„To zależy od propozycji i od tego, czego ode mnie chcą. Nie mówimy o mniejszych czy większych pieniądzach, ale o tym, czego ode mnie chcą, czy jestem w stanie osiągnąć to, co mi proponują, o profilu pracy, jaki mi proponują. Chcę mieć swój czas, żeby przeanalizować, pomyśleć i zdecydować samemu”, tak José Mourinho w weekend odpowiedział na pytanie o możliwość powrotu do Realu Madryt. To deklaracja, która pozwala dostrzec, jaki byłby jego główny warunek: władza i pełna autonomia nad pierwszym zespołem, podkreśla Joel del Río z dziennika MARCA.
Według jego informacje, Portugalczyk chce gwarancji. Chce czuć wsparcie i mieć możliwość podejmowania decyzji bez ingerencji zarówno w kwestiach sportowych, jak i w zarządzaniu szatnią. The Special One uważa za fundamentalne kontrolowanie przez niego wszystkiego, co otacza drużynę, w tym chce mieć aktywny udział w budowaniu kadry. Innymi słowy, chce maksymalnej władzy.
Poza tą wewnętrzną władzą Mourinho chce także wzmocnień. Jego starcia z Realem Madryt jako trener Benfiki posłużyły mu do wykrycia kilku słabości w kadrze Królewskich. Zdaniem portugalskiego szkoleniowca zespół ma oczywiste nierównowagi: nadmiar zawodników na niektórych pozycjach i brak odpowiedniego poziomu rywalizacji na innych. Dlatego zamierza mieć bezpośredni wpływ zarówno na wzmocnienia, jak i odejścia.
Podczas swojej pierwszej kadencji Mourinho odmienił mentalność drużyny w kontekście rywalizacji i zostawił po sobie bardzo jasno określoną politykę transferową, opartą na wyszukiwaniu talentów przed ich ostatecznym wybuchem. Strategiczne wzmocnienia, piłkarze z marginesem rozwoju i operacje dopasowane ekonomicznie – tak działał klub pod jego wodzą, a także po jego odejściu.
Najlepszym przykładem był Luka Modrić. Mourinho osobiście nalegał, by klub postawił na Chorwata latem 2012 roku, gdy ten wciąż grał w Tottenhamie. Pomocnik trafił do Realu wśród wątpliwości i krytyki – padło wtedy słynne zdanie o „42 milionach na zakrycie wstydu” – ale portugalski trener zawsze był jego głównym obrońcą. „Proszę tylko madridistas, żeby dali mu czas i mieli cierpliwość. Jest tak dobry, że Santiago Bernabéu zakocha się w jego klasie”, zapewniał, gdy wielu kwestionowało ten transfer. Czas przyznał mu rację. Po latach Mourinho podkreślił: „Luka Modrić to piękno futbolu. To moja duma, bo to ja sprowadziłem go do Realu Madryt, gdy nikt nie wierzył, że jest piłkarzem dla tego klubu, a po tylu latach on wciąż tam jest”.
Modrić nie był jedynym trafnym ruchem Mourinho w gabinetach. Ángel Di María również trafił do Realu na wyraźną prośbę Portugalczyka. Real Madryt zapłacił Benfice 25 milionów euro w 2010 roku, a Argentyńczyk okazał się kluczową postacią, zwłaszcza przy zdobyciu La Décimy, kiedy został wybrany MVP finału po tym, jak swoim fizycznym rozmachem rozbił Atlético. Cztery lata później klub sprzedał go do United za 75 milionów.
Co ciekawe, możliwy powrót Mourinho zbiega się z kolejnym latem naznaczonym mundialem. I właśnie w tego typu okolicznościach Portugalczyk już pokazał, że potrafi wyprzedzić rynek. Po mundialu w 2010 roku trener doprowadził do dwóch transferów, które okazały się natychmiastowym sukcesem: Samiego Khediry i Mesuta Özila. Pomocnik trafił ze Stuttgartu za 15 milionów euro po bardzo dobrym turnieju w barwach Niemiec. Özil, jeden z najbardziej błyskotliwych piłkarzy tamtego mundialu, wylądował na Bernabéu, by stać się idealnym partnerem Cristiano Ronaldo. Jego talent w ostatniej tercji boiska i umiejętność asystowania naznaczyły epokę, bo w zaledwie trzy sezony przekroczył granicę 80 asyst. „Rozmawiałem z Mourinho i on mnie przekonał. To był powód, dla którego przyszedłem do najlepszego klubu na świecie. Chcę się tutaj rozwijać i uczyć od takich piłkarzy jak Cristiano czy Kaká”, wyznał Mesut podczas swojej prezentacji.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się