[Radio Car] Chciałem pana zapytać, jak przechodzi się od sytuacji sprzed dwóch lat, czyli od rywalizowania i wygrywania z najsilniejszymi reprezentacjami świata, od walki w Copa América, do tego punktu, w którym odpadamy po być może jednej z największych porażek w historii reprezentacji, a wyobrażam sobie, że także w pana karierze. Chciałbym zapytać o jakiś spójny punkt, który pozwala dojść aż tutaj. Dziękuję bardzo.
Powiązanie tego, co wydarzyło się dwa lata temu, z tym, co dzieje się teraz, jest bardzo trudne do wyartykułowania. Jeśli chodzi o mundial, zagraliśmy na zdobyciu siedmiu punktów, a zdobyliśmy dwa. W tym komentarzu opisany jest wynik mojej pracy. Przypadło mi zarządzać i dysponować grupą wykwalifikowanych piłkarzy, której mimo pracy, wysiłku i poświęcenia nie zdołałem przekształcić w taką siłę, która nie zmuszałaby mnie teraz do tłumaczenia, dlaczego wydarzyło się to, co się wydarzyło. Ale jeśli pan chce wyjaśnień — a myślę, że nie o to panu chodzi — to powtórzę: z siedmiu punktów, na które zasłużyliśmy, zdobyliśmy dwa.
[FM del Sol] Pan odnosi się do tego, na co Urugwaj zasłużył w tych meczach. Czy decydujące były błędy indywidualne, jeśli dorobek drużyny jest tak ubogi?
Proszę pana, ja tego nie analizuję... Proszę sobie wyobrazić, jak to wygląda z mojej pozycji, jako osoby odpowiedzialnej za ten udział Urugwaju w mistrzostwach świata. Nikt nie jest gotowy słuchać żadnych wyjaśnień i to naturalne, że tak jest. Dlatego pytania nie szukają odpowiedzi, tylko wylania na mnie, osobę odpowiedzialną, całego rozczarowania, jakie wywołała praca, którą wykonałem. I dobrze, że tak jest. Jeśli jednak mam analizować, uwzględniam błędy. Uwzględniam błędy, bo błędy są częścią futbolu. Ale w ramach występu, w którym były błędy, nie osiągnęliśmy akceptowalnego procentu między sytuacjami bramkowymi, które stworzyliśmy, a golami, które zdobyliśmy. Również relacja między bramkami, które straciliśmy, a wpływem rywali na ich zdobycie nie była dobra. To były gole możliwe do uniknięcia. Tak potoczyły się sprawy, ale to część gry. Analiza to obejmuje. Nawet w takich okolicznościach powinniśmy byli zdobyć siedem punktów, jeśli analizujemy zasługi. Odpowiadam tak, bo o to mnie pan pyta. Ale powinienem po prostu powiedzieć, że całe rozczarowanie, które wy – dziennikarze, ale też kibice urugwajskiego futbolu – z pełnym prawem chcecie wylać na osobę odpowiedzialną, którą jestem ja, muszę przyjąć, bo tak należy zrobić.
Proszę mi wierzyć, ale szczere pytanie brzmi: dlaczego? Ale nie będę naciskał na to samo, bo pan już odpowiedział. A ponieważ być może to ostatni raz, kiedy możemy porozmawiać na konferencji prasowej, chcę zmienić pytanie. Co zostawiło panu tych 39 miesięcy? Co według pana Bielsa zostawia urugwajskiemu futbolowi? I co urugwajski futbol zostawia Bielsie po 39 miesiącach?
Proszę pana, to, co ja zostawiam urugwajskiemu futbolowi, to nic. Bo jakikolwiek wkład, jaki trener może wnieść do futbolu kraju, w którym pracował przez trzy lata, nigdy się nie utrwala, jeśli nie osiąga się wyników. Czwarte miejsce w eliminacjach nie miało wartości, trzecie miejsce w Copa América nie miało wartości i oczywiście tego występu nie muszę definiować. Dlatego jeśli pyta mnie pan, jak zostanie zapamiętany mój pobyt, to jako pobyt, który nie zostawił niczego.
[Radio Uruguay] Najpierw chciałem zapytać tylko o dwie dzisiejsze zmiany: zejście Muslery w przerwie, co nie jest zbyt częste, oraz zejście kapitana, Valverde, w trakcie drugiej połowy. I wiem, że przed chwilą mówił pan o wyjaśnieniach i całej reszcie, ale jeśli musimy podsumować: Urugwaj odpadł tylko przez konkretne błędy czy to była całość?
Cóż, nie wiem, jaka jest różnica między konkretnymi błędami a całością, ale odpowiadam, bo muszę panu odpowiedzieć. Jeśli w pierwszym meczu mamy 15 okazji bramkowych i wykorzystujemy jedną... Jeśli w drugim meczu stracone gole mają niski procent wpływu ze strony tego, kto je zdobył... I jeśli w tym trzecim meczu przebieg tego, co widzieliśmy, pozwala sobie wyobrazić, że powinniśmy byli zremisować... Cóż, to właśnie się wydarzyło. Ale kogo obchodzi to, co się wydarzyło? Oczywiście nikogo. Mówię to, bo muszę to powiedzieć. Muslera sam zdecydował, że zejdzie w przerwie, a Valverde zmieniłem za Federico Viñę, bo chciałem nadać atakowi więcej mocy, odpowiadając na cechy zawodnika, który wchodził, oraz zawodnika, który schodził.
[DameBola.net] Jeśli w pana początkowej analizie podzielimy to na części, czego dzisiaj zabrakło drużynie? Mówiąc o nastawieniu, aspekcie fizycznym albo taktyce, porządku taktycznym – czego zabrakło?
Proszę pana, wydaje mi się, że nastawienie nie zasługuje na naganę. Aspekt fizyczny tym bardziej. Rozwój taktyczny meczu nie był decydujący. Wydawało mi się natomiast, że to był mecz, w którym aby utrzymać równowagę, musieliśmy podejmować bardzo, bardzo duży wysiłek. Aby atakować, musieliśmy odbierać piłkę na połowie rywala, bo jeśli odbieraliśmy ją na własnej połowie, przejście od tyłu do przodu było bardzo trudne. Grać taki mecz z reprezentacją taką jak Hiszpania przez 90 minut i sprawić – to jest mój punkt widzenia, być może państwo widzieli coś innego – że mecz, jego przebieg, był wyrównany i że powinniśmy byli zremisować... To jest to, co mogę powiedzieć o tym, co wydarzyło się na boisku.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się