– Chcę zobaczyć świetny mecz, pożegnać się z kibicami i podarować im zwycięstwo. To wielki wysiłek, rozegranie ostatniego meczu u siebie jest wyjątkowe. Chcemy sprawić radość Bernabéu.
– Pożegnanie? Oby było to „do zobaczenia”. Zawsze uważałem Real Madryt za swój dom. Od 20 lat jestem związany z Realem Madryt, to mój dom. To mój ostatni mecz w tym sezonie. Nie wiem, czy ostatni w moim życiu jako trener Realu Madryt, tego nigdy nie wiemy. Postaram się nim nacieszyć. I myślę o zwycięstwie.
– Słowa Laporty? Nie przywiązuję dużej wagi do słów Laporty. Zawsze bardzo jasno przedstawialiśmy nasze stanowisko w sprawach, o których mówiliśmy. Pewnie odnosi się do sprawy Negreiry… Wciąż czekamy na rozstrzygnięcie tak poważnej sprawy, która splamiła hiszpańską piłkę. Wielu sędziów z tamtej epoki nadal pracuje i nadal mamy takie samo odczucie. To nie są normalne rzeczy. Musimy nadal o tym głośno mówić. Piłkarz Realu Madryt krwawi, a ten sędzia w nagrodę dostaje finał Pucharu Króla.
– Możliwa praca z Mourinho? Nie jestem tutaj po to, by mówić o możliwościach. Mou ma fantastyczny sztab szkoleniowy, jest bardzo dobrze otoczony ludźmi. Jeśli przyjdzie, zrobi to ze swoimi współpracownikami, tak jak powinno być. Nie ma żadnej możliwości, żebym mógł z nim pracować. Przez te cztery miesiące myślałem o Realu Madryt, od teraz przyjdzie czas, by pomyśleć o sobie. Zrobiłem krok naprzód, czuję się gotowy na nowe wyzwania.
– Carvajal? Jest symbolem tego, jaki powinien być piłkarz Realu Madryt. Położył pierwszy kamień pod Valdebebas, jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. To będzie piękny dzień dla wszystkich, żeby oddać mu hołd. Wyjdzie w podstawowym składzie i jestem pewien, że gdy go zmienię, aby mógł otrzymać owację, wszyscy wstaną z miejsc. Gdy spojrzy wstecz, będzie bardzo dumny z tego, czego dokonał. My, madridistas, mieliśmy ogromne szczęście
– Vinícius? Ma zgodę klubu z powodu sprawy osobistej. Nie wiemy, czy jutro będzie mógł być z nami.
– Relacje z piłkarzami? Jestem im bardzo wdzięczny za to, co razem przeżyliśmy. Mam świadomość, że przy 25 zawodnikach nie można mieć z każdym takiej samej relacji. Mieliśmy różnice zdań, to normalne. Rozwiązaliśmy to w najlepszy możliwy sposób. Okazywaliśmy sobie szacunek, a szansa przyszła wtedy, kiedy przyszła. Dla mnie najważniejsze zawsze jest to, jak podchodzisz do tego, co cię spotyka. I zrobiłem to w najlepszy możliwy sposób, myśląc o Realu Madryt. W tych miesiącach bardziej myślałem o Realu Madryt niż o sobie, zrobiłem jednak to, co najlepsze dla klubu. W innym klubie wyglądałoby to inaczej, ale tutaj musiałem tak postąpić. Nie ma miejsca na żal.
– Wiem, w jakim stanie był zespół, gdy przyszedłem. Wiem, z czym musiałem się zmierzyć. Gdybym zaczął od początku, byłoby inaczej. Taka rola mi jednak przypadła i starałem się wykonać ją w najlepszy możliwy sposób. Nie po swojemu, ale najlepiej, jak się dało. Zrobiliśmy wiele rzeczy dobrze i jestem zadowolony z tego, co wykonaliśmy.
– Wybory? Są rzeczy, których nie mogę komentować. Uważam, że to świetnie, że pojawią się kandydaci. Wiedzą już, gdzie zawieszona jest poprzeczka. Będziemy słuchać i obserwować, jakie pomysły mogą przedstawić.
– Potwierdzam, że nie zostaję w pierwszym zespole? Tak.
– Realcje? Prawie wszystkie sprawiły, że rozwinąłem się jako trener i jako człowiek. Miałem relację ze wszystkimi, rozmawiałem z nimi. Czasami się zgadzaliśmy, czasami nie. Mam to szczęście, że byłem tam, gdzie oni są teraz, przechodziłem przez takie sytuacje i ich rozumiem. Często ich spojrzenie jest inne niż spojrzenie trenera. Mnie łatwiej postawić się w ich sytuacji niż im w mojej. Odchodzę z ogromną wdzięcznością. Sprawili, że stałem się lepszy, dzięki nim każdego dnia czerpałem z tego radość. Jestem bardzo wdzięczny klubowi za tę szansę. Odchodzę po tych ośmiu latach z wdzięcznością i zostawiam tu wielu przyjaciół. Oby pewnego dnia udało mi się wrócić.
Komentarze (135)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się