Enrique Riquelme w piątek pojawił się u notariusza, aby domknąć ostatnie szczegóły swojej kandydatury na prezesa Realu Madryt, którą ma oficjalnie ogłosić w sobotę. Hiszpański przedsiębiorca musiał wykazać majątek osobisty na poziomie niemal 200 milionów euro, by móc poręczyć za swój przyszły zarząd, czego wymaga klubowy regulamin wyborczy. Według źródeł finansowych, na które powołuje się Agustín Marco z El Confidencial, właściciel Cox Energy oparł się w tej sprawie na banku kanadyjskim i andorskim.
Chodzi konkretnie o Bank of Nova Scotia, kanadyjską instytucję działającą również w Stanach Zjednoczonych. Bank znany szerzej jako Scotiabank ma kapitalizację giełdową zbliżoną do 100 miliardów dolarów, czyli około 83 miliardów euro. Według El Confidencial instytucja zaufała 37-letniemu przedsiębiorcy po tym, jak uczestniczyła w finansowaniu przejęcia Iberdrola México przez Cox Energy za 4,2 miliarda dolarów, czyli 3,6 miliarda euro. Transakcję domknięto kilka tygodni temu.
Scotiabank był jednym z siedmiu banków, które udzieliły Riquelme kredytu pomostowego w wysokości 2,65 miliarda dolarów, by zabezpieczyć przejęcie meksykańskiej filii Iberdroli. Obok Kanadyjczyków w operacji brały udział również BBVA, Santander, Deutsche Bank, Barclays, Goldman Sachs oraz Citi, które koordynowało całość. Hiszpańska spółka miała zapłacić temu konsorcjum około 100 milionów euro prowizji za wsparcie finansowe przy jednej z największych transakcji korporacyjnych w branży energetycznej przeprowadzonych przez firmę z Hiszpanii.
Jak opisuje Agustín Marco, Riquelme miał wybrać Scotiabank również po to, by nie stawiać w trudnym położeniu Santanderu i BBVA, czyli dwóch banków tradycyjnie współpracujących z ACS, której Florentino Pérez jest prezesem i głównym akcjonariuszem. Właściciel Cox Energy, licząc się z możliwą presją ze strony niemal 80-letniego prezesa Realu Madryt na Anę Botín i Carlosa Torresa, stojących na czele Santanderu i BBVA, wolał zwrócić się po gwarancję do instytucji zagranicznej.
Samo wsparcie Scotiabanku może jednak nie wystarczyć, by spełnić wymogi Realu Madryt. Kanadyjski bank musiałby być zarejestrowany w Banku Hiszpanii albo przedstawić kontrgwarancję wystawioną przez inną instytucję, która taki warunek spełnia. Z tego powodu, jak informuje El Confidencial, Riquelme dołączył drugie pismo zabezpieczające, tym razem od Andbanku.
Andbank to bank z siedzibą w Andorze, należący do rodzin Cerqueda i Reig. To jedna z grup finansowych, które w ostatnich latach najmocniej urosły w Hiszpanii w segmencie obsługi dużych majątków. Według informacji przywoływanych przez Agustína Marco instytucja zarządza aktywami o wartości około 20 miliardów euro.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się