„Spalili go w najgorszy możliwy sposób”, ubolewają w Valdebebas. W akademii Realu Madryt postać Álvaro Arbeloi ma ogromne znaczenie, podobnie jak dorobek, który po sobie zostawia. Pięć burzliwych miesięcy w pierwszym zespole nie przekreśla pracy wykonanej w Valdebebas, gdzie były obrońca Królewskich zbudował nowoczesną, odświeżoną i znów szeroko obserwowaną akademię.
Arbeloa odchodzi, zostawiając po sobie La Fábrice w znacznie lepszym stanie niż ten, w jakim ją zastał. Akademia odzyskała znaczenie w młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii, wypromowała wielu piłkarzy z potencjałem na pierwszy zespół i stała się dla Realu Madryt także ważnym aktywem finansowym. Według dziennika MARCA łączna wartość zawodników rozwiniętych w ostatnich latach pod wpływem pracy Arbeloi zbliża się do 200 milionów euro.
Były obrońca Los Blancos rozpoczął pracę na ławkach trenerskich w Valdebebas w 2020 roku. Od początku stworzył bardzo mocny duet z Manu Fernándezem, dyrektorem akademii Realu Madryt. Razem przeprowadzili w La Fábrice głęboką przebudowę. Arbeloa zyskiwał coraz większy wpływ wraz z kolejnymi awansami w klubowej strukturze, a jego przejście w 2022 roku do Juvenilu A, jednej z najważniejszych drużyn w całej akademii, tylko ten wpływ zwiększyło.
Jak opisuje Silvia Tamaral, Arbeloa był trenerem niezwykle drobiazgowym. Modernizował kolejne obszary pracy, poprawiał detale i pilnował spraw, które z zewnątrz często pozostają niewidoczne. Jego porozumienie z Manu Fernándezem było pełne, a efektem ich współpracy było wyniesienie marki La Fábrice na bardzo wysoki poziom. Real Madryt znów ma nie tylko piłkarzy z widokami na pierwszy zespół, lecz także zawodników, po których regularnie zgłaszają się inne kluby.
Najbardziej widoczny jest wzrost wartości Castilli. Gdy Arbeloa obejmował rezerwy latem, cała kadra była wyceniana na około pięć milionów euro. Dziś jej wartość przekracza 80 milionów. To skok bez precedensu i jednocześnie konkretna szansa dla klubu na przyszłe operacje transferowe.
Po ostatnich aktualizacjach rynkowych Castilla ma aż szesnastu zawodników wycenianych na co najmniej milion euro. Cestero osiągnął poziom 7,5 miliona euro, César Palacios jest wyceniany na sześć milionów, a Valdepeñas, Diego Aguado, Joan Martínez, David Jiménez i Manuel Ángel na pięć milionów. Fran González, Fortea, Yáñez i Lamini są warci po trzy miliony euro. Do tego dochodzi kolejna grupa piłkarzy z wycenami od jednego do dwóch milionów euro.
Największym sportowym i finansowym odkryciem Arbeloi pozostaje jednak Thiago Pitarch. Wychowanek zanotował jeden z najbardziej efektownych wzrostów wartości w europejskiej piłce w ostatnim czasie. Jego wycena skoczyła do 20 milionów euro, co robi tym większe wrażenie, że na najwyższym poziomie ma jeszcze niewielkie doświadczenie. Rozegrał zaledwie piętnaście meczów w pierwszym zespole Realu Madryt, ale od razu pokazał swój wpływ. Jednym z największych zwolenników jego talentu od początku był właśnie Arbeloa.
MARCA podkreśla, że praca Arbeloi przyniosła klubowi także bezpośrednie korzyści finansowe. Dwie wygrane dwumecze w Lidze Mistrzów, z Benficą i Manchesterem City, oznaczały dla Realu Madryt 33,5 miliona euro przychodu. Do tego dochodzą transfery wychowanków z ostatnich lat. W dwóch poprzednich letnich okienkach Królewscy zarobili prawie osiemnaście milionów euro na zawodnikach, których rozwój był mocno związany z Arbeloą.
