Florentino Pérez w wywiadzie dla El País powiedział:
A jeśli pan wygra, co się zmieni?
Zasadniczo nic się nie zmieni, ale będą sprawy, które trzeba wyjaśnić. Jak wiecie, zamierzam przekazać własność ekonomiczną 100 tysiącom socios. Bycie z Realu Madryt nie będzie już wyłącznie sprawą sentymentalną, jak do tej pory, ale będzie także oznaczało bycie właścicielem klubu, do końca życia.
Zawsze mówiło się, że socios są właścicielami klubu.
Teraz, kiedy ktoś umiera, zostaje pochowany i na tym kończy się jego historia z Realem Madryt. Tak nie może być. Zamierzam przekazać socios własność ekonomiczną. To dla mnie także satysfakcja, bo od pierwszego dnia przyszedłem z zamiarem, żeby to oni byli właścicielami.
Dlaczego, żeby przekazać majątek socios, trzeba sprzedać komuś część klubu?
Nie trzeba. Tylko kto mówi, że klub jest wart 10 miliardów? Forbes? To nie jest wycena. Wycena polega na tym, że ktoś kupuje minimalną część, 5%, po prostu po to, żeby ustalić wartość.
A co dostaje w zamian ten, kto kupuje 5%?
Nic. Chodzi o firmy, które wchodzą przy tak nadzwyczajnej wycenie, że nikt nie może myśleć, iż przychodzą po Real Madryt. To coś przeciwnego do tego, co chce zrobić ta kandydatura [Riquelme]. Pomysł ogłoszenia wyborów już rozważałem, bo chciałem odejść po przekazaniu majątku właścicielom. Nie ma nic bardziej przejrzystego.
Czy później ktoś mógłby przyjść i chcieć kupić 10%?
Tyle, ile będą chcieli socios i zawsze w referendum. To 5% nie będzie jednak rządzić. Powiedzmy, że może mieć bardziej wymiar wizerunkowy, związanie się z marką taką jak Real Madryt. Nadal rządzić będzie 95% należące do socios. Nie spocznę, dopóki nie doprowadzę do tego, że ekonomiczny majątek klubu będzie należał do jego socios. Nie będzie należał do kogoś przypadkowego, kto nie ma pieniędzy i jest gotów wziąć lichwiarski kredyt, żeby przejąć Real Madryt. Ta druga kandydatura to układ interesów, ludzi, którzy wchodzili na zgromadzenia, nie będąc socios i głosowali.
Jeśli pan wygra, kiedy przeprowadziłby pan referendum w sprawie zmiany modelu właścicielskiego?
Od razu po zakończeniu wyborów chcę zwołać zgromadzenie delegatów i przeprowadzić referendum.
Paco González, jeden z głównych sportowych dziennikarzy radia COPE, przekazał następujące informacje w tej sprawie:
– Ludzie ze sztabu wyborczego Florentino Péreza wyjaśnili mi dokładnie, co Florentino Pérez ma w głowie przy tej zmianie właścicielskiej, tej zmianie struktury właścicielskiej. W teorii Real ma pozostać dokładnie taki sam: ma być klubem piłkarskim, nie będzie sportową spółką akcyjną. Real Madryt chce stworzyć spółkę kapitałową i być właścicielem tej spółki. W tej spółce kapitałowej znajdowałyby się pieniądze od tego "szejka", który wykupi 5% klubu albo 10%. Właśnie to Florentino wstępnie wycenił mniej więcej tak: jeśli Real jest wart 10 miliardów i jest nas 100 tysięcy socios, to na każdego socio przypadłoby po 100 tysięcy euro, ok? Ale to nie byłaby bezpośrednia własność klubu, tylko znajdowałoby się w ramach spółki kapitałowej.
– Wtedy ja już zapytałem: ale jeśli jestem socio Realu i mówią mi, że mam udział w tej spółce kapitałowej, a moja część jest warta 100 tysięcy, ten mój udział, to czy mogę go sprzedać? Bo na przykład jestem spłukany, bo źle mi się wiedzie w życiu... Czy mogę ją sprzedać? Czy też jakiś bogacz może poświęcić się skupowaniu akcji ze wszystkich stron i ostatecznie także zostać większościowym właścicielem tej spółki? Właśnie to próbują teraz rozwiązać. Czy to klub odkupywałby tę, że tak to określę, akcję socio i sprzedawałby ją indywidualnie komuś innemu, kto nie miałby jeszcze żadnej akcji? Czy dopuszcza się, żeby ktoś mógł mieć więcej niż jedną akcję? To właśnie jest analizowane.
– Ale zasadniczo wszystko to zostanie zaproponowane na walnym zgromadzeniu, a później musiałoby zostać zatwierdzone lub nie w referendum, jeśli socios będą tego chcieli. Więc chodzi o stworzenie spółki, której właścicielem byłby Real i w której znajdowałyby się jego pieniądze – przekazał dziennikarz.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się