REKLAMA
REKLAMA

Scariolo: Jestem bardzo szczęśliwy, że dotarliśmy do finału Euroligi

Sergio Scariolo wziął udział w konferencji prasowej po półfinałowym starciu z Valencią. Był szczęśliwy z wygranej i potwierdził, że Garuba na pewno nie zagra z Olympiakosem.

REKLAMA
REKLAMA
Scariolo: Jestem bardzo szczęśliwy, że dotarliśmy do finału Euroligi
Sergio Scariolo. (fot. Getty Images)

– Oczywiście jestem bardzo szczęśliwy, że dotarliśmy do finału Euroligi i jeszcze bardziej szczęśliwy, że pokonaliśmy wielką drużynę. Valencia nigdy się nie poddała i za każdym razem, kiedy robiliśmy różnicę, oni byli w stanie się zbliżyć. Trzeba oddać im zasługi za to, co zrobili.

REKLAMA
REKLAMA

– Jestem bardzo dumny z wysiłku moich zawodników. Niesamowite jest to, jak zareagowali na wszystkie problemy, z którymi mierzyliśmy się po drodze, żeby dojść aż tutaj. To było zabawne, bo w styczniu generalni menedżerowie nawet nie widzieli nas wśród 6–7 najlepszych drużyn, a przed tym meczem również nie dawano nam większych szans mimo naszego sezonu. Rozumiem to, sam mam ogromny szacunek do Valencii, ale to było naprawdę zabawne i być może stało się dla nas dodatkowym paliwem. A teraz mamy pełny bak na niedzielę, ale to jeszcze nie moment, żeby mówić o niedzieli. Nie odpowiem na żadne pytania o finał, to nie jest odpowiedni czas.

– Teraz jest czas, żeby być dumnym i nawet w pewnym stopniu świętować to, co osiągnęliśmy, a od jutra spojrzeć w przyszłość i spróbować znaleźć sposób na grę przeciwko temu niesamowitemu zespołowi, który jest przed nami.

– Szczerze mówiąc, nie wiem, co dolega Garubie, ale po wstępnych badaniach na 100 procent nie zagra w niedzielę.

– Musieliśmy całkowicie się przedefiniować. Nasz zespół ma jasno określony charakter i tożsamość, budowane tydzień po tygodniu i miesiąc po miesiącu, co doprowadziło nas tutaj z Edym Tavaresem i Ołeksijem Łeniem. Oczywiście, jeśli ich nie ma, musimy wymyślić coś innego. Nie martwiłem się specjalnie o atak, za to martwiłem się, i słusznie, o obronę oraz zbiórki. Dopóki nie przejęliśmy kontroli nad zbiórkami, nie byliśmy w stanie wypracować wyraźnej przewagi nad zespołem, który cały czas wracał do meczu. Mniej więcej tego się spodziewałem. Szczerze mówiąc, zawodnicy świetnie zrealizowali to, co przygotowaliśmy, i wykonali ogromną pracę, zbierając o 17 piłek więcej niż Valencia. Czapki z głów.

REKLAMA
REKLAMA

– My nie mieliśmy żadnych wątpliwości i ci, którzy znają się na koszykówce oraz potrafią patrzeć szerzej niż tylko na końcowy wynik, również ich nie mieli. Oczywiście w naszej pracy każdy może mieć swoje zdanie, zarówno ci, którzy się znają, jak i ci, którzy się nie znają, ale my musimy słuchać tych, którzy naprawdę się znają, oraz własnych opinii, bo to one są jedynymi, które nas prowadzą i wyznaczają kierunek. Od listopada jesteśmy świetnym zespołem, graliśmy bardzo dobrą koszykówkę i mieliśmy bardzo wyraźną tożsamość. Kilka meczów przegraliśmy minimalnie na wyjazdach, ale też kilka minimalnie wygraliśmy u siebie. Wiele spotkań wygranych mogło zostać przegranych i odwrotnie, tych rozstrzyganych jednym czy dwoma rzutami.

– Z naszej strony nie ma żadnego konfliktu emocji. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, ale nie tylko z powodu awansu do finału, także z całego sezonu i rozwoju drużyny. To prawda, że smutno jest patrzeć na trzech kolegów siedzących bez możliwości pomocy zespołowi. To są jednak dwie różne sprawy i jest miejsce na obie. Ale teraz praktycznie nie ma miejsca na żadną z nich, bo od jutra liczą się już tylko wysiłek, koncentracja i plan na mecz.

– Jesteśmy zespołem złożonym z zawodników z charakterem, który potrafił się zjednoczyć i ugruntować jako spójna drużyna, w której każdy akceptuje swoją rolę. Jest dużo wewnętrznej dyskusji, ale też dyscypliny i wiary w pracę, którą wspólnie wykonujemy. Bardzo ufam mentalności moich zawodników oraz ich zdolności do rozumienia gry i rywalizacji. Cieszę się, że wierzą w to, co im proponujemy, a rezultat jest właśnie taki. Oczywiście dwa ciosy, które otrzymaliśmy, były bardzo bolesne i przyszły jeden po drugim. Odbudowalibyśmy się po urazie Edy’ego, który był najcięższym z nich wszystkich, a przecież Ołeksij Łeń dawał nam bardzo dużo w defensywie podczas play-offów przeciwko Hapoelowi Tel Awiw. Był niezastąpionym filarem, a później przytrafiła się kontuzja Ołeksijowi i znów odpowiedzieliśmy. Gdzie dalej? Do kiedy? Biorąc pod uwagę nasz charakter, byłbym zaskoczony, gdybyśmy nie dali rady. Mogą nas zmiażdżyć fizycznie, ale jeśli chodzi o poziom charakteru, to będziemy tam.

REKLAMA
REKLAMA

– Myślę, że to nie jest moment, żeby mówić o nazwiskach. Jestem bardzo zadowolony z występu Treya Lylesa i wszystkich pozostałych. Izan Almansa jest częścią drużyny i zdecydujemy, co będzie odpowiednie dla drużyny, żeby przeciwstawić się wielkiemu rywalowi w niedzielę.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA