Sergio Scariolo:
– Szczerze mówiąc, to ogromna przyjemność być tutaj. Myślę, że Final Four to wyjątkowe wydarzenie, do którego docierają tylko cztery najlepsze drużyny. To pozwala odróżnić prawdziwą doskonałość od bardzo dobrych zespołów, którym jednak się nie udało. To przyjemność tu być i rywalizować z mistrzami. Jeśli chodzi o Euroligę jako mój jedyny brakujący tytuł, nie jest to obsesja. Wielu znakomitych trenerów nigdy nie wygrało Euroligi, a mimo to pozostali wielkimi trenerami. Ateny są oczywiście wielkim miastem koszykówki, z dwoma wielkimi klubami, ogromną liczbą kibiców i wielką pasją. Pamiętam, że kiedy byliśmy tutaj z Unicają na Final Four, również rywalizowaliśmy w podobnych okolicznościach. W tym roku także mieliśmy kilka poważnych problemów. Ale jesteśmy szczęśliwi, że tu jesteśmy, i gotowi do rywalizacji.
– Kluczem zawsze jest zachowanie równowagi i próba czerpania emocjonalnej energii z tego doświadczenia, z pewności siebie wynikającej z awansu do Final Four pośród tylu znakomitych drużyn, które również próbowały tego dokonać. Jednocześnie trzeba koncentrować się na grze, na indywidualnych występach każdego zawodnika, na podejmowaniu właściwych decyzji. Jeśli człowiek da się ponieść emocjom i straci kontrolę, to źle. Ale jeśli nie odczuwa dodatkowej motywacji wynikającej z bycia na szczycie europejskiej klubowej koszykówki, to także coś jest nie tak. Emocje są naturalną częścią tego doświadczenia. Moim zdaniem sekret polega na znalezieniu właściwej równowagi między sferą racjonalną a emocjonalną.
– Rywalizacja z Pedro Martínezem? To wszystko sprowadza się do miłości do gry. Moglibyśmy już być na emeryturze, ale koszykówka to największa część naszego życia. Czerpiemy z niej radość, kochamy ją, a dzięki niej potrafimy też przezwyciężać trudne chwile. Wciąż tu jesteśmy i to wiele znaczy. Osobiście, kiedy wyjechałem z kraju, chciałem przejść przez ten świat koszykówki i przede wszystkim rozwijać samego siebie, by nadal pomagać drużynom osiągać wyższy poziom. Nie uważam siebie za najważniejszego. W obu przypadkach chodzi o miłość do sportu. Staramy się dołożyć swoją cegiełkę, aby go rozwijać. Staramy się go szanować. Czasami nasza branża nie daje najlepszego przykładu, ale my próbujemy to robić. I myślę, że to może być przykład dla młodych trenerów, można osiągnąć sukces dzięki szacunkowi, ciężkiej pracy, zaufaniu do swojego zespołu i szanowaniu innych.
Facundo Campazzo:
– Myślę, że doświadczenie i moment, w którym obecnie jesteśmy, to ważny czynnik, choć nie decydujący. Równie istotny jest fakt, że nie możemy liczyć na Edy’ego i Ołeksija. Nasza praca polega jednak na tym, by ukryć te braki dzięki temu, co mamy, dzięki zespołowi, który jest gotowy, oraz dzięki naszemu talentowi ofensywnemu i defensywnemu. Jeśli dobrze zneutralizujemy wpływ tych absencji, a do tego wykorzystamy doświadczenie i talent drużyny, myślę, że możemy osiągnąć sukces.
– Obrona Valencii jest bardzo dobra, a ich atak wywiera ogromną presję. Musimy zwrócić dużą uwagę na ich szybki styl gry, dynamikę i tempo. Patrząc jednak na to, jak bronili przeciwko Panathinaikosowi i przez cały sezon, wykonali niesamowitą pracę przeciwko kluczowym zawodnikom Panathinaikosu, zarówno indywidualnie, jak i zespołowo. Mają atletyczne możliwości, by bronić przeciwko każdemu zawodnikowi, ale także dużą inteligencję w grze defensywnej jako drużyna. To będzie bardzo, bardzo trudny mecz, który ostatecznie rozstrzygną drobne detale.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się