Do czego odnosił się pan, gdy powiedział pan, że ogłosił wybory z powodu zakulisowych działań?
W ostatnim roku wykryłem już bardziej zorganizowane działania między tą kandydaturą [Enrique Riquelme] a niektórymi mediami. Wśród socios tworzono okropną atmosferę. Ich jedynym celem jest przejęcie władzy dla własnych korzyści. Teraz, kiedy zobaczyłem tę kandydaturę, pomyślałem: „Człowieku, to są ci sami ludzie Calderóna, gdy musiał podać się do dymisji w 2009 roku”. Minęło wiele lat, a oni nadal tam są. Wtedy powiedziałem: dość, wybory, niech wystartuje, kto chce. Jestem gotów powiedzieć, kto jest kim.
A jeśli pan wygra, co się zmieni?
Zasadniczo nic się nie zmieni, ale będą sprawy, które trzeba wyjaśnić. Jak wiecie, zamierzam przekazać własność ekonomiczną 100 tysiącom socios. Bycie z Realu Madryt nie będzie już wyłącznie sprawą sentymentalną, jak do tej pory, ale będzie także oznaczało bycie właścicielem klubu, do końca życia.
Zawsze mówiło się, że socios są właścicielami klubu.
Teraz, kiedy ktoś umiera, zostaje pochowany i na tym kończy się jego historia z Realem Madryt. Tak nie może być. Zamierzam przekazać socios własność ekonomiczną. To dla mnie także satysfakcja, bo od pierwszego dnia przyszedłem z zamiarem, żeby to oni byli właścicielami.
Dlaczego, żeby przekazać majątek socios, trzeba sprzedać komuś część klubu?
Nie trzeba. Tylko kto mówi, że klub jest wart 10 miliardów? Forbes? To nie jest wycena. Wycena polega na tym, że ktoś kupuje minimalną część, 5%, po prostu po to, żeby ustalić wartość.
A co dostaje w zamian ten, kto kupuje 5%?
Nic. Chodzi o firmy, które wchodzą przy tak nadzwyczajnej wycenie, że nikt nie może myśleć, iż przychodzą po Real Madryt. To coś przeciwnego do tego, co chce zrobić ta kandydatura [Riquelme]. Pomysł ogłoszenia wyborów już rozważałem, bo chciałem odejść po przekazaniu majątku właścicielom. Nie ma nic bardziej przejrzystego.
Czy później ktoś mógłby przyjść i chcieć kupić 10%?
Tyle, ile będą chcieli socios, i zawsze w referendum. To 5% nie będzie jednak rządzić. Powiedzmy, że może mieć bardziej wymiar wizerunkowy, związanie się z marką taką jak Real Madryt. Nadal rządzić będzie 95% należące do socios. Nie spocznę, dopóki nie doprowadzę do tego, że ekonomiczny majątek klubu będzie należał do jego socios. Nie będzie należał do kogoś przypadkowego, kto nie ma pieniędzy i jest gotów wziąć lichwiarski kredyt, żeby przejąć Real Madryt. Ta druga kandydatura to układ interesów, ludzi, którzy wchodzili na zgromadzenia, nie będąc socios, i głosowali.
Jeśli pan wygra, kiedy przeprowadziłby pan referendum w sprawie zmiany modelu właścicielskiego?
Od razu po zakończeniu wyborów chcę zwołać zgromadzenie delegatów i przeprowadzić referendum.
Przy tych planach gdzie widzi pan klub w najbliższych latach pod względem przychodów?
Jeśli czymś się wyróżniałem, to pracą nad tym, żeby Real Madryt nadal był klubem z największymi przychodami na świecie. Forbes właśnie opublikował, że znowu jesteśmy najcenniejszym klubem świata, ze wzrostem o 41% w rok. W tym roku ponownie pobijemy wszystkie rekordy. Osiągniemy 1,25 miliarda przychodów. Nadal jesteśmy klubem, który generuje największe przychody, przed Dallas Cowboys z NFL. Chcę jak najszybciej dojść do 2 miliardów.
Riquelme łączył członków pana rodziny z operacjami Realu Madryt.
Jestem tu 26 lat, minus trzy. We mnie nikt nie może wątpić. Nie potrzebuję pieniędzy. Oddałem je na rzecz Realu Madryt, tak jak w pierwszym etapie, kiedy nie płacono nawet piłkarzom, a ja poręczyłem 147 milionami. Wszyscy dostali pieniądze.
Podważał też postać Anasa Laghrariego. Jaka jest jego rola?