To on w wieku juniorskim wypromował Nico Paza, Chemę, Jacobo Ramóna i Yusiego. Później cała czwórka przyniosła Realowi Madryt łącznie 17,5 miliona euro. Dziś ci piłkarze są warci znacznie więcej. Kolejnym dużym ruchem może być Gonzalo, który znajduje się na wylocie. Po dodaniu obecnej generacji Castilli obraz jest jasny: Arbeloa zostawia po sobie w Valdebebas piłkarzy o łącznej wartości sięgającej około 200 milionów euro.
Znaczenie jego pracy nie ogranicza się jednak do pieniędzy. Najważniejsza była przebudowa sportowa. Jej symbolem jest triumf Juvenilu A w Youth League, czyli kulminacja świetnych roczników 2006 i 2007. To pokolenie w dużej mierze szlifował właśnie Arbeloa. Fortea, Aguado, Joan Martínez, Yáñez, Cestero, Roberto Martín czy Valdepeñas byli jego wyborami, a później stali się filarami drużyny, która sięgnęła po europejski sukces.
Arbeloa dawał im minuty bez oglądania się na wiek. Dzięki temu wielu młodych zawodników szybciej nabrało dojrzałości i doświadczenia. W Valdebebas dobrze pamiętają, że jego zespoły nie tylko wygrywały, ale też rozwijały piłkarzy w sposób, który później przekładał się na kolejne szczeble klubowej struktury.
Do pierwszego zespołu Arbeloa trafił po sześciu sezonach pracy w akademii. W przeciwieństwie do wielu byłych piłkarzy, których trenerskie projekty z czasem traciły impet, w jego przypadku oczekiwania rosły z roku na rok. Szczególne znaczenie miał sezon 2022/23, gdy w pierwszym roku pracy z Juvenilem A zdobył potrójną koronę: ligę, Copa del Rey i Copa de Campeones. Od tamtej pory w klubie coraz głośniej mówiono, że powinien dostać Castillę. Obecność Raúla opóźniła ten plan do poprzedniego lata.
Liczby pokazują skalę jego pracy. W ostatnim sezonie w Juvenilu A wygrał 31 z 43 meczów. W rozgrywkach 2023/24 zanotował 29 zwycięstw w 40 spotkaniach, a w sezonie 2022/23, zakończonym potrójnym triumfem, wygrał 41 z 47 meczów. Wcześniej, prowadząc Infantil A i Cadete A, miał bilans 38 zwycięstw w 47 spotkaniach.
Castillę zostawił na miejscach barażowych i w ćwierćfinale Premier League International Cup. W rezerwach zanotował dwanaście zwycięstw, trzy remisy i osiem porażek w 23 meczach. Łącznie, zanim objął pierwszy zespół, miał w La Fábrice 151 wygranych w 200 spotkaniach.
Jednym z ważnych skutków pracy Arbeloi był również powrót wychowanków Realu Madryt do młodzieżowych reprezentacji Hiszpanii. W czasie jego drogi przez akademię niemal dwudziestu prowadzonych przez niego zawodników po raz pierwszy zostało reprezentantami kraju. W tym gronie znaleźli się między innymi Valdepeñas, Ignacio Gascón, Mesonero, Diego Aguado, Cristian David, Jacobo Ramón, César Palacios, Chema, Thiago Pitarch, David Jiménez, Pol Durán, Paulo Iago, Yáñez, Álvaro González, José Antonio Reyes, Joan Londoño i Roi Torres.
W Valdebebas przez wiele miesięcy panowało poczucie, że La Fábrica znów naprawdę ma znaczenie. „Oczywiście, że bardzo trudno przebić się do pierwszego zespołu, ale teraz widzimy te drzwi bliżej…”, mówiono w akademii. Nie była to pusta nadzieja. Zawodnicy, którzy dostawali szanse, odpowiadali na boisku, rywalizowali i pokazywali, że poziom istnieje. Brakowało przede wszystkim okazji, a Arbeloa był trenerem, który ten głos słyszał.
Dlatego jego odejście wywołuje w Valdebebas tak duże rozczarowanie. La Fábrica traci trenera, który wierzył w nią jak mało kto i który potrafił przełożyć tę wiarę na wyniki, rozwój piłkarzy oraz konkretne pieniądze dla klubu. Pięć miesięcy w pierwszym zespole pozostawiło po sobie hałas, lecz w akademii pamiętają przede wszystkim coś innego: pracę, która odnowiła La Fábricę i przywróciła jej miejsce w projekcie Realu Madryt.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się