REKLAMA
REKLAMA

Najważniejsze wyzwania Florentino: sprzedaż części aktywów, Bernabéu i Dolina Krzemowa w Valdebebas

Florentino Pérez pozostanie prezesem Realu Madryt przynajmniej do 2030 roku. Jak opisuje Jabier Izquierdo z 2playbook, przed sternikiem Królewskich stoi jednak kilka kluczowych spraw, które mogą zdefiniować jego kolejną kadencję: od możliwej sprzedaży części aktywów klubu, przez powrót koncertów na Santiago Bernabéu, po decyzję w sprawie koszykarskiej Euroligi i projekt technologicznego miasteczka w Valdebebas.

REKLAMA
REKLAMA
Najważniejsze wyzwania Florentino: sprzedaż części aktywów, Bernabéu i Dolina Krzemowa w Valdebebas
Florentino Pérez. (fot. Getty Images)

Florentino Pérez wygrał wybory na prezesa Realu Madryt i będzie kierował klubem co najmniej do 2030 roku. To data symboliczna, bo właśnie wtedy finał mistrzostw świata może odbyć się na Santiago Bernabéu. Zanim jednak Królewscy dotrą do tego momentu, przed Florentino stoi kilka bardzo ważnych decyzji, które mają pomóc klubowi wejść na jeszcze wyższy poziom finansowy i organizacyjny.

REKLAMA
REKLAMA

Według Jabiera Izquierdo z 2playbook, głównym celem prezesa jest dalsze zwiększanie wartości Realu Madryt. Sam Florentino wycenia dziś klub na ponad 10 miliardów euro i chce, by w ciągu kilku lat jego wartość wzrosła nawet do 20 miliardów euro. Niezależne analizy, między innymi LaLiga Stock Market przygotowywana przez Intelligence 2P, są ostrożniejsze i umieszczają wartość Los Blancos w przedziale od 6,5 do 8,5 miliarda euro.

Na boisku pierwszym zadaniem będzie zbudowanie możliwie najmocniejszej drużyny. Poza nim Pérez musi jednak zmierzyć się z szeregiem wyzwań biznesowych. Real Madryt pod jego rządami został w sezonie 2023/24 pierwszym klubem piłkarskim na świecie, który przekroczył granicę miliarda euro przychodów. Barcelona po zakończeniu przebudowy Spotify Camp Nou również ma szybko zwiększać swoje wpływy, Paris Saint-Germain przeżywa dobry moment sportowy i wizerunkowy, a kluby z czołówki Premier League pozostają stałym zagrożeniem na rynku. Dlatego Florentino chce przeprowadzić zmiany, które można odczytywać jako część spuścizny, jaką zamierza po sobie zostawić.

Sprzedaż części aktywów klubu

Najważniejszą i jednocześnie najbardziej delikatną sprawą pozostaje możliwa reorganizacja struktury klubu. Florentino Pérez wielokrotnie podkreślał, że Real Madryt nie jest na sprzedaż, ale już na zgromadzeniu w 2024 roku mówił o „reorganizacji korporacyjnej klubu”. Teraz temat wrócił z jeszcze większą siłą.

REKLAMA
REKLAMA

Plan zakłada, że socios mieliby zatwierdzić w konsultacji sprzedaż części aktywów Realu Madryt. Na razie nie wiadomo, jak dokładnie miałaby wyglądać taka operacja, jaki profil miałby potencjalny inwestor i jaki procent aktywów trafiłby na rynek. Florentino sugerował wcześniej przedział od 5 do 10%. Zapowiadał też, że w najbliższym czasie przedstawi dokładne wyjaśnienia, również w kontekście podatkowym. To ważne, bo w kampanii pojawiał się scenariusz, w którym każdy socio mógłby otrzymać akcję wycenianą nawet na 100 tysięcy euro.

„Ci, którzy kupią 5% Realu Madryt, nie będą rządzić, tylko zwiążą się z marką taką jak nasza”, mówił Florentino w rozmowie z El País. W jednym z materiałów kampanijnych tłumaczył z kolei, że klub nadal pozostanie klubem, z prezesem, zarządem i dotychczasowymi organami. Według tej koncepcji Real mógłby stworzyć spółkę w pełni należącą do klubu, do której przeniesiono by działalność piłkarską i koszykarską.

Madrycka Dolina Krzemowa w Valdebebas

Kolejnym wielkim projektem nowej kadencji ma być dalsza rozbudowa terenów w Valdebebas. Klub planuje stworzenie czegoś w rodzaju hiszpańskiej Doliny Krzemowej. Projekt nosi nazwę Madrid Innovation District i ma powstać na terenach o powierzchni 850 tysięcy metrów kwadratowych, którymi Real Madryt dysponuje w Valdebebas.

REKLAMA
REKLAMA

Według 2playbook, chodzi o publiczno-prywatny plan wart 8,5 miliarda euro. Nowa dzielnica technologiczna ma przyciągać siedziby wielkich firm zajmujących się innowacjami i rozwojem, a także badaczy, przedsiębiorców i start-upy. Klub przedstawiał ten projekt jako przestrzeń, która ma generować synergie, współpracę i nowe możliwości gospodarcze.

Na razie znane są głównie wizualizacje. Konsultanci z PwC szacują jednak, że Madrid Innovation District mógłby wnosić około 1,2 miliarda euro rocznie do regionalnego PKB i stworzyć 23 tysiące stałych miejsc pracy. Dla Realu Madryt kluczowe pytanie brzmi, jakie przychody ten projekt przyniesie samemu klubowi i w jakim stopniu pomoże zmniejszyć długoterminowe obciążenie finansowe związane z przebudową Santiago Bernabéu.

Euroliga czy NBA Europe?

Bardzo pilna decyzja dotyczy sekcji koszykarskiej. Real Madryt musi zdecydować, czy przedłużyć licencję z Euroligą. Termin upływa 30 czerwca, a większość pozostałych klubów z licencją już zaakceptowała nowy cykl. Królewscy wciąż analizują sytuację.

Koszykówka za kadencji Florentino była źródłem wielu sukcesów, także na poziomie europejskim. Nie ma jednak pełnej pewności, że Real pozostanie w najważniejszych rozgrywkach Starego Kontynentu. Pérez od lat z uznaniem wypowiada się o amerykańskim modelu sportowym. Wspominał o nim wielokrotnie również przy okazji projektu Superligi. Dlatego atrakcyjna wydaje mu się koncepcja wejścia NBA do Europy.

REKLAMA
REKLAMA

W tym przypadku liga amerykańska chce jednak współpracować z FIBA, a to budzi nieufność klubów, które obawiają się utraty kontroli. W piłce nożnej Florentino bronił dokładnie odwrotnego modelu, czyli rozgrywek silniej kontrolowanych przez największe kluby. Projekt NBA Europe wciąż pozostaje niepewny, wymagałby wielomilionowych inwestycji i według dotychczasowych sygnałów ewentualne zyski pojawiłyby się dopiero w bardzo długim terminie.

„Nieskończone Bernabéu” i prawa telewizyjne

Florentino Pérez od lat marzy o tym, by Santiago Bernabéu stało się stadionem niemal nieograniczonym, także w sensie technologicznym. Jednym z elementów tej wizji jest współpraca z Apple. W 2023 roku Real podpisał porozumienie dotyczące stworzenia immersyjnego doświadczenia, dzięki któremu kibic mógłby oglądać mecze w sposób przypominający obecność na stadionie.

Problemów jest jednak kilka. Pierwszy to cena samego sprzętu, bo Apple Vision Pro kosztują obecnie blisko 4 tysiące euro. Drugi, znacznie ważniejszy, dotyczy praw telewizyjnych. Real Madryt nie może dziś samodzielnie sprzedawać transmisji meczów La Ligi czy Ligi Mistrzów w takiej formie. Prawa należą do organizatorów rozgrywek, czyli La Ligi i UEFA, a w Hiszpanii posiadaczem pakietów jest między innymi Movistar Plus+.

REKLAMA
REKLAMA

Właśnie ten spór o kontrolę nad prawami tłumaczy znaczną część napiętych relacji między Realem Madryt a La Ligą. Florentino Pérez i Javier Tebas od lat prezentują zupełnie inne spojrzenie na to, jak powinna rozwijać się hiszpańska piłka. Prezes Realu wychodzi z założenia, że największe kluby powinny mieć większą swobodę komercyjną. Tebas broni modelu scentralizowanej sprzedaży praw i wspólnego interesu całych rozgrywek.