Widziałem, jak Anas dorastał. Jest dla mnie jak syn, a jego ojciec był dla mnie jak brat. Też był inżynierem dróg i zrobiliśmy razem kilka prac w Maroku. Jego ojciec był kimś wyjątkowym i syn też taki jest. Pomaga mi tylko dlatego, że ma wybitny umysł. Także w ACS, a nie pracuje w ACS. I nikt o tym nie mówi. Tutaj nikt nie bierze pieniędzy.
Real Madryt przekaże UEFA dossier w sprawie Negreiry. Jaka kara dla Barcelony byłaby pana zdaniem sprawiedliwa?
Kiedy śledczy UEFA zobaczy dokumentację, nie wiem, jaką sankcję mogą nałożyć, ale ja nie widziałem poważniejszej sprawy w historii futbolu. Systemowa korupcja. Świat futbolu oczekuje, że sprawiedliwość sportowa będzie stanowcza w sprawie Negreiry. Płacili wiceprezesowi sędziów, a ci sami ludzie nadal dzisiaj sędziują.
Dwa lata temu powiedział pan, że Real Madryt i Barcelona będą musiały sobie pomagać. Powiedziałby pan to ponownie?
Gdyby Barça była normalnym klubem, dlaczego mielibyśmy sobie nie pomagać? Kiedy jednak człowiek dowiaduje się, że przez 20 lat płacili wiceprezesowi sędziów… Tego dnia zmieniłem zdanie i jako pierwszy przystąpiłem do sprawy. Nigdy więcej nie wróciłem na Camp Nou. Nie przestanę, dopóki to nie zostanie wyjaśnione. A Federacja? A La Liga? Co zrobiły? Nic. Obie przystępują do sprawy dla pozoru, ale nie zadają żadnych pytań. Walczyłem też z UEFA. Na szczęście wygraliśmy w TSUE i negocjujemy dla dobra futbolu.
Jakie rzeczy ma pan na myśli?
Jak najszybszy darmowy futbol to jedna z nich. Mam nadzieję, że bardzo szybko stanie się rzeczywistością w niektórych krajach.
A UEFA to rozumie?
Doskonale. Nie ma żadnych nieczystych interesów. Prowadzimy braterski dialog, nadajemy na tej samej fali co prezes UEFA i prezes PSG.
Riquelme obiecał budowę Miasta Socio w Valdebebas. Co pan o tym sądzi?
Wszystko, co mówią, to absurdalny populizm. To tak, jakby miał pan działkę wartą 1 miliard przy Castellanie i chciał postawić tam huśtawki… Ten majątek kupiliśmy 25 lat temu, żeby zrobić coś wielkiego, i stworzymy centrum technologiczne, coś w rodzaju Silicon Valley.
Riquelme obiecał 10 tysięcy nowych karnetów.
Wielu socios chce mieć karnet. Odzyskaliśmy już 2 tysiące z odsprzedaży. To mafia. Są posiadacze karnetów, którzy oddają je tym organizacjom, i skończę z tym. Przekażę je socios.
Wszyscy nie zmieszczą się jednak na stadionie.
Dlatego stworzyliśmy z Apple stadion nieskończony, który będzie największą rewolucją w historii futbolu. Od dawna pracujemy nad tym, żeby nie tylko socios, ale też madridistas mogli mieć miejsce na Bernabéu albo zejść na murawę. Mogą iść z zawodnikiem, kiedy wykonuje rzut wolny albo rzut karny. To będzie gotowe wkrótce. Socios mogą już wypróbować gogle Apple w naszej siedzibie wyborczej.
Riquelme obiecał obniżenie składki członkowskiej o 50% do czasu wygrania kolejnej Ligi Mistrzów. Czy pan pomyślał o jakimś geście?
Nie o tym, żeby nie płacili. Wszystkie jego propozycje są rujnujące. My pracujemy nad tym od dawna. Co roku będziemy przekazywać socios koszulkę z limitowanej, ekskluzywnej edycji, której nie będzie można nigdzie kupić.
Na jakim etapie są koncerty na Bernabéu?
Sprawa jest już rozwiązana, wygraliśmy w sądach, będziemy organizować koncerty. Mamy wsparcie ratusza i wspólnoty autonomicznej, które przygotują specjalne przepisy. Na przykład koncerty będą mogły kończyć się o 23:00. Dla nas koncerty nie są źródłem przychodów. Real Madryt osiąga w tym roku 1,25 miliarda przychodów. To sprawa marginalna. Chodzi bardziej o prestiż miasta.
Co proponuje pan w sferze sportowej?
Nikt nie wątpi, że ze mną zawsze będą grali najlepsi. Przyszedłem z Figo, Zidane’em, Ronaldo, Beckhamem, Cristiano, Kaką, Benzemą i tak dalej, aż do ostatnich lat. Wszyscy chcą przyjść. To też nie jest dla mnie bardzo trudne. Trudniejsze było na początku, teraz już nie, bo każdy utalentowany zawodnik chce tu trafić.
Powiedział pan, że wykryliście, co zawiodło w drużynie. Co to było?
Zabił nas Klubowy Mundial. Nie mieliśmy okresu przygotowawczego i po trzech miesiącach mieliśmy 28 kontuzjowanych. To doświadczenie, z którego trzeba wyciągnąć wnioski. Chcę grać na Klubowym Mundialu, ale nie za cenę zmarnowania sezonu. Nie można obwiniać dwóch trenerów.
Co pan myśli, gdy słyszy pan, że Vinícius i Mbappé nie są kompatybilni?
Że to głupota. To dwaj najlepsi piłkarze na świecie. Vinícius wygrał nam dwie Ligi Mistrzów. Nie możemy też jednak zwariować. To, że co roku można wygrywać Ligę Mistrzów, jest głupotą. Nikt nie wygrał sześciu w 10 lat.
Celem jest sprowadzenie trenera, który znajdzie właściwe rozwiązanie?
Znalezienie trenera jest ważne, a jeszcze ważniejsze jest to, żeby nie było kontuzji i żeby można było odbyć okres przygotowawczy. Kiedy zaczynasz bez okresu przygotowawczego, jesteś martwy. Będziemy jednak mieli też dobrego trenera.
Co mógłby wnieść Mourinho?
To wielki trener. Znam go, a on zna Real Madryt i zawodników, ale jest też wielu innych.
Zawsze mówiło się, że to jeden z trenerów, których pan najbardziej lubił.
Doszliśmy do trzech półfinałów Ligi Mistrzów i z różnych powodów nie awansowaliśmy do finału, ale dał nam ogromną konkurencyjność. To muszę powiedzieć. A potem inni, którzy też byli dobrymi trenerami, wygrali sześć Lig Mistrzów w 10 lat. Nie rozmawiałem jednak z Mourinho.
Zrobi pan to 8 czerwca, jeśli wygra pan wybory?
Najpierw kampania.
Viníciusowi został rok kontraktu i nadal nie przedłużył umowy. Co się stało?
Jest czas. Bardzo chciałbym, żeby został z nami na całe życie. Wygrał nam dwie ostatnie Ligi Mistrzów i jest bardzo związany z klubem. Wie pan, kto go nie chce? Ci, którzy nie są za Realem Madryt.
Część stadionu na niego gwiżdże…
Niektórzy się mylą. Czytają pewne gazety, a one wprowadzają ich w pewną sytuację… Vinícius to crack i będę zachwycony, jeśli zostanie tu na zawsze.
Czego brakuje, żeby podpisał?
Niczego nie brakuje. Mówią, że żąda wielkich pieniędzy, ale to kłamstwo.
Pana priorytetem jest przedłużenie z nim kontraktu, zanim w styczniu będzie mógł związać się z innym klubem?
Jeśli nie chce być w Realu Madryt i chce podpisać umowę z innym klubem, będzie miał do tego prawo. Nie będę go do niczego zmuszał. Pieniądze nie będą najważniejsze, nigdy nie były.
Wielokrotnie powtarzano, że szatnia nie jest tak zdrowa jak wcześniej. Co pan myśli?
Przecież oni wszyscy są bardzo zdrowi. To ci sami ludzie co zawsze i są przyjaciółmi. Jeśli jednak na treningu jeden nadepnie drugiego i wyjdą wkurzeni, nie trzeba robić z tego wielkiej sprawy. A jeśli ktoś to robi, to dlatego, że ktoś to wynosi. Niektórzy mówią: „Złe jest to, że się biją”. Nie, złe jest to, kto to wynosi. Atmosfera jest idealna. Opowiadają o tym tylko niektórzy źli ludzie, których mamy namierzonych.
Tchouaméni i Valverde zostaną?
Jeśli chodzi o mnie, na pewno.
Na Mbappé też gwizdano w ostatnich meczach.
Są niektórzy dziennikarze… Państwo nie wiecie, jak źli są, kiedy piszą. A niektórzy w to wierzą. Prawdziwy madridista musi jednak bronić swoich piłkarzy. Jeśli ktoś jednego dnia zagra słaby mecz, trzeba go wspierać. W tym roku niektórzy stworzyli bardzo zły wpływ.
Uważa pan, że Mbappé mógł lepiej zarządzić końcówką sezonu?
Mbappé grał na pozycji innej niż ta, na której występował w PSG. To też trochę go wytrąciło. Poprawimy wszystkie rzeczy, które naszym zdaniem nie wyszły nam dobrze. Mamy bardzo dobrych piłkarzy i przyjdzie jeszcze ktoś nowy. Tyle. Nie trzeba obwiniać ani trenerów, ani zawodników.
Komentarze (79)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się