Prezesie, ostatnio pytałem pana, gdy wsiadał pan do samochodu, uśmiechnął się pan wtedy: czy oglądał pan z popcornem konferencję prasową Florentino Péreza. Co pan o niej sądzi? Zwłaszcza o tym, że mówił, iż ukradziono mu 18 punktów w tym sezonie, 7 lig, że odbiera się zasługi Barcelonie. Co pan o tym myśli?
Prezes Rafael Yuste już odpowiedział na wszystko, co dotyczyło Barçy w tamtej wypowiedzi, w tamtej konferencji prasowej. Uważam, że wszystko, co powiedział w sprawie Negreiry, to kłamstwa. Myślę, że robi to po to, by stworzyć zasłonę dymną i odwrócić uwagę od faktu, że od dwóch lat niczego nie wygrali. W jakiś sposób muszą to usprawiedliwić, a najlepszą metodą, jaką widzą, jest właśnie odwracanie uwagi tym tematem. Tematem, w którym nie ma już niczego. Jest ponad wszelką wątpliwość udowodnione, że stanowisko Barçy w tym postępowaniu jest tym, które ostatecznie się utrzyma. A oni próbują utrzymać ten temat przy życiu, by dalej opowiadać rzeczy, które są nieprawdziwe. Gdyby było inaczej, ich telewizja i wszystkie te barbarzyństwa, które tam padają, nie miałyby sensu. Ale, cóż, każdy robi, co chce. Natomiast nie mogą oczekiwać, że wobec takich kłamstw, które są wręcz absurdalne, nie będzie reakcji. Klub mnie informuje. Jak wiecie, jestem teraz prezesem elektem, obejmę urząd 1 lipca i klub przekazuje mi, że analizuje się te wypowiedzi, aby odpowiedzieć na nie w odpowiednim miejscu.
Co pan sądzi o wyborach na stanowisko prezesa Realu Madryt? Czy chciałby pan, żeby wygrał Enrique Riquelme, żeby można było budować mosty w relacjach?
Relacje z Realem są zablokowane od momentu, gdy przystąpili do sprawy Negreiry i zachowali się, moim zdaniem, w sposób nieodpowiedni. W tym sensie nie mam nic więcej do dodania. My zajmujemy się sobą. Jeśli w Madrycie są wybory, to dlatego, że tak wypada. U nas, kiedy są wybory, to je przeprowadzamy i w tym przypadku chcieliśmy je wygrać. Teraz mamy pięć lat, by iść naprzód. Mam nadzieję, że to będą najlepsze lata naszego życia: dokończymy stadion zgodnie z planem, będziemy dalej wygrywać, utrzymamy ten stan radości, w jakim jest barcelonismo, a nawet go wzmocnimy, widząc reakcje i nerwowość rywala. Wygraliśmy ligę, którą rozegraliśmy na bardzo wysokim poziomie. Mamy świetnego trenera, sztab, który działa, zespół, który się podoba. To grupa ludzi, która naprawdę budzi sympatię. Myślę, że nasi rywale widzą, że Barça będzie mocna w nadchodzących latach, bardzo konkurencyjna. A my, jak zawsze, pracujemy. Wiem, że Deco pracuje, poinformował mnie o tym, nad dostosowaniem składu tam, gdzie to potrzebne. W tym momencie bierzemy pod uwagę wszystko i niczego nie wykluczamy.
Mówi pan, że relacje są zerwane, a przecież w Superlidze były dobre…
Uważam, że to strategia. To jest absolutnie jasne. To strategia, by przykryć fakt, że od dwóch lat nic nie wygrali, mimo ogromnych inwestycji. A my dalej wygrywamy, od dwóch sezonów wygrywamy kolejne mistrzostwa Hiszpanii, dwie Superpuchary, w poprzednim roku Puchar Króla. Teraz dalej pracujemy, by zdobywać jak najwięcej tytułów. Mamy zespół, który może to zrobić, mamy trenera, który jest bardzo podekscytowany tym, jak to wszystko wygląda. To daje stabilność. A kiedy po jednej stronie jest stabilność, a po drugiej jej brakuje, to zwykle prowadzi do destabilizacji. Nie dziwi mnie to. Wszyscy wiemy, jak to działa.
Teraz, kiedy w lipcu znów będziesz de facto prezesem… Nie wiem, czy czujesz się trochę jak czarna bestia Realu Madryt, skoro oni tak się denerwują. Jak ty na to patrzysz z dystansu? Spokojnie? A może nawet ci się podoba, że Real jest taki nerwowy? Znając ciebie, pewnie trochę tak.
Zostawmy to, nas interesuje Barça. Ja czuję się w Barcelonie bardzo dobrze, jestem z klubem związany i oddany. Barça to moje powołanie i czuję się wystarczająco silny, by prowadzić tę instytucję dalej, zwłaszcza że wracamy na właściwą drogę. Konsolidujemy odbudowę ekonomiczną, dokończymy stadion i będziemy mieć bardzo konkurencyjny zespół. W takiej sytuacji czuję się naprawdę komfortowo.
Ale pojawia się uśmieszek…
To dlatego, że kiedy oni mają barcelonitis, to nam to pasuje. Naprawdę nam to pasuje. My jesteśmy z Barçą i dla Barçy, żeby culés byli szczęśliwi. A to, co robimy, to właśnie to: dajemy radość naszym kibicom i całemu światu futbolu również.
Komentarze (39)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się