Jeszcze niedawno bardzo napięte były również stosunki Florentino z UEFA. W lutym doszło jednak do porozumienia. Nie wiadomo dokładnie, na jakich zasadach i dlaczego obie strony postanowiły zakończyć otwarty konflikt. Projekt Superligi, który przez lata pozostawał jednym z najważniejszych pól bitwy prezesa Realu, wygląda dziś na zamknięty etap. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej pojawiały się groźby roszczeń sięgających nawet 4,55 miliarda euro za blokowanie projektu nowych rozgrywek.

Powrót koncertów na Bernabéu

Najbardziej medialną sprawą pozostają koncerty na Santiago Bernabéu. Po przebudowie stadion miał stać się nie tylko domem Realu Madryt, lecz także jednym z najważniejszych obiektów eventowych w Europie. Problemem okazały się jednak skargi mieszkańców i decyzje administracyjne oraz sądowe, które doprowadziły do wstrzymania koncertów.

REKLAMA
REKLAMA

Florentino Pérez w rozmowie z telewizją La Sexta zapewniał w trakcie kampanii, że klub nie zarabia na koncertach. Tłumaczył, że dla Realu Madryt organizacja wielkich wydarzeń muzycznych ma przede wszystkim znaczenie wizerunkowe. Mimo to klub nie zamierza rezygnować z tego obszaru. Prezes Los Blancos mówił niedawno w El País, że władze miasta i regionu Madrytu przygotują „specjalne przepisy”, które umożliwią Bernabéu organizację wydarzeń podobnych do koncertów Bad Bunny’ego na Metropolitano. Atlético zorganizowało dziesięć takich koncertów, wszystkie przy komplecie publiczności, co przełożyło się na ogromną uwagę medialną i wielomilionowe wpływy.

Ważnym elementem biznesu stadionowego ma być także skybar. Klub niedawno odzyskał zarządzanie tym aktywem, które wcześniej znajdowało się w rękach spółki Anastia Gourmet Hostelería, obecnie objętej postępowaniem upadłościowym. Skybar ma pomóc w zwiększaniu przychodów z eksploatacji stadionu.

Według 2playbook, działalność Bernabéu już w pierwszym półroczu sezonu 2024/25 potroiła przychody, zbliżając się do 44 milionów euro. Ambicją Florentino pozostaje dojście przez cały klub do poziomu 2 miliardów euro przychodów. Stadion ma odgrywać w tym planie ogromną rolę, od powierzchni gastronomicznych, przez największy Starbucks w Hiszpanii, po koncerty największych artystów, o ile pozwolą na to przepisy.

REKLAMA
REKLAMA

Piętnaście lat bez strat

Real Madryt stoi też przed wyzwaniem utrzymania statusu jednego z nielicznych europejskich klubów, które od ponad piętnastu lat nie notują strat. To szczególnie istotne, biorąc pod uwagę pandemię, zamknięcie stadionów i ogromne problemy finansowe wielu największych drużyn. Królewscy przeszli przez ten okres dzięki tymczasowym cięciom kosztów i od sezonu 2011/12 wypracowali łącznie 336 milionów euro zysku, wynika z danych Intelligence 2P, jednostki analitycznej 2playbook.

W tym czasie Real Madryt ponad dwukrotnie zwiększył przychody. W sezonie 2011/12 wynosiły one 514 milionów euro, a w sezonie 2024/25 osiągnęły 1,159 miliarda euro. Prognoza na kończący się sezon zakładała przekroczenie granicy 1,2 miliarda euro.

Klub dobrze kontroluje też wydatki na wynagrodzenia. Masa płac znajduje się na poziomie około 50% przychodów, czyli wyraźnie poniżej limitu 70% narzuconego przez UEFA klubom występującym w Lidze Mistrzów i innych europejskich rozgrywkach. Największym obciążeniem pozostaje jednak dług finansowy netto, który od pandemii wzrósł sześciokrotnie i sięga 1,395 miliarda euro. Główną przyczyną są koszty przebudowy Santiago Bernabéu.

Nowa kadencja Florentino Péreza nie będzie więc wyłącznie czasem kolejnych decyzji transferowych. To może być okres, w którym Real Madryt zdecyduje o swoim modelu właścicielskim, przyszłości koszykówki, komercyjnym wykorzystaniu Bernabéu i sposobie rywalizacji z największymi klubami świata. Jak podkreśla Jabier Izquierdo z 2playbook, właśnie te „teczki” będą teraz leżeć na biurku prezesa Królewskich.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA