmiech]… Ale to tyle, bardzo cieszyli się moim szczęściem.
Bronisz Lamine’a na treningach, na pewno dajesz mu rady… A teraz będziesz musiał mieć go za rywala w Klasykach.
Takie rzeczy się zdarzają, muszę życzyć mu wszystkiego najlepszego. Tacy zawodnicy są trudni, zawsze mają coś, czym mogą cię zaskoczyć, coś, czego się nie spodziewasz. Chodzi o to, żeby dać z siebie wszystko, zagrać dobry mecz, kiedy nadejdzie ten moment i najważniejsze, żeby wygrała drużyna.
Można być antyLamine’em? W Realu Madryt będą tego od ciebie wymagać…
Tak, futbol to gra i dla mnie to, co dzieje się na boisku, zostaje tam. Mogę się z kimś pokłócić albo stoczyć dobrą bitwę z kolegą i mieć z nim bardzo dobrą relację. Albo jeśli gram przeciwko przyjacielowi, możemy potem bez problemu zjeść razem obiad. Kiedy przyjdzie nam grać przeciwko sobie, postaram się pokazać moją najlepszą wersję, bronić mojej drużyny, chronić swoich. A w reprezentacji dalej będziemy mieć taką samą relację, jaką mamy teraz.
Musimy o to zapytać… Uda ci się sprawić, że twój wujek będzie kibicował Realowi Madryt?
Tak, to nie ma nic wspólnego. Każdy ma swoje poglądy. Myślę, że powiedział to [że dalej będzie kibicować Barcelonie i porażkom Cucurelli w Realu] po to, żeby… [uśmiech] Nie po to, żeby stać się viralem czy dla żartu, a po prostu jest członkiem rodziny, jest bardzo ważny i nie opuścił ani jednego meczu, w którym grałem. Na pewno nadal będzie kibicem Barçy, ale jeśli będzie oglądał mecze Realu Madryt, będzie życzył mi wszystkiego najlepszego. Myślę, że [uśmiech]… Że będzie chciał, żebyśmy wygrali. Dla członka rodziny mieć zawodowego piłkarza to nie jest łatwe, do tego zawodnika, który gra w Realu Madryt ze wszystkim, co to oznacza… To powód do dumy. A słowa... Nic. Powiedział to i tyle.
Powiedziałeś, że za pierwszym razem, gdy trenowałeś z Messim, byłeś „obsrany”. Jak wyglądałoby to ponowne spotkanie, gdyby teraz do niego doszło?
Poszedłbym na niego na maksa. To byłoby moje zadanie. Obyśmy zagrali z Argentyną, bo to oznaczałoby, że jesteśmy w finale. To jeden z najlepszych piłkarzy, jacy istnieją, a poziom, jaki prezentuje, jest niesamowity i tyle, staralibyśmy się rozegrać nasz mecz, żeby nie czuł się komfortowo i nie grał swojego futbolu. I wygrać, bo tego wszyscy chcemy.
SZYBKI TEST ASA
Rutyna na mundialu.
Gra na PlayStation z Baeną, Grimaldo i Borją Iglesiasem. Gramy razem.
Najlepszy przyjaciel na zgrupowaniu.
Grimaldo.
Najbardziej zawzięty w reprezentacji.
Gavi.
Najzabawniejszy.
Grimaldo.
DJ szatni.
Borja Iglesias… albo Lamine.
Piosenka, która najczęściej leci w pańskich słuchawkach.
Yo lo soñé (Omar Montes i Saiko).
Wzór.
Ronaldinho.
Idol.
Marcelo.
Z kim chciałbyś wymienić się koszulkami na mundialu?
Z Mbappé.
Kogo z reprezentacji sprowadziłbyś do Realu Madryt?
Rodriego.
Jeśli wygrasz mundial…
Robię sobie tatuaż z selekcjonerem… Nie żałuję tego, bo niektórzy chcą mnie zobaczyć łysego!
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się