Galaktyczna misja Realu Madryt na razie stała się dla Florentino Péreza misją niemożliwą. Prezes Królewskich zapowiadał, że przedstawi ofertę w wysokości 150 milionów euro za wielki transfer i faktycznie wykonał ruch, choć według dziennika MARCA nie była to formalna propozycja z konkretną, ostateczną kwotą. Operacja bardzo szybko natrafiła jednak na ścianę nie do przejścia.
Wybranym zawodnikiem był Julián Álvarez. Real Madryt nie miał jednak nawet przestrzeni do rozpoczęcia negocjacji. Atlético zdecydowanie odrzuciło jakąkolwiek możliwość rozmów i odesłało Królewskich do klauzuli odstępnego Argentyńczyka, która wynosi 500 milionów euro. To kwota niemożliwa do zaakceptowania, dlatego ta droga została praktycznie zamknięta.
Zanim wyszło na jaw, że priorytetem jest Julián, wśród potencjalnych kandydatów pojawiło się także nazwisko Michaela Olise, największej gwiazdy Bayernu. Niemcy również szybko ucięli jednak wszelkie spekulacje. Prezes bawarskiego klubu wypowiedział się w tej sprawie bardzo jasno: „Jeśli Florentino Pérez chce złożyć mi ofertę za Olise, niech o tym zapomni. On nie jest na sprzedaż”.
Realnych szans nie ma również w przypadku innych piłkarzy łączonych w ostatnich tygodniach z Realem Madryt. Od momentu, gdy Florentino w programie Horizonte zapowiedział złożenie dużej oferty, na rynku pojawiały się nazwiska João Nevesa i Vitinhi z Paris Saint-Germain. Ich odejście z Paryża uznawane jest jednak za praktycznie niemożliwe. Jorge Mendes dał już do zrozumienia, że żaden z nich nie opuści projektu Luisa Enrique. „Vitinha i João Neves nigdy nie byli dla nikogo opcją. Paris Saint-Germain nie zamierza ich sprzedawać, a oni są bardzo, bardzo szczęśliwi w PSG”.
W tym kontekście Florentino Pérez zostaje bez galaktycznego zawodnika dostępnego na rynku. Największą niewiadomą pozostaje Erling Haaland. Warto przypomnieć, że Enrique Riquelme obiecywał u notariusza, że jeśli wygra wybory, norweski napastnik zagra w zespole Królewskich. Te słowa zostały później zdementowane przez ojca i agentkę piłkarza, choć nadal pojawiają się spekulacje dotyczące ewentualnej klauzuli, która mogłaby w przyszłości ułatwić mu odejście z Manchesteru City. Gdyby taka możliwość rzeczywiście istniała, Haaland byłby właściwie jedynym galaktycznym nazwiskiem, które wciąż mogłoby pojawić się na radarze Realu Madryt, choć także w tym przypadku operacja byłaby niezwykle trudna.
Według dziennika MARCA priorytet José Mourinho nie polega jednak na sprowadzeniu wielkiej gwiazdy do ofensywy. Portugalski szkoleniowiec chce budować zespół solidny i zrównoważony. W tym kierunku Real Madryt zamknął już transfery Konaté i Dumfriesa, którzy mają wzmocnić drużynę po odejściach Alaby i Carvajala. Następne cele dotyczą wzmocnienia obrony i środka pola. Real Madryt chce sprowadzić jeszcze jednego defensora, a w klubie podobają się Gvardiol i Calafiori. Do tego Mourinho liczy na przynajmniej jednego nowego pomocnika.
Mourinho uważa, że atak jest już bardzo dobrze obsadzony. W kadrze znajdują się Kylian Mbappé i Vinícius Júnior, dlatego szkoleniowiec nie widzi obecnie potrzeby, by za wszelką cenę ruszać po kolejną wielką gwiazdę ofensywną. Real Madryt może więc w najbliższym czasie skupić się nie na galaktycznym nazwisku, lecz na domknięciu składu, który ma być bardziej kompletny, stabilny i lepiej przygotowany do walki na wszystkich frontach.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się