Miguel Ángel Gil Marín zabrał głos po wypowiedzi Juliána Álvareza. Dyrektor generalny Atlético w rozmowie z agencją prasową EFE przyznał, że klub z Metropolitano zdecydował się złożyć skargę do FIFA, ponieważ uważa, że Barcelona negocjowała z zawodnikiem mającym ważny kontrakt i znajdującym się w tak zwanym okresie chronionym.
– Naszą odpowiedzialnością jest obrona interesów Atlético Madryt i dlatego złożymy skargę do FIFA przeciwko Barcelonie za negocjowanie z zawodnikiem, który ma ważny kontrakt i znajduje się w okresie chronionym.
– Bardzo żałuję jego słów. To nie był dzień na takie deklaracje. To był dzień Messiego i reprezentacji Argentyny, a nie Juliána. Julián ma swoje marzenie, ale kibice Atlético też mają swoje marzenia. To prawda, że rozmawiał z nami, ale prawdą jest też, że doskonale zna nasze stanowisko, ponieważ postawiliśmy sprawę bardzo jasno: Atlético nie chce sprzedawać praw do niego. To wielki zawodnik i jesteśmy bardzo dumni, że gra u nas.
– Barcelona okazuje nam brak szacunku. Uważają, że mogą nas lekceważyć, że jesteśmy słabi albo głupi. W rzeczywistości pokazują jednak światu sposób działania, który ich definiuje. Okłamują nas, zawodnika, media i własnych kibiców. Próbują przekonać wszystkich, że mogą myśleć o operacji, na którą tak naprawdę ich nie stać. To nie pierwszy raz, gdy Barcelona działa w taki sposób i świat futbolu doskonale zdaje sobie z tego sprawę. W ubiegłym roku zrobili coś bardzo podobnego wobec Nico Williamsa i Athletiku
AS już wcześniej opisywał bardzo ostre stanowisko Atlético w tej sprawie. Źródła z klubu przekonywały, że Barcelona stosowała podobne metody w przeszłości i wskazywały między innymi na sytuacje z Antoine’em Griezmannem oraz Nico Williamsem. „Wszyscy wiedzą, że to klub oszustów i tutaj ponownie to pokazali”, miały mówić źródła Atlético cytowane przez dziennik.
Z Metropolitano płynie jasny przekaz: Atlético nie zamierza sprzedawać Álvareza Barcelonie. „Nie ma takiej kwoty, za którą Barcelona mogłaby kupić Juliána. On nie zostanie sprzedany Barcelonie. Albo zapłacą klauzulę, wynoszącą 500 milionów euro, albo nie ma o czym rozmawiać”, twierdziły źródła klubu w rozmowie z Asem.
Álvarez ma kontrakt z Atlético do 30 czerwca 2030 roku, a klub z Metropolitano od tygodni powtarza, że nie zamierza go sprzedawać. Wcześniej odsyłał zainteresowanych, w tym Real Madryt, do klauzuli odstępnego w wysokości 500 milionów euro. Królewscy złożyli ofertę opiewającą na 150 milionów euro, ale Atlético ją odrzuciło i temat w Valdebebas uznano za zamknięty.
Sama skarga nie oznacza jeszcze, że Barcelona zostanie ukarana. Najpoważniejsze sankcje w przepisach FIFA dotyczą sytuacji, w której klub nakłania zawodnika do zerwania kontraktu bez uzasadnionej przyczyny, a takie działanie trzeba byłoby udowodnić. W przypadku piłkarza w okresie chronionym konsekwencje mogą być bardzo poważne, od odszkodowania po zawieszenie, a dla klubu nawet zakaz rejestrowania nowych zawodników przez dwa pełne okresy transferowe.
W tej chwili kluczowe będzie więc to, czy Atlético dysponuje dowodami na niedozwolone rozmowy Barcelony z Álvarezem albo na działania mające doprowadzić do wymuszenia transferu. Sama publiczna wypowiedź zawodnika nie wystarczy do ukarania kogokolwiek, ale Gil Marín jasno dał do zrozumienia, że Atlético nie chce już ograniczać się do komunikatów i medialnych odpowiedzi. Sprawa trafia teraz do FIFA.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się