W kampanii przed wyborami na prezesa Realu Madryt Enrique Riquelme zaproponował utworzenie Miasta Socio na terenach należących do klubu przy obecnym ośrodku treningowym w Valdebebas. Florentino Pérez ostro skrytykował ten pomysł. Nie dlatego, że odrzuca stworzenie przestrzeni dla socios, lecz dlatego, że dla tej konkretnej działki ma zupełnie inny plan. Prezes Królewskich przekonywał w trakcie kampanii, że klub próbuje pozyskać pod wielki klub społeczny inny teren, cztery razy większy. Grunty obok miasteczka sportowego mają natomiast zostać przeznaczone na Madrid Innovation District (MID).
Manu de Juan z dziennika AS przypomina słowa Florentino z rozmowy z El País. „To tak, jakby ktoś miał działkę wartą miliard euro przy Castellanie i chciał postawić tam huśtawki. Kupiliśmy ten majątek 25 lat temu, żeby zrobić coś wielkiego i stworzymy centrum technologiczne, jak Silicon Valley”, stwierdził prezes Realu Madryt. W tym porównaniu dobrze widać, jak w klubie patrzy się na Valdebebas: nie jak na rezerwowy teren do zagospodarowania, ale jak na jedno z najważniejszych aktywów Realu poza stadionem Santiago Bernabéu.
Sam projekt nie pojawił się jednak dopiero przy okazji wyborczego sporu z Riquelme. Real Madryt oficjalnie zaprezentował Madrid Innovation District w maju 2025 roku podczas wydarzenia z udziałem Florentino Péreza, przewodniczącej Wspólnoty Madrytu Isabel Díaz Ayuso i burmistrza Madrytu José Luisa Martíneza-Almeidy. Klub opisywał wtedy MID jako nową przestrzeń miejską na terenach Valdebebas, gdzie firmy, badacze i przedsiębiorcy mają pracować razem, dzielić się wiedzą i rozwijać wspólne projekty.
W praktyce chodzi o wykorzystanie około 850 tysięcy metrów kwadratowych, czyli 85 hektarów, położonych przy ośrodku treningowym. Lokalizacja jest jednym z najmocniejszych argumentów za projektem: teren znajduje się blisko lotniska Barajas, targów IFEMA, przyszłego Kampusu Sprawiedliwości, planowanego toru Formuły 1 i ma dobre połączenie z centrum Madrytu. Real chce przyciągnąć tam największe firmy technologiczne świata, centra badawcze, laboratoria, podmioty związane z innowacjami, a w szerszym założeniu stworzyć centrum porównywane z Silicon Valley w rejonie zatoki San Francisco.
W klubowych planach MID nie jest wyłącznie projektem urbanistycznym. To element większej strategii Florentino Péreza, której celem jest zwiększenie wartości Realu Madryt i uniezależnianie klubu od przychodów czysto piłkarskich. Wcześniejsze doniesienia Vozpópuli wskazywały, że po zmianie przeznaczenia gruntów ich wartość mogłaby wzrosnąć z około 70 milionów euro do 350–400 milionów euro. Dla Realu oznaczałoby to ujawnienie blisko 300 milionów euro ukrytych zysków kapitałowych i wyraźne wzmocnienie bilansu.
To dlatego najważniejszy krok nie dotyczy dziś jeszcze samej budowy, lecz decyzji administracyjnej. Obecnie grunty mają przeznaczenie sportowe, a do realizacji Madrid Innovation District potrzebna jest zmiana na przeznaczenie usługowe. Ratusz w Madrycie pracuje nad tym procesem i według wcześniejszych informacji nadal zakładał doprowadzenie procedury do zaawansowanego etapu w pierwszej połowie 2026 roku. AS podkreśla teraz, że wciąż nie ma daty głosowania, ale miasto chce przeprowadzić zmianę przeznaczenia gruntów w 2026 roku.
Wokół projektu Real Madryt ma też budować osobną strukturę korporacyjną. Vozpópuli informowało pod koniec 2025 roku, że klub pracuje nad specjalną spółką handlową, która skupiałaby aktywa, prawa i linie biznesowe związane z MID. Taki model miałby uporządkować projekt, ułatwić pozyskiwanie finansowania i pozwolić oddzielić ryzyko oraz wycenę Madrid Innovation District od innych obszarów działalności klubu. W grę mogłyby wchodzić między innymi sprzedaż praw do eksploatacji, emisje papierów wartościowych, sekurytyzacja, wejście partnerów czy nawet osobne notowanie takiej spółki.
Liczby podawane wokół MID pokazują skalę ambicji. Przy oficjalnej prezentacji mówiono o łącznej inwestycji technologiczno-badawczej na poziomie 8,5 miliarda euro, 25 tysiącach miejsc pracy, trzech nowych stacjach metra i węźle komunikacyjnym. Z kolei raport PwC, do którego wraca teraz dziennik AS, szacował wpływ projektu na PKB Wspólnoty Madrytu na 1,2 miliarda euro i wskazywał na ponad 23 tysiące miejsc pracy. Sama budowa miałaby kosztować około 1,3 miliarda euro i wymagać prawie 5 tysięcy pracowników.
Florentino Pérez widzi w Valdebebas jeden z filarów swojej gospodarczej wizji Realu Madryt. Po przebudowie Santiago Bernabéu klub szuka kolejnych aktywów, które mogą generować przychody niezależnie od wyników sportowych i praw telewizyjnych. Madrid Innovation District wpisuje się też w dyskusję o przyszłej strukturze właścicielskiej klubu, możliwym dopuszczeniu kapitału prywatnego do części biznesowej i ambicji doprowadzenia wyceny Realu do granicy 10 miliardów euro.
Na razie projekt pozostaje na etapie przygotowań, wizualizacji, analiz i procedur administracyjnych. Wzorem mają być podobne centra w Singapurze, Eindhoven czy Mediolanie, ale najczęściej przywoływanym punktem odniesienia pozostaje Silicon Valley, gdzie działają Uniwersytet Stanforda oraz takie firmy jak Google, Apple, Facebook, Intel, Cisco, X czy Tesla. Real Madryt chciałby, aby największe technologiczne spółki świata właśnie przy Valdebebas znalazły swoje europejskie miejsce.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